Inwestorzy kręcą nosem. Cena akcji Ferrari nieznacznie wzrosła w środę na początku sesji na giełdzie w Mediolanie po wtorkowym tąpnięciu. Inwestorów zaniepokoiło chłodne przyjęcie nowego modelu Luce – pierwszego w historii marki auta elektrycznego. We wtorek akcje legendarnego producenta aut sportowych na giełdzie w Mediolanie spadły o ponad 8 procent. W środę po otwarciu giełdy Ferrari odnotowało nieznaczny wzrost – 1,2 procent. W siedzibie firmy w Maranello jest jednak nerwowo, władze nie spodziewały się, że nowy model wzbudzi takie kontrowersje.Branża motoryzacyjna skrytykowała przede wszystkim wygląd pierwszego elektrycznego i pięcioosobowego auta wyprodukowanego przez Ferrari. Luce bardzo mocno odbiega od tradycji estetycznych marki. Do tego dochodzi wysoka cena katalogowa, wynosząca aż 550 tysięcy euro – porównywalna z ceną znacznie bardziej luksusowego elektrycznego Rolls-Royce'a Specre, który spotkał się ze sporym zainteresowaniem.Ferrari Luce – jakie osiągi?Nastrojów nie poprawiają także imponujące osiągi modelu Luce – prędkość maksymalna ponad 310 kilometrów na godzinę, przyspieszenie do „setki” wynoszące około 2,5 sekundy czy zasięg na baterii, który ma przekraczać 500 kilometrów.Wśród krytyków nowego modelu jest między innymi Luca di Montezemolo, były prezydent Ferrari. – Gdybym powiedział, co myślę, zaszkodziłbym Ferrari – przyznał. – To (wypuszczenie modelu Luce – przyp. red.) grozi zniszczeniem legendy i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Powinni przynajmniej usunąć symbol tańczącego konia – doradził.Czytaj także: Elektryczne Ferrari nie zachwyciło. Na słynną firmę spadła fala krytyki