Przyjechał odwiedzić ojca. Programista z rosyjskim i belgijskim obywatelstwem, który przyjechał do Rosji odwiedzić ojca, przeżył horror. Zatrzymano go i skazano na 16 lat kolonii karnej. Podstawą był znaleziony u niego dowód przelania pieniędzy byłej dziewczynie w Ukrainie. Michaił Łoszczynin został zatrzymany, gdy latem 2025 roku przyjechał do Rosji odwiedzić chorego ojca. Służba bezpieczeństwa przeszukała jego telefon, w którym znaleziono między innymi korespondencję i ukraińskie kontakty do rodziny byłej partnerki – poinformował portal Nowaja Gazieta.Mężczyzna został oskarżony o zdradę stanu. Według jego rodziny i adwokatów podczas śledztwa był bity i poddawany torturom. Kanał ASTRA na Telegramie poinformował, że Łoszczynin podpisał oświadczenie o przyznaniu się do winy w nadziei, że przyczyni się to do obniżenia wyroku. Sąd i tak skazał go na 16 lat kolonii karnej.Pojechał do Rosji, stracił wszystkoŁoszczynin wyjechał z Rosji pod koniec lat 90. Pracował w branży IT w Luksemburgu i Niemczech. W listach z aresztu pisał, że nie śledził wydarzeń w Rosji i nie zdawał sobie sprawy, jak może się zakończyć jego wizyta u ojca.Czytaj także: Polak skazany przez Rosję. 13 lat za walkę po stronie Ukrainy„Straciłem najlepszą pracę na świecie, straciłem wszystkie pieniądze i inwestycje, straciłem mieszkanie. Żałuję, że pojechałem” – napisał dziennikarzom.