Alkohol czy problemy zdrowotne? Po przylocie z Rzeszowa do Warszawy poseł PiS Marcin Porzucek wymagał interwencji służb lotniskowych i ratowników. Jak podał „Fakt”, parlamentarzysta miał nie być w stanie samodzielnie opuścić samolotu po lądowaniu na Lotnisku Chopina. Sam polityk tłumaczy sprawę problemami zdrowotnymi. Do zdarzenia doszło 28 maja. Według relacji świadków cytowanych przez dziennik po zakończeniu lotu załoga miała problem z nawiązaniem kontaktu z parlamentarzystą. Gdy pozostali pasażerowie opuścili już pokład, wezwano pomoc. Poseł miał zostać wyniesiony z samolotu przez służby współpracujące z ratownikami medycznymi.Lotnisko potwierdza działania służbSprawę potwierdził rzecznik Lotniska Chopina Piotr Rudzki. Nie ujawnił szczegółów interwencji, powołując się na ochronę danych medycznych. Przekazał jedynie, że działania służb były związane z zagrożeniem zdrowia lub życia pasażera.Poseł mówi o problemach zdrowotnychWedług świadków, na których powołuje się „Fakt”, stan posła mógł mieć związek ze spożyciem alkoholu. Te informacje nie zostały na razie oficjalnie potwierdzone. Sam Marcin Porzucek tłumaczył w rozmowie z dziennikiem, że od dłuższego czasu zmaga się z problemami zdrowotnymi i oczekuje na rezonans magnetyczny. Wskazywał na dolegliwości związane z biodrem, które utrudniają mu poruszanie się.Będą wyjaśnieniaParlamentarzysta podkreślił, że nie był badany alkomatem. Jak przekazał, pobrano mu krew, co ma wyjaśnić wątpliwości dotyczące jego stanu. Dzień po zdarzeniu Marcin Porzucek pojawił się w Sejmie i uczestniczył w głosowaniach.Zobacz także: Bąkiewicz skazany. Prace społeczne za zepchnięcie aktywistki ze schodów