Taktyka „uderzaj kreta”. Rosja regularnie próbuje zdobywać ukraińskie miasta, wchodząc do nich przez rurociągi lub kanały. Obrońcy znaleźli jednak odpowiedź. W obwodzie charkowskim zadają okupantom znaczne straty. Twierdzą, że czas przeżycia wroga jest dramatycznie krótki. Tempo rosyjskiej ofensywy jest w ostatnich miesiącach bardzo niskie, gdyż Ukraińcy dobrze się bronią. Reżim Władimira Putina próbuje wszelkimi sposobami przepychać żołnierzy do zdobywanych miast. Gdy „mięsne ataki” się nie sprawdzają, wysyłają oddziały przez rurociągi czy kanalizacje.Zdarzało się, że taka strategia się sprawdzała, pozwoliło to zdobyć choćby Awdijiwkę w styczniu 2024 roku, czy Sudżę w marcu 2025 roku. Rosja posuwała się nawet do przebierania swoich żołnierzy w ukraińskie mundury. Czasem taktyka jest mordercza dla atakujących wojsk. Brak tlenu i opary w rurach zabijają równie skutecznie, jak pociski czy drony.Rosjanie podusili się i pozabijaliPod Sudżą pozbawieni masek tlenowych żołnierze z 60. Brygady Sabotażowo-Szturmowej „Weteran” podusili się metanem podczas desantu rurociągiem. Wielu oszalało i popełniło samobójstwo. Wcześniej, jak ujawnił niezależny portal Meduza, przed wejściem do rury zostali ograbieni z jedzenia przez towarzyszy z jednostki „Achmat”.Mimo to armia dalej stosuje tę morderczą taktykę, między innymi w obwodzie charkowskim. Ukraińcy mają na nią brutalną odpowiedź. Serwis Kyiv Independent rozmawiał z wojskowymi ściągającymi Rosjan. Wskazują, że najdłuższy czas przeżycia, jaki wróg może mieć po wyjściu z podziemnego rurociągu, wynosi godzinę.– Zwykle trwa to 10 minut i tyle – opowiada żołnierz o znaku wywoławczym „Towsty”, starszy sierżant kompanii w Brygadzie Chartyjskiej. Jego zadanie polega na śledzeniu Rosjan z kamer zamontowanych na dronach. Scenariusz jest zawsze ten sam – Rosjanie wychodzą z nieczynnych rurociągów, próbując zinfiltrować ukraińskie linie.Pole bitwy zdominowane przez dronySerwis zwrócił uwagę, że w erze zdominowania pola bitwy przez drony armia rosyjska wykorzystuje rozległy system podziemnej infrastruktury z czasów sowieckich. – Teraz, gdy toczą się walki z dronami, nie da się chodzić po ziemi, więc wszystko dzieje się pod ziemią – tłumaczy „Towsty”.Taktyka „uderzaj kreta” polega na monitorowaniu rur w poszukiwaniu otworów wyjściowych, eliminowaniu pojawiających się Rosjan, zasypywaniu otworów i szukaniu kolejnych pojawiających się wyjść. Putinowi ogromne straty własne nie przeszkadzają – jego oficerowie dalej przepychają żołnierzy przez kanały, zwykle na pewną śmierć.Rosja nigdy zresztą nie liczyła się z życiem swoich ludzi. Cały czas szuka sposobów werbowania „mięsa armatniego” bez konieczności wprowadzania obowiązkowej mobilizacji. Są więc choćby zachęty ekonomiczne. W poniedziałek Putin podpisał ustawę umarzającą niezapłacone długi do 10 milionów rubli (około 500 tys. zł) nowym rekrutom i ich małżonkom. Są też kłamstwa – kusi się studentów bezpieczną służbą w jednostkach dronowych, a potem wypycha ich na pierwszą linię frontu.***Łukasz Zaranek, autor artykułu, od lat śledzi tematykę militarną i rozwój broni. Jego zainteresowania to przede wszystkim geopolityka oraz konflikty międzynarodowe.