Maciej Berek w „Pytaniu dnia”. Posłowie PiS próbują uczynić narzędzie walki politycznej w sprawie serii fałszywych alarmów. To dramatycznie niebezpieczny taniec, bo wydaje się, że wszystkie tropy prowadzą w tej sprawie do Rosji – powiedział w programie „Pytanie dnia” Maciej Berek, minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Polski. W ciągu ostatnich kilku dni przestrzeń publiczną obiegły informacje o fałszywych zgłoszeniach zdarzeń zagrażających życiu w mieszkaniach matki prezydenta Karola Nawrockiego, byłego szefa BBN Sławomira Cenckiewicza i redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza. Politycy PiS krytykują służby za opieszałość. Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się Maciej Berek.„Pytanie dnia”: Maciej Berek o serii fałszywych alarmów– PiS uczynił z tego narzędzie walki politycznej, a pamiętajmy, że jak dzwoni numer alarmowy, informując o zagrożeniu życia dziecka, to służby mają obowiązek podjąć działanie – powiedział w rozmowie z Dorotą Wysocką-Schnepf.Gość „Pytania dnia” przyznał, że mamy do czynienia z „przykrymi sytuacjami, które najpewniej były prowokacjami”. PiS zarzuca rządowi opieszałość w wyjaśnieniu, kto stoi za fałszywymi alarmami. – Natura działań służb jest taka, że nie informuje się na bieżąco o trwających postępowaniach. Zdarzenia, z którymi mamy do czynienia nie były przypadkowe – podkreślił. Zauważył także, że działania wskazują na ingerencję Rosji, która „chce destabilizować sytuację w Polsce i podkopywać zaufania do skuteczności państwa”.Postawę polityków opozycji nazwał „dramatycznie niebezpiecznym tańcem”. – Złem w czystej postaci jest robienie polityki na tragediach i zdarzenia, gdzie jesteśmy prawdopodobnie podmiotem prowokacji obcych służb – spuentował.