Bez wyrazu i charakteru. Reprezentanci Polski są już pewnie myślami na wakacjach. Nie da się inaczej wyjaśnić tego, że z przeciętną Ukrainą, u siebie, Lewandowski i spółka zrobili na boisku tak niewiele. Przegraliśmy z Ukrainą 0:2, a o większości zawodników można wypowiadać się wyłącznie źle. Trudny sezon – wiadomo. W głowach urlopy, chęć odpoczynku, mityczny „reset” przed nowym sezonem. Ale na stadion we Wrocławiu przyszli przecież ludzie. Sporo ludzi, którzy życzyliby sobie pewnie, żeby reprezentacja miała nieco więcej werwy. Żeby, skoro nie awansowała na mundial, pokazała chociaż, że powinna. Że należy do grona kilkudziesięciu najlepszych na świecie.Tymczasem to, co najlepsze, zdarzyło się... przed meczem. Biało-Czerwoni w ładny, godny sposób uhonorowali byłego asystenta Jana Urbana, wychodząc na rozgrzewkę w koszulkach z podobizną Jacka Magiery. Przed spotkaniem kibice zgotowali mu minutę nie ciszy, lecz... gromkich braw. I to ostatni raz, niestety, gdy mogli w niedzielne popołudnie klaskać.W 20. minucie gola powinien strzelić Oskar Pietuszewski. 18-latek z Porto dostał świetne podanie od Jakuba Piotrowskiego, wyszedł sam na sam z Trubinem, ale kopnął wprost w bramkarza Benfiki. W drugiej połowie jeszcze lepszą sytuację miał wprowadzony na boisko Karol Świderski, ale podjął najgorszą z możliwych decyzji i znów dał Trubinowi błysnąć.W tzw. międzyczasie Ukraińcy zdążyli dwukrotnie zepsuć humory zgromadzonym we Wrocławiu kibicom. Piotrowski w dziecinny sposób dał sobie odebrać piłkę w środku pola, źle się zastawił, a chwilę później nie do obrony w stronę Marcina Bułki kopnął Jaremczuk. Nie zdążyli się nasi piłkarze jeszcze na dobre otrzepać, nie przetrawili w pełni tego gola, a było... 0:2. Dośrodkowanie z lewej strony, bierność naszej defensywy i Jarmołenko, który z bliska pokonał Bułkę po raz drugi.Dobrze, że to tylko mecz towarzyski. Dobrze również, że Jan Urban mógł z bliska podziwiać ograniczenia niektórych zawodników. Więcej pozytywów nie stwierdzono.Czytaj też: Industria pokonała Wisłę Płock. Mistrzostwo Polski dla Kielc