„Najwyższa pora się obudzić”. Naukowcy protestujący przed Sejmem domagali się większych nakładów na naukę, stabilnego finansowania badań oraz uzależnienia płac w sektorze naukowym od średniego wynagrodzenia w przedsiębiorstwach. Według informacji przekazanych przez stołeczną policję w szczytowym momencie demonstracji uczestniczyło około 700 osób. W ramach trwającej od ok. 3 tygodni akcji „3 proc. dla nauki, 100 proc. dla Polski” naukowcy domagają się m.in. zwiększenia finansowania nauki do 3 proc. PKB w ciągu czterech lat (dziś to nieco ponad 1 proc.). W środę protestujący zebrali się pod Sejmem.– To prawdopodobnie największy protest sektora nauki w III RP – powiedział jeden z organizatorów akcji, dr hab. Łukasz Okruszek z Instytutu Psychologii PAN.– Stoimy tutaj jako reprezentanci jednego sektora – nauki. Sektora, który postanowił powiedzieć jednym wspólnym głosem, że mamy dość tego, jak nauka jest traktowana – przez marne finansowanie, brak pomysłów, wizji polityków. Pora, żebyśmy jednym głosem powiedzieli „stop niszczeniu nauki!” – podkreślił naukowiec.– Ja wiem, że praca naukowa kojarzy się z prestiżem, ale po drugiej stronie jest ciągła walka, ciągła frustracja, ciągłe rozczarowanie. Pasją ciężko opłacić rachunki, a prestiżem ciężko smaruje się chleb. Nie robimy tego dla siebie. Dlatego to robimy, bo mamy wolę poszerzenia ludzkiej wiedzy, wolę stworzenia czegoś wartościowego dla innych, pracy na rzecz dobra publicznego – mówił.„Z pustego i Skłodowska nie naleje”Na transparentach protestujących widniały hasła: „Prestiżem się nie najemy”, „Z pustego i Skłodowska nie naleje”, „Moje bakterie muszą jeść”, a także „Silna nauka, silne państwo” czy „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, bez nauki co to będzie”, „NCN to tlen”, „Badam DNA, moja pensja sięga dna”.Pomysłodawcami i organizatorami akcji „3 proc. dla nauki, 100 proc. dla Polski”, oprócz dr. hab. Łukasza Okruszka, są: dr hab. Agata Starosta z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN oraz prof. Michał Tomza z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego.Pod opublikowaną na początku maja petycją online, w której znalazł się apel do polityków o zwiększenie finansowania nauki, podpisało się już ponad 25 tys. przedstawicieli ośrodków i instytucji badawczych z całej Polski. Akcja zyskała poparcie wielu gremiów naukowych i uczelnianych w Polsce, w tym również: prezydium Polskiej Akademii Nauk, Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz prezydium Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.Przedstawiciele polskich naukowców zaapelowali w niej m.in. o powiązanie wynagrodzeń w nauce ze średnią pensją w sektorze przedsiębiorstw oraz objęcie mechanizmem podwyżek wszystkich pracowników sektorów nauki. Jak podkreślili autorzy petycji, wynagrodzenia w sektorze nauki stały się skrajnie niekonkurencyjne – wynagrodzenie osoby z doktoratem rozpoczynającej pracę na stanowisku adiunkta to niecałe 3/4 średniego wynagrodzenia w sektorze małych, średnich i dużych przedsiębiorstw, zaś część osób zatrudniona na stanowiskach asystenckich, mimo posiadania doktoratu, zarabia zaledwie 19 złotych powyżej pensji minimalnej.„Najwyższa pora się obudzić”Drugim postulatem było zapewnienie stabilnych i godnych warunków dla studentów i doktorantów poprzez m.in. urealnienie progów dochodowych stypendiów socjalnych i zapewnienie odpowiedniej infrastruktury socjalnej, ustalenie wysokości stypendiów doktoranckich na poziomie co najmniej obowiązującej płacy minimalnej oraz zapewnienie doktorantom możliwości wyboru między umową o pracę a umową stypendialną.– Studia powinny być dostępne dla każdej osoby, która wykazuje chęć rozwijania się, uczenia się i chęć poznawania świata. I właśnie dlatego 3 proc. PKB na naukę powinno pozwolić również na zapewnienie stołówek, akademików, dydaktyki na wysokim poziomie – mówiła dr hab. Agata Starosta.– Jak mamy zapewnić w Polsce rozwój, jeżeli nie mamy atrakcyjnych warunków dla młodych ludzi, którzy chcą zostać w nauce? Doktorant i młoda osoba po doktoracie to nie jest tylko nauka akademicka. To są osoby również, które idą pracować w przemyśle, w wysokich technologiach. Nawet jeżeli ten człowiek u nas przetrwa i zrobi doktorat, często wyjeżdża za granicę i tam pracuje na PKB obcych krajów. Czy tego chcemy? Najwyższa pora się obudzić. Najwyższa pora zapobiec temu odpływowi utalentowanych, młodych, wspaniałych ludzi. Zapewnijmy im warunki. Zachęćmy ich do tego, żeby pracować w nauce – argumentowała.Naukowcy zaapelowali też o przeznaczenie odpowiednich środków na stabilne prowadzenie badań podstawowych, aplikacyjnych i wdrożeniowych oraz utrzymanie infrastruktury badawczej. „Wiemy, jak to zrobić”Przyniesioną przez naukowców petycję odebrali wiceministrowie nauki Karolina Zioło-Pużuk i Marek Gzik, którzy przysłuchiwali się demonstracji.– Popieramy postulat 3 proc. na naukę, to tak samo nasz postulat jak i wasz. Jest postulatem całego środowiska. Według nas w ciągu pięciu lat jesteśmy w stanie dojść do średniej europejskiej 2,2 proc. Znamy tę drogę, wiemy, jak to zrobić. Te postulaty, które nam dacie, są do zrealizowania – mówiła do protestujących Karolina Zioło-Pużuk.– Dziękuję, że tu jesteście, bo to wyraz troski o polską naukę. Zabieramy postulaty, dziękujemy organizatorom za mobilizację środowiska – dodał Marek Gzik.Łukasz Okruszek zapowiedział, że organizatorzy będą oczekiwać na informację z MNiSW, kiedy będzie można spotkać się w sprawie realizacji postulatów.Przed protestem minister nauki Marcin Kulasek zapowiedział z mównicy sejmowej, że „w ciągu najbliższych pięciu lat chcemy osiągnąć 2 proc. PKB na naukę”. Zaapelował jednocześnie o dialog i dobrą wolę „wszystkich stron” w dyskusji o przyszłości polskiej nauki.Czytaj także: Komunikacja laserowa. Polscy naukowcy pracują nad kluczowym systemem