Całonocny dozór służb. – Wciąż trwa dogaszanie pożaru hali w Obornikach – powiedział w środę wieczorem rzecznik prasowy wielkopolskiej PSP asp. Martin Halasz. W wyniku pożaru spaliła się hala, w której były dwie linie produkcyjne nowoczesnej cynkowni galwanicznej. Na miejscu wciąż działa niemal 20 zastępów straży. Zgłoszenie o pożarze hali w jednym z zakładów w Obornikach strażacy otrzymali w środę około godz. 14.15. Jak przekazał rzecznik prasowy wielkopolskiej PSP asp. Martin Halasz, pożar wybuchł na terenie zakładu o zwiększonym ryzyku, ponieważ znajduje się tam m.in. ocynkownia. Pożar mógł zagrażać również sąsiednim halom zakładu, a część terenu przy obiekcie jest zalesiona.Dogaszanie pożaru hali zakładów w ObornikachHalasz powiedział, że pożarem objęta była hala o powierzchni ok. 5 tys. m kw. W kulminacyjnym momencie z ogniem walczyło ok. 60 zastępów straży, czyli ok. 250 strażaków. Na miejscu działały zastępy PSP i OSP, również z okolicznych powiatów, a także specjalistyczna grupa chemiczna. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.Halasz tłumaczył, że ogień nie rozprzestrzenił się na inne budynki, natomiast działania straży polegały nie tylko na gaszeniu ognia. Jak wskazał, w hali mieściła się cynkownia galwaniczna, a w środku były dwie linie produkcyjne. Halasz podkreślił, że „strażacy ze Specjalistycznych Grup Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Poznania i Piły pobrali stosowne próbki, zbadali strefę działań, w tym m.in. wycieki kwasów z rozszczelnionych zbiorników znajdujących się we wnętrzu hali”.Czytaj także: Skutki pożaru cynkowni w Obornikach. Warta mogła zostać zakażonaPożar w Obornikach został opanowany ok. 17.30, ale działania służb na miejscu nadal trwają.– Jeszcze cały czas dogaszamy. Można powiedzieć, że pojedyncze zarzewia ognia są jeszcze w hali i dogaszamy je, dlatego że nie możemy wejść do środka, bo praktycznie dach hali się cały zawalił. Ta część biurowa w tej hali została obroniona, natomiast ta część produkcyjna niestety się cała praktycznie spaliła – powiedział.Dodał, że na miejscu pożaru obecna była m.in. wicewojewoda wielkopolska oraz przedstawiciele WIOŚ i PGW WP.Jak tłumaczył Halasz, „jedna sprawa to wody popożarowe, które są wymieszane z tymi kwasami, które zebraliśmy do zbiorników – tę wodę będzie trzeba w jakiś sposób zutylizować – tak to będzie kwalifikowane”.Monitorowanie Warty– Druga sprawa, to oczywiście monitorowanie rzeki, która jest w pobliżu, czy nie doszło tam do bocznych, czy glebowych wycieków. To podstawowe zadania, które teraz będziemy realizować – powiedział.Dodał, że dozorowanie miejsca pożaru na pewno potrwa jeszcze przez całą noc. Obecnie pozostaje tam wciąż niemal 20 zastępów.W środę po południu w związku z pożarem, na wniosek wicewojewody wielkopolskiej, do osób przebywających na terenie powiatu obornickiego, powiatu poznańskiego i miasta Poznania został wysłany alert RCB o treści: „Uwaga! Pożar hali produkcyjnej w Obornikach. Duże zadymienie. Zamknij okna i drzwi. Jeżeli możesz, zostań w domu. Nie zbliżaj się do miejsca akcji”.Wieczorem, także w związku z pożarem hali produkcyjnej w Obornikach, do osób przebywających na terenie powiatu obornickiego został wysłany kolejny alert RCB – tym razem o możliwym skażeniu i zanieczyszczeniu rzeki Warta: „Uwaga! Możliwe skażenie i zanieczyszczenie rzeki Warta w pow. obornickim. Ogranicz wszelką aktywność w rejonie rzeki”.