Model Luce. Po zaprezentowaniu pierwszego elektrycznego samochodu Ferrari mierzy się z dużą falą krytyki ze strony swoich fanów. Negatywnie reaguje także rynek finansowy. Model Luce, co po włosku oznacza „światło”, został zaprezentowany we wtorek, 26 maja. Giełda zareagowała natychmiast – akcje koncernu spadły o kilka procent.Krytycy zarzucają, że pierwszy pięciomiejscowy model zrywa z DNA marki. Uważają ponadto, że stylistyka pojazdu jest rozczarowująca – auto jest wyższe, bardziej futurystyczne i mniej agresywne wizualnie niż wcześniejsze samochody.Wśród krytyków samochodu znalazł się były prezes Ferrari Luca Cordero di Montezemolo. – Gdybym powiedział, co naprawdę myślę, to skrzywdzę Ferrari. Ryzykujemy zniszczeniem mitu. Bardzo mnie to smuci. Mam nadzieję, że przynajmniej usuną konia z tego samochodu – mówił zawiedziony.310 km/godz. i 500 km zasięguZwolennicy modelu Luce zwracają jednak uwagę, że będzie to szybki, zaawansowany i aerodynamicznie skuteczny samochód. Nowe Ferrari będzie rozwijało bowiem prędkość ponad 310 kilometrów na godzinę i osiągało „setkę” w około 2,5 sekundy. Zasięg przekraczać ma 500 kilometrów.Auto zostało zaprojektowane we współpracy ze studiem designu założonym przez byłego projektanta Apple Jony’ego Ive’a. Dlatego pozytywne opinie ma wnętrze samochodu. Luce ma kosztować ponad pół miliona euro, czyli około 2,5 miliona złotych.To drugi w historii Ferrari model z tylnymi drzwiami – po SUV-ie Purosangue. Włoski producent liczy, że model pomoże przyciągnąć klientów młodszych i bardziej otwartych na elektromobilność.Zobacz też: Efekt brexitu. Polonia w Wielkiej Brytanii się kurczy