Ładowanie wydłuża podróże do Strasburga. Podróże elektrycznymi samochodami służbowymi do Strasburga stają się źródłem coraz większej frustracji wśród komisarzy UE. Problemem okazuje się konieczność dodatkowego ładowania aut po drodze, co wydłuża wielogodzinną trasę z Brukseli nawet do siedmiu godzin. Narzekania pojawiają się w momencie, gdy Komisja Europejska forsuje ambitny plan pełnej elektryfikacji swojej floty. Jak informują urzędnicy z gabinetów trzech komisarzy, cytowani przez Politico, obowiązkowy postój staje się coraz większym źródłem frustracji dla części zespołu Ursuli von der Leyen. Elektryczna flota Komisji Europejskiej nie radzi sobie bowiem z regularnymi wyjazdami do Parlamentu Europejskiego bez dodatkowego ładowania.Trasa z Brukseli do Strasburga liczy około 440 kilometrów. Dłuższa podróż i narastająca frustracjaSamochody udostępniane komisarzom oraz przewodniczącej Komisji Europejskiej wymagają postoju trwającego od 20 do 30 minut. W praktyce oznacza to wydłużenie już i tak długiej, około pięciogodzinnej podróży. O problemie mówić mieli przedstawiciele aż ośmiu gabinetów komisarzy.Narzekania urzędników przypominają argumenty podnoszone przez część ugrupowań politycznych i lobby motoryzacyjnego, które od dawna twierdzą, że Komisja Europejska forsuje zieloną transformację szybciej, niż pozwalają na to przyzwyczajenia kierowców oraz dostępna infrastruktura ładowania.Komisja Europejska planowała zakończenie sprzedaży nowych samochodów spalinowych po 2035 roku. Branża motoryzacyjna oraz jej polityczni sojusznicy wielokrotnie jednak podkreślali, że infrastruktura i rynek nie będą gotowe w takim terminie. Jednym z głównych powodów niechęci konsumentów do aut elektrycznych pozostaje obawa o zasięg pojazdów.Czytaj także: Rewolucja w samochodach elektrycznych. „Szybsze niż ładowanie”Zielona flota Komisji EuropejskiejSamochody elektryczne są częścią programu administracji Komisji Europejskiej. Inicjatywa została rozpoczęta w 2022 roku podczas pierwszej kadencji Ursuli von der Leyen, a następnie potwierdzona w grudniu ubiegłego roku. Celem jest całkowite przejście 128-pojazdowej floty na napęd bezemisyjny do 2027 roku.Według rzecznika Komisji około 80 proc. pojazdów jest już elektrycznych.Jeden z urzędników zwrócił uwagę, że flota obejmuje duże modele BMW, które nie sprawdzają się na długich trasach bez dodatkowego ładowania. Komisja Europejska nie potwierdziła jednak, jakie dokładnie modele wykorzystuje.Czytaj także: Miliardy z KPO na polskie auta elektryczne. Powstanie nowoczesna fabrykaProblem trafił na posiedzenie komisarzyJak przekazał jeden z urzędników, kwestia obowiązkowych postojów na ładowanie została poruszona podczas tegorocznego spotkania Kolegium Komisarzy. Jeden z komisarzy miał otwarcie poskarżyć się na niedogodności związane z użytkowaniem samochodów elektrycznych. W odpowiedzi polecono zgłosić sprawę komisarzowi ds. budżetu Piotrowi Serafinowi, odpowiedzialnemu za administrację.Alternatywą dla postoju ma być bardzo oszczędna jazda autostradą, pozwalająca ograniczyć zużycie energii. – Ale to właściwie się nie sprawdza – powiedział jeden z urzędników pracujących dla zirytowanego komisarza.Według innego źródła podróż może wtedy wydłużyć się nawet do siedmiu godzin.Czytaj także: Tąpnięcie akcji Ferrari. Były prezes koncernu domaga się usunięcia kultowego logoKomisarze nie chcą podróżować pociągiemJak twierdzą urzędnicy, wielu komisarzy niechętnie wybiera podróż pociągiem do Strasburga, ponieważ w trakcie przejazdu muszą często prowadzić poufne rozmowy telefoniczne. Jednocześnie irytują ich nocne postoje na ładowanie po wyczerpujących tygodniach obrad plenarnych, gdy chcą jak najszybciej wrócić do Brukseli.Według trzech urzędników alternatywne rozwiązanie miał znaleźć węgierski komisarz Olivér Várhelyi, który czasami podróżuje do Strasburga vanem razem ze swoim zespołem, rezygnując z oficjalnego samochodu służbowego. Jego gabinet nie odpowiedział na pytania Politico.Ursula von der Leyen bez tego problemuZ problemem nie musi mierzyć się sama Ursula von der Leyen. Jak wyjaśnił jeden z urzędników, samochód przewodniczącej Komisji Europejskiej musi być opancerzony ze względów bezpieczeństwa, a obecnie nie ma odpowiedniego elektrycznego modelu spełniającego takie wymagania.Czytaj także: Auta mają być łatwiejsze w recyklingu. UE wprowadza rewolucyjne zasadyKomisja Europejska szykuje nowy plan elektryfikacjiKomisja Europejska ma przedstawić długo zapowiadany plan elektryfikacji w lipcu. Publikacja dokumentu została przesunięta z połowy czerwca. Według urzędników pakiet ma zawierać „ambitny cel dotyczący elektryfikacji”.Program został po raz pierwszy zapowiedziany w kwietniu przez Ursulę von der Leyen w ramach szerszych działań UE mających ograniczyć zależność od paliw kopalnych po kryzysie na Bliskim Wschodzie.– Musimy również przyspieszyć elektryfikację naszej gospodarki, działalności przemysłowej, sposobu ogrzewania domów oraz transportu – mówiła wówczas przewodnicząca Komisji Europejskiej.Czytaj także: Elektryki przestają się opłacać? Ich przewaga nad spalinówkami maleje