Laudacja premiera Tuska. Człowiekiem Roku „Gazety Wyborczej” została premierka Danii Mette Frederiksen. Nagroda czytelników trafiła do Gizeli Jagielskiej. Mette Frederiksen urodziła się 19 listopada 1977 roku w Aalborgu. Jest przewodniczącą partii Socialdemokratie. Premierką Danii jest od 2019 roku. Laudację pod adresem premierki Mette Frederiksen wygłosił premier Donald Tusk. Szef polskiego rządu podkreślił, że „nie można było lepiej wybrać”. Donald Tusk o Frederiksen: Nie można było lepiej wybraćPolski premier wspominał swoje pierwsze spotkanie z szefową duńskiego rządu, gdy kończył misję w Brukseli jako przewodniczący RE. Wskazał, że Frederiksen jest osobą „twardą, bezwzględną w swoich opiniach, bardzo bezpośrednią”.– Podczas pierwszego spotkania być może się pokłóciliśmy, być może cieszyła się, że odchodzę z tej funkcji w Europie – powiedział. – Los zrządził, że spotkaliśmy się ponownie, już ze mną ponownie w roli premiera. Nic się nie zmieniło poza tym, że zdałem sobie sprawę, że pani premier myśli o wszystkim tak samo, jak ja. Pomyślałem, że w takim razie musi być genialna – kontynuował Tusk przy śmiechu z sali.„Od takich ludzi zależy przyszłość naszej cywilizacji”Według premiera Frederiksen „jest socjaldemokratką w najlepszym tego słowa znaczeniu, ale potrafi zachować się też jak twarda konserwatystka”. Jako przykład podał jej „twarde stanowisko” w sprawie „obrony granic przed wrogami zewnętrznymi i migracją”. Dodał, że są to stanowiska, które wciąż „nie są popularne, także w tym budynku”.Premier Tusk stwierdził, że nie ma chyba w tej chwili bliższej osoby w RE niż Frederiksen. – Rozumiemy się bez słów – powiedział. – Pani premier to symbol zdrowego rozsądku, pragmatyzmu (...) – podkreślił, dodając, że Frederiksen wie, o jakie wartości walczyć. Szef rządu wskazał, że Frederiksen „jest politycznym bezcennym darem”. – Od takich ludzi zależy przyszłość naszej cywilizacji – stwierdził.Odnosząc się do misji tworzenia nowego duńskiego rządu, Tusk wezwał premierkę do walki i wskazał, że Europa jej potrzebuje. Frederiksen: Nie żyjemy już w czasach pokoju Szefowa duńskiego rządu połączyła się online z uczestnikami gali. W swoim przemówieniu Frederiksen zwróciła uwagę na to, że współcześnie Europa mierzy się z wyzwaniami, z jakimi nie miała do czynienia od lat czterdziestych ubiegłego wieku. Mówiła, że obecnie stara się utworzyć nowy rząd, dlatego nie jest w stanie być osobiście w Warszawie. Wskazała, że Dania to mały kraj, ale po ostatnich wyborach 12 różnych partii weszło do parlamentu, co oznacza, że „stworzenie rządu jest naprawdę sportem ekstremalnym”. – To ogromny zaszczyt dla mnie jako Dunki – mówiła o przyznaniu jej nagrody. – Jesteśmy bardzo daleko od Rosji w porównaniu z wami (...). Niewielu Europejczyków doświadczyło tego, co Polacy – powiedziała. Odnosząc się do tego, że jako socjaldemokratka z Danii przyjmuje ostre stanowisko wobec Rosji, odparła, że „uważnie słuchała swojego kolegi Donalda Tuska”. Apelowała o to, by osiągnąć gotowość bojową Europy. – Wydaje mi się, że czas nam się kończy – podkreśliła, ale dodała „stoi przed nami fundamentalne wyzwanie”.– Wielu z nas myślało, że wojna na nasz kontynent nie wróci. Byliśmy zbyt naiwni. (...) Nie możemy już się zachowywać tak, jak byśmy żyli w normalnych czasach. Nie mówię, że to jest czas wojny, ale z pewnością nie jest to czas pokoju – powiedziała, wzywając również do odzyskania kontroli nad granicami i migracją. Nagroda czytelników dla Gizeli JagielskiejNagrodę czytelników „GW” otrzymała Gizela Jagielska.Dr Gizela Jagielska jest znana z walki o prawa pacjentek i wykonywania legalnych aborcji. O lekarce zrobiło się głośno, gdy została zaatakowana przez europosła Grzegorza Brauna w szpitalu w Oleśnicy. Dr Jagielska była atakowana za swoją postawę przez środowiska prawicowe, grożono jej, musiała zmienić pracę. Nagroda specjalna dla Andrzeja PoczobutaNagrodę specjalną otrzymał Andrzej Poczobut.Andrzej Poczobut to białoruski dziennikarz, publicysta i działacz opozycyjny polskiej mniejszości i więzień polityczny, Kawaler Orderu Orła Białego. Przez lata był więziony przez reżim Łukaszenki. Uwolniony w 2026 roku, deklaruje, że gdy poprawi się jego stan zdrowia, powróci na Białoruś.