Na miarę naszych czasów. Wiem, że wielu nie zrozumie, ale zabrałam swoje 9-letnie dziecko na koncert Taco Hemingwaya. Ktoś pewnie nazwie mnie patologiczną matką, bo przecież raper przeklina w zwrotkach, ale moim zdaniem wulgaryzmy padające z ust raperów to jeden z najmniejszych problemów, jakimi powinniśmy się przejmować. Zresztą paradoksalnie i przekleństwa mogą stanowić punkt wyjścia do rozmowy o języku, środkach artystycznego wyrazu oraz granicach w sztuce. Ale ja nie o przekleństwach. Uczestnicząc w tym koncercie, zaczęłam się zastanawiać, jak ta cała nasza dyskusja o deficycie autorytetów (której czasem staję się uczestniczką, temat podnoszę także w podcaście „Powiem to pierwszy raz”), ma się do rzeczywistości.Jak koresponduje z tym, że wspomniany przeze mnie Taco sprzedaje kilka „stadionów” (na samym Stadionie Narodowym w Warszawie zagrał dwa koncerty), a pomiędzy tymi swoimi „strasznymi” przekleństwami zwraca się do młodych słuchaczy (dzieci na tym koncercie było całkiem sporo, a nastolatków – co oczywiste – jeszcze więcej) i mówi im:„Rada pierwsza, czytajcie książki, zróbcie hałas dla książek. Czytając 10 stron dziennie rozwijacie mózg. Dwa: J…ać social media. Polecam skasować apki, to była najlepsza dla mojej psychiki decyzja, jaką podjąłem w swoim życiu. Numer trzy, bardzo ważny, zmagam się z tym również. Nie jesteś swoim ciałem, jesteś czymś więcej niż swoje ciało. Przestańcie mieć obsesję na tym punkcie; dziewczyny zawsze miały prze…bane, zawsze się martwiły, ale teraz chłopcy zaczynają się (o ciało – red.) martwić. Uważajcie na to, co w to ciało wkładacie. Alkohol jest super niebezpieczny. Bardzo uważajcie na alkohol (…). Narkotyki to samo. Leki również, nie stosujcie leków tak sobie, dla jaj. Bądźcie ciekawi, obserwujcie wszystko, zapisujcie sobie, twórzcie, piszcie, kupcie używany instrument, uczcie się cały czas. Wszystko, co zrobicie na początku, nawet jak będzie ch…owe, będzie ciekawsze od czegokolwiek idealnego, co wam zrobi AI”.Ten swój apel muzyk zakończył, mówiąc: „Dziękuję, to były moje rady. Drogi inspektorze, mam nadzieję, że nie zawiodłem tym razem”.Tym samym nawiązał do cenzury nałożonej na niego przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny po tym, jak w tekście jednego z utworów opisał silny lek przeciwbólowy i uznano to za jego reklamę. I właśnie ta sytuacja, jak w soczewce pokazała, że bardzo, ale to bardzo nie rozumiemy młodych ludzi. Czy wykastrowanie tekstu jednego z idoli nastolatków naprawdę miało sprawić, że ze świadomości młodych wymazany zostanie problematyczny lek na „s”? W efekcie jego nazwa była najgłośniej wykrzykiwanym przez kilkudziesięciotysięczny tłum słowem na tym koncercie.Czytaj też: Tresuj swój algorytm, zanim będzie za późno. „Sama wpadłam w pułapkę”Autorytety na miarę naszych czasówAle wracając do autorytetów, ten koncert sprawił, że zaczęłam myśleć o tym, jak to my-dorośli z pozycji wygodnego fotela, bez zadania sobie trudny przeniknięcia do świata młodych ludzi, często formułujemy jakieś błędne przekonania, jak choćby to, że „dziś to już nie ma autorytetów”, „dzieci nie mają punktów odniesienia”, skazane są na zagładę w całym tym zepsutym świecie internetu. A potem na scenę wychodzi taki Taco i mówi im, że maj czytać książki i pokochać swoje ciała. Albo z przeklętego internetu wyskakuje Bedoes, którzy uczy szacunku do seniorów opłakując zmarłego dziadka, tolerancji – sprzeciwiając się homofobii i jeszcze edukuje, że każdym kryzysem psychicznym trzeba się odpowiednio zająć. A na koniec z Łatwogangiem współtworzy jeden z największych charytatywnych sukcesów w historii.I być może dzisiejszych autorytetów nie dałoby się umieścić na żadnym świętym obrazku, to ci bohaterowie z krwi i kości, ze swoimi słabościami, rzucający czasem „mięsem”, ale jednocześnie mówiąc naszym dzieciom, ich językiem „jak żyć”, są bohaterami i autorytetami na miarę tych czasów. A my powinniśmy ich po prostu lepiej poznać.