To może być kosztowny „żart”. Samolot pasażerski United Airlines z dwustoma osobami na pokładzie, lecący z Newark w USA do Palma de Mallorca w Hiszpanii, musiał zawrócić nad Oceanem Atlantyckim, po tym jak uruchomił się alarm bezpieczeństwa. A wszystko za sprawą 16-latka, który bezmyślnie zmienił nazwę swojego głośnika Bluetooth. Portal Airlive ustalił, że Boeing 767-400ER linii United Airlines wystartował w sobotę ok. godz. 18:00 z Newark w stanie New Jersey i leciał do Palma de Mallorca w Hiszpanii. Jednak dla dwustu osób na pokładzie, spokojna podróż zakończyła się po półtorej godzinie. W pewnym momencie stewardesy poprosiły przez interkom pasażerów o „natychmiastowe wyłączenie połączeń Bluetooth”. Ostrzegli, że jeśli Bluetooth nie zostanie wyłączony, samolot będzie musiał zawrócić. „Powtarzali instrukcję wielokrotnie, ostatecznie dając ostatnie ‘ostrzeżenie minutowe’” – powiedział jeden z pasażerów w rozmowie z portalem Airlive. „Powiedzieli, że ktoś zrobił coś z Bluetooth, co zagraża bezpieczeństwu lotu” – dodał pasażer feralnego lotu. Pomimo ostrzeżeń, co najmniej dwa urządzenia Bluetooth pozostały aktywne. Piloci przerwali więc lot do Hiszpanii i wprowadzili kod „squawk 7700”, sygnalizujący ogólny alarm kontroli ruchu lotniczego. Po czym wrócili do Newark. Po wylądowaniu, na samolot czekała już liczna grupa funkcjonariuszy lokalnych i federalnych służb. Okazało się, że sprawcą sytuacji kryzysowej był 16-letni pasażer, a dokładnie jego głośnik Bluetooth. Nastolatek zmienił bowiem nazwę urządzenia na „Bomb” (bomba). A ponieważ sygnały Bluetooth są wysyłane do wszystkich urządzeń elektronicznych, nazwa ta pojawiała się na ekranach smartphone’ów i tabletów wszystkich pasażerów i członków załogi, uruchamiając standardowy protokół alarmu bombowego. Teraz chłopakowi grozi proces, a niewykluczone, że jego rodzice otrzymają od United Airlines rachunek za poniesione straty w związku ze zmianą kierunku lotu. Czytaj także: Pasażer włamywał się do kokpitu. Piloci uruchomili procedurę porwania