W tle konkurencyjność gospodarki. Polska wraz z pięcioma państwami Unii Europejskiej apeluje o zwiększenie liczby darmowych uprawnień w systemie ETS (Europejski System Handlu Emisjami). Kraje alarmują, że obecne zasady podnoszą koszty funkcjonowania przemysłu energochłonnego i osłabiają konkurencyjność europejskiej gospodarki wobec Chin i Stanów Zjednoczonych. Sześć państw z apelem do Komisji EuropejskiejPod wspólnym apelem, oprócz Polski, podpisały się również Bułgaria, Czechy, Grecja, Rumunia i Słowacja. Dokument przygotowany z inicjatywy czeskiego wicepremiera Karla Pavliczka ma zostać przedstawiony podczas czwartkowego posiedzenia unijnych ministrów ds. konkurencyjności w Brukseli.Pavliczek poinformował dziennikarzy przed rozpoczęciem spotkania, że propozycję zwiększenia puli darmowych uprawnień w systemie handlu emisjami poparły również Węgry i Włochy. Zaznaczył też, że Francja i Hiszpania przedstawiły własne stanowiska, które są zbliżone do czeskiej propozycji. Jak ocenił, inicjatywa może liczyć na poparcie około 10 państw członkowskich UE.„Tracimy nasz przemysł”Zdaniem wiceministra rozwoju Michała Baranowskiego przyszłość konkurencyjności europejskiej gospodarki będzie w dużej mierze zależeć od zmian w ETS. Wskazał, że przemysł energochłonny, obciążony wysokimi kosztami emisji, przenosi działalność poza Unię Europejską, co osłabia pozycję Europy wobec Stanów Zjednoczonych i Chin.Czytaj także: 200 mln euro kary dla Temu. Komisja Europejska uderza w platformęKrytyka decyzji Komisji EuropejskiejPaństwa popierające apel skrytykowały decyzję Komisji Europejskiej o ograniczeniu o połowę liczby darmowych uprawnień dla sektorów ciepłowniczego i paliwowego, które mają istotne znaczenie dla przemysłu ciężkiego.We wspólnym dokumencie podkreślono, że aktualizacja wskaźników na lata 2026–2030 znacząco zwiększy koszty emisji CO2. Według sygnatariuszy uderzy to w branże już mierzące się z wysokimi cenami energii i rosnącą konkurencją na rynku globalnym.Baranowski ocenił również, że Komisja Europejska opiera się na przestarzałej metodologii.Czytaj także: Chiński gigant startuje w Polsce. Zakupy bezpośrednio z TikTokaCzechy proponują zamrożenie benchmarkówLiczba bezpłatnych uprawnień dla przemysłu energochłonnego wyliczana jest na podstawie wskaźników referencyjnych ETS, tzw. benchmarków. Mechanizm ten ma zwiększać konkurencyjność europejskich firm wobec podmiotów spoza UE.W odpowiedzi na obawy przemysłu Czechy zaproponowały zamrożenie wartości benchmarków na poziomie obowiązującym w latach 2021–2025.Zdaniem autorów dokumentu takie rozwiązanie pozwoliłoby lepiej dostosować system ETS do obecnych realiów gospodarczych, w których wiele sektorów nadal korzysta z ciepła produkowanego z paliw kopalnych, ponieważ brakuje opłacalnych alternatyw.„Obecna metodologia, wykorzystująca 10 proc. instalacji o najwyższej sprawności, nie odzwierciedla już realiów tego, co jest fizycznie możliwe” – czytamy w dokumencie.Czytaj także: Niepewna przyszłość budżetu UE. Groźba weta ze strony PEKomisja Europejska zapowiada reformy ETS Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen już w marcu zapowiedziała zmiany w metodologii wyliczania wskaźników referencyjnych ETS w odpowiedzi na postulaty przemysłu.Jak zaznaczyła, będzie to jedna z dwóch pilnych reform systemu ETS, które mają zostać przyjęte jeszcze przed przedstawieniem przez Komisję szerszych zmian planowanych na okres wakacyjny. Pierwsza propozycja dotycząca rezerwy stabilności rynkowej dla uprawnień do emisji CO2 została opublikowana 1 kwietnia.Czym jest system ETS?Europejski System Handlu Emisjami (ETS) funkcjonuje od 2005 roku. Powstał, aby przygotować Unię Europejską do realizacji postanowień Protokołu z Kioto, którego celem było ograniczenie średnich emisji w krajach rozwiniętych o co najmniej 5 proc. względem poziomu z 1990 roku.W kolejnych latach system był dostosowywany do unijnej polityki klimatyczno-energetycznej i stał się jednym z głównych narzędzi służących ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych w UE.Czytaj także: Wielkie cięcia emisji CO2. Nowy cel klimatyczny UE