Co działa, a co nie. Dwa lata po uruchomieniu rządowego programu refundacji leczenia niepłodności metodą in vitro stowarzyszenie „Nasz Bocian” poinformowało, że dzięki programowi in vitro rodzi się obecnie około 30 dzieci dziennie, co pozwala szacować, że do dziś na świat przyszło ich już około 15 tysięcy. – To dobitnie pokazuje skalę społecznego zapotrzebowania oraz fundamentalne znaczenie tej inicjatywy – powiedziała Marta Górna, prezeska stowarzyszenia „Nasz Bocian”. Dwa lata po uruchomieniu rządowego programu refundacji leczenia niepłodności metodą in vitro stowarzyszenia „Nasz Bocian” i CEESTAHC opublikowały pierwszy kompleksowy raport oceniający jego funkcjonowanie. Badaniem objęto 767 pacjentów oraz 37 z 58 ośrodków realizujących program. Wnioski są jednoznaczne: program działa i zmienia życie polskich par, ale wymaga korekt, przede wszystkim w obszarze finansowania.Program in vitro dotarł do nowych pacjentów– Aż 60 proc. uczestników programu to pary, które wcześniej nie miały ani jednej próby in vitro. Program skutecznie dotarł więc do nowych pacjentów. Część z nich to osoby z nową diagnozą, ale ogromną grupę stanowią ludzie, którzy wcześniej nie mogli podjąć leczenia ze względów finansowych. Ankiety pokazują również, że wielu pacjentów miało przerwę w leczeniu dłuższą niż rok – z powodów finansowych musieli je przerwać i dopiero rządowa refundacja dała im szansę na powrót do walki o marzenia – powiedziała Marta Górna.Założenia programu pozytywnie ocenia ponad 90 proc. pacjentów. Problemem pozostają natomiast pieniądze. Autorzy raportu wskazali, że 73 proc. ośrodków wskazuje limit finansowania jako kluczową barierę w realizacji programu. Pacjenci opisują sytuacje, w których leczenie było przerywane z powodu braku funduszy – niekiedy już po rozpoczęciu przyjmowania leków. Realizatorzy postulują zwiększenie budżetu programu o co najmniej 200 mln zł rocznie oraz zmianę mechanizmu alokacji środków tak, by pieniądz podążał za pacjentem.– Choć ustawowe minimum to 500 mln zł rocznie, a resort zdrowia zwiększył tę pulę w ubiegłym i bieżącym roku o dodatkowe 100 mln zł (czyli o 20 proc.), środków wciąż brakuje – powiedziała Marta Górna.Chociaż cała procedura miała być bezpłatna, w praktyce prawie 50 proc. pacjentów zapłaciło za badania kwalifikacyjne, mimo że zgodnie z regulaminem programu powinny być one bezpłatne. U 16 proc. uczestników dodatkowe wydatki – poza lekami i badaniem genetycznym zarodków – przekroczyły 5 000 zł. Koszty leków stosowanych do stymulacji, choć częściowo refundowane, stanowią dla wielu par poważne obciążenie: niemal 16 proc. pacjentów wydało na nie powyżej 5 000 zł.Czytaj także: Rodzimy za mało dzieci. I zapłacimy za to wysoką cenęProgram in vitro zmienia dostępność leczeniaNiemal połowa realizatorów doświadczyła sytuacji, w której Ministerstwo Zdrowia zmieniało interpretację tych samych przepisów. Część ośrodków nadal pobiera opłaty za świadczenia objęte refundacją, podczas gdy inne realizują je zgodnie z zasadami programu. Problem nierównej interpretacji zasad programu dotyka szczególnie osób w gorszej sytuacji finansowej.– Program in vitro działa i realnie zmienia dostępność leczenia w Polsce. To bezsporne i cieszy nas każdego dnia. Jednocześnie nasze badanie pokazuje, że „bezpłatny program” dla wielu par bezpłatny nie jest – bo system diagnostyki i leczenia niższego rzędu przed IVF jest nieskoordynowany i odpłatny, bo badania kwalifikacyjne bywają płatne wbrew zasadom, bo leki pochłaniają tysiące złotych – powiedziała Marta Górna. Jak zaznaczyła rozmówczyni, choć program leczenia in vitro należy do najnowocześniejszych w Europie, to, co pozostawia nas w tyle, to wykluczenia.– Program nie obejmuje singielek oraz par, które potrzebują in vitro z diagnostyką PGT (metoda diagnostyczna, która pozwala na ocenę materiału genetycznego zarodka przed jego transferem do macicy – red.), by nie przekazać dziecku ciężkich, terminalnych chorób genetycznych. Warto jednak podkreślić: to nie są wady samego programu, ale ograniczenia obowiązującej ustawy o leczeniu niepłodności. Aby to zmienić, w pierwszej kolejności konieczna jest nowelizacja prawa – wskazała.Dodała, że dzięki rządowemu programowi in vitro urodziło się niemal 15 tysięcy dzieci. – To nie jest statystyka, to są konkretne rodziny. Program pokazał, że publiczne finansowanie leczenia niepłodności działa i że jest na nie ogromne zapotrzebowanie społeczne – zaznaczyła.Raport powstał na podstawie dwóch równoległych badań ankietowych przeprowadzonych przez Stowarzyszenie Nasz Bocian we współpracy z CEESTAHC. Badanie pacjentów objęło 767 respondentów i było prowadzone od października 2025 do kwietnia 2026. Badanie realizatorów objęło 37 z 58 ośrodków uczestniczących w programie i było prowadzone w styczniu i lutym 2026.Czytaj również: Tresuj swój algorytm, zanim będzie za późno. „Sama wpadłam w pułapkę”