„Nie hejtujmy policjantów”. Pięciu zatrzymanych, a to nie koniec śledztwa. Policja szuka kolejnych osób, które mogły jeszcze stać za fałszywymi alarmami w ostatnich tygodniach w Polsce. Okazuje się, że skutkiem fałszywych zgłoszeń były nie tylko niepotrzebne interwencje na koszt podatników. Dla niektórych mundurowych – rutynowe wydawałoby się wyjazdy – zakończyły się falą hejtu. Fałszywe zgłoszenia doprowadziły między innymi do głośnej interwencji w mieszkaniu redaktora naczelnego Telewizji Republika. Tomasz Sakiewicz relacjonował później na antenie stacji, że „policja siłą wtargnęła do jego domu, skuła jego asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się jakieś dziecko”.MSWiA tłumaczyło, że działania funkcjonariuszy były prawidłowe. Wiceszef resortu Wiesław Szczepański mówił, że policja zawsze, gdy otrzymuje zgłoszenie o groźbach odebrania sobie życia, wysyła funkcjonariuszy na miejsce. Dodał, że tak było również w przypadku interwencji w mieszkaniu należącym do Tomasza Sakiewicza. Jak wynika z relacji policjantów i nagrań z tego zdarzenia – interwencji niełatwej.Policja w mieszkaniu szefa Telewizji Republika po fałszywym alarmie. „Był problem z komunikacją”– Był problem z komunikacją, tyle mogę powiedzieć. Rzeczywiście policjanci prosili o dokumenty. Prosili o to, żeby mogli dokonać lustracji tych wszystkich pomieszczeń. Nie zostali wpuszczeni na początku. Dopiero później ta interwencja przeprowadzona była w inny sposób – przyznał w „Pytaniu dnia” TVP Info Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń. Dane policjantów, którzy brali udział w tej interwencji, zostały później upublicznione. Na mundurowych wylała się fala hejtu. Gen. insp. Marek Boroń zdradził w rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz, że jeden z funkcjonariuszy zamierzał nawet z tego powodu zrezygnować z pracy. Zaszczuty policjant chciał odejść z pracy. „Nie hejtujmy tych, którzy przyjeżdżają, żeby pomagać”– Chciał odejść ze służby, tak. Rozmawialiśmy z tym policjantem, wytłumaczyliśmy, że to jest nasza służba, nasza praca. I pomagamy mu, każdemu będziemy pomagać w momencie, kiedy taki hejt będzie się na policjanta wylewał – powiedział Komendant Główny Policji w programie „Pytanie dnia”. Boroń dodał, że mundurowi w takiej sytuacji mogą liczyć na pomoc prawną, sprawą ma też zająć się prokuratura. – Nie może być takiej zgody, żeby policjanci byli hejtowani (...) I rozumiem, możemy mieć pretensje do policjantów, możemy mieć uwagi – wspólnie pracujmy nad tym, żeby wszystkie te sprawy wyjaśnić – ale nie róbmy takich rzeczy. Nie hejtujmy tych, którzy przyjeżdżają, żeby pomagać – zwrócił uwagę gen. insp. Marek Boroń.CZYTAJ TEŻ: Fałszywe alarmy. Szef MSWiA: Planowane kolejne zatrzymania