Echa programu Piotra Krawczyka. Były szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk ujawnił w Kanale Otwartym metody operacyjne stosowane przez polskich wywiadowców podczas kryzysu na granicy polsko-białoruskiej z 2021 roku. W środowisku polskich służb specjalnych i opinii publicznej zawrzało, a w debacie publicznej na nowo rozpoczęła się dyskusja na temat działalności służb i dostępu do informacji publicznej. Były szef AW płk. Grzegorz Małecki w rozmowie z portalem TVP.Info stawia jasną granicę:– Jest ona wyznaczona przez generalną zasadę. Formy i metody pracy operacyjnej są chronione, a ich ujawnianie jest przestępstwem – mówi płk. Małecki.Były szef AW zdradza techniki operacyjneCo spowodowało powrót gorącej dyskusji na temat informowaniu o pracy służb? Były szef AW w latach 2016-2022 nieoczekiwanie ujawnił w ponad 30 minutowym programie, że funkcjonariusze AW zatrudnili zagranicznych youtuberów, którzy promowali narrację zniechęcającą do forsowania granicy.– Zatrudnialiśmy z jednej strony youtuberów, którzy rozpowszechniali korzystną dla nas narrację, na przykład mówiącą o tym, że władze białoruskie chcą wykorzystać tych potencjalnych migrantów, że są agresywni, że biją, że wypychają ludzi na granicę. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz, ci youtuberzy również informowali o tym, że granica polsko- białoruska jest bardzo dobrze strzeżona, że jest tam wojsko, świetnie wyszkolona Straż Graniczna, które czuwają nad tą granicą i nie będą się wahać, żeby użyć siły do tego, żeby odeprzeć ludzi, którzy będą próbowali tę granicę przekroczyć w sposób nielegalnie – mówił Krawczyk w Kanale Otwartym.Krawczyk ujawnił także, że funkcjonariusze AW uruchomili farmę trolli, która zniechęcała obcokrajowców do przyjazdu, a także dezorganizowali pracę hotelów w Mińsku, gdzie przyjeżdżali migranci.– Byliśmy w stanie zidentyfikować wiele forów internetowych (...) na których osoby, które chciały skorzystać z tego kanału, które chciały poprzez właśnie Mińsk trafić na Zachód Europy się komunikowały. Na tych platformach specjalnie powołana do tego grupa osób, można nazwać ich nawet takimi trollami, polskimi trollami, bo nie tylko Rosjanie mogą posługiwać się dezinformacją, inspiracją i działaniami psychologicznymi. Polskie służby specjalne i polskie państwo też ma takie zdolności i też może to robić i w tamtym okresie skorzystało z tych zdolności – stwierdził były szef Agencji Wywiadu.Zobacz także: Reforma systemu bezpieczeństwa niezbędna? „Rozwiązania jeszcze z PRL-u”Przekroczenie prawa?W mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja na temat granicy działalności służb i odpowiedzialności byłych członków. Pojawiły się także komentarze publicystów. Witold Jurasz, dziennikarz Onetu i założyciel, a także prezes Fundacji Ośrodek Analiz Strategicznych, zwrócił uwagę na zagrożenie jakie niesie ze sobą ujawnienie tych informacji dla osób współpracujących z polskim wywiadem.„Jestem przekonany, że arabscy i wschodni youtuberzy, którzy cokolwiek takiego powiedzieli mają dziś ogromne zaufanie do Polski. Bolanda mushkila. Inshallah muhabbarat no questions (pol. To trudna sprawa. Oby podczas wywiadu nie padły żadne pytania.)” – ocenił Jurasz.W podobnym tonie ocenił to dziennikarz SprawdzamTo, portalu fact-checkingującego polskich mediów publicznych Marcin Tyc.„Jak tu nie będzie zarzutów karnych, to będę zaskoczony” – napisał dziennikarz. Zobacz też: Afera respiratorowa. Agencja Wywiadu wiedziała, że rekomenduje oszustaGdzie leży granica?O opinię zapytaliśmy byłego szefa AW – w latach 2015-2016 – płk. Grzegorza Małeckiego. Były szef AW wskazuje, że „granica jest wyznaczana przez przepisy prawa”.– Przez ustawę o ochronie informacji niejawnych i ustawę o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu – podkreśla płk. Małecki w rozmowie z portalem TVP.Info.Ustawa ta restrykcyjnie podchodzi do ujawniania szczegółów pracy operacyjnej. Czy w takim razie na służby powinna spaść całkowita zasłona milczenia? Były szef AW przekonuje, że powinno się mówić, ale „technicznie, co jest zadaniem służb i jakie są ich cele oraz kierunki działalności”.– Natomiast szczegóły tego, jak te zadania są realizowane, są objęte tajemnicą, która nie ma charakteru abstrakcyjnego. Tajemnica ma chronić bezpieczeństwo osób, które z nami współpracują, a także naszych oficerów. Jest także po to, by chronić bezpieczeństwo operacji przed ich ujawnieniem, które grozi uderzeniem w skuteczność realizowanych zadań i bezpieczeństwo zaangażowanych osób. Pozwala także przeciwnikowi przygotować się na nasze działania. Po to chronimy szczegóły wykonawcze, by nie paraliżować zdolności do prowadzenia działań. Krótko mówiąc: by nie odkrywać naszej kuchni – stwierdził płk. Małecki.Były szef AW wyjaśnił także, że „formy i metody pracy operacyjnej są objęte klauzulą ściśle tajne””.– Wszystkie informacje objęte tą klauzulą są chronione wieczyście. Nie ma możliwości, żeby ujawniać szczegóły kuchni wywiadowczej. Każda osoba, która ujawni informacje objęte tajemnicą państwową, dotyczące form i metod operacyjnych powinna być przedmiotem postępowania karnego przed sądem. To wynika wprost z ustawy o ochronie informacji niejawnych i ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu – podkreślił płk. Małecki.Zobacz również: Służby aresztowały rosyjskich agentów. Planowali atak bombowyBędą działania wyjaśniająceWypowiedź Piotra Krawczyka zaniepokoiła kierownictwo MSWiA. Rzecznik resortu Jacek Dobrzynski zapowiada, że „Materiał dziennikarski opublikowany na Kanale Otwartym aktualnie podlega szczegółowej weryfikacji, także pod kątem prawnym”.„W przypadku stwierdzenia naruszenia obowiązujących regulacji ustawy o ochronie informacji niejawnych, zostaną wyciągnięte stosowne konsekwencje prawne” – poinformował Dobrzyński. Czytaj więcej: Hakerzy, szpiedzy i snajperzy. Rosyjska jednostka ściga przeciwników Putina