Jak powstaje to ekonomiczne zjawisko? Kryzys ziemniaczany, zwany też „ziemniaczaną górką”, to klasyczny przykład nadpodaży rolnej, która niszczy dochody tysięcy gospodarstw. W artykule będącym częścią cyklu „Hasło dnia” TVP.Info tłumaczymy, jak powstaje nadpodaż. O tegorocznej „ziemniaczanej górce” informowały już na początku kwietnia. W TVP.Info pisaliśmy, że w magazynach zalegało nawet dwa razy więcej ziemniaków niż rok wcześniej o tej porze. Efektem był spadek cen z około 80 groszy za kilogram do nawet 20 groszy. To typowy skutek zjawiska, które opisujemy w ramach cyklu „Hasło dnia” TVP.Info.Nadpodaż – co to jest?Nadpodaż (ang. surplus) to sytuacja, w której ilość towaru oferowanego na rynku przekracza ilość, którą konsumenci i przetwórcy są gotowi kupić po cenie pokrywającej koszty produkcji. Przekładając to na prostszy język: to sytuacja, gdy rolnik może zebrać więcej ziemniaków niż rok wcześniej, a zarobić mniej pieniędzy.Mechanizm jest prosty. Gdy podaż rośnie szybciej niż popyt, cena rynkowa spada. Jeśli spadnie poniżej progu opłacalności – czyli kosztów nasion, nawozów, paliwa, maszyn i robocizny – producent ponosi realną stratę. Sprzedaje z deficytem lub w ogóle nie sprzedaje, bo nie opłaca się nawet wywieźć plonu z pola.Nadprodukcja rolna ma kilka typowych przyczyn:• wyjątkowo sprzyjające warunki pogodowe w całym regionie lub kraju,• brak koordynacji między producentami,• ograniczona pojemność rynku krajowego przy jednoczesnych barierach eksportowych,• sezonowość – produkt dojrzewa masowo w tym samym oknie czasowym.Czytaj także: Waloryzacja „Hasłem dnia”. W czerwcu zapadnie ważna dla emerytów decyzjaZiemniaczana górka – skala i skutkiZiemniaki to jeden z tych produktów, które szczególnie podatne są na cykliczne kryzysy nadpodaży. Uprawa jest relatywnie prosta, próg wejścia na rynek niski, a każdy rok z dobrą pogodą może skończyć się „górką". Gdy tysiące gospodarstw jednocześnie wchodzi na rynek z rekordowymi zbiorami, ceny hurtowe mogą spaść o kilkadziesiąt procent w ciągu kilku tygodni.Skutki odczuwają przede wszystkim mali i średni producenci, którzy nie mają podpisanych kontraktów terminowych z przetwórniami ani sieci chłodni pozwalających przeczekać najgorszy okres. Duże zakłady przetwórcze (producenci chipsów, frytek mrożonych, skrobi) mogą negocjować ceny z pozycji siły – i korzystają z nadpodaży, skupując surowiec za ułamek normalnej wartości.Nadpodaż i górki na polskim rynku rolnymZiemniaczana górka to tylko najnowszy rozdział długiej historii. Polscy rolnicy i analitycy rynku dobrze pamiętają poprzednie kryzysy:• „Świńska górka” – cyklicznie nawracający kryzys nadprodukcji trzody chlewnej. Gdy ceny wieprzowiny rosną, producenci zwiększają stada. Po 18–24 miesiącach (tyle trwa cykl hodowlany) na rynek trafia jednocześnie ogromna podaż, ceny idą w dół, a wielu hodowców bankrutuje. • „Cukrowa górka” – nadprodukcja buraków cukrowych i cukru, nasilona po zniesieniu unijnych kwot cukrowych w 2017 roku. Europejski rynek zalała tania produkcja, a polscy plantatorzy dostali za surowiec ceny niewidziane od dekad.• „Gorączka masła” – zjawisko odwrotne, ale równie destabilizujące: gwałtowny wzrost cen masła wywołany chwilowym niedoborem (gdy popyt ze strony przemysłu cukierniczego i eksportu przewyższył podaż). Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w 2024 roku.Dlaczego cena ziemniaków nie rośnie mimo spadku podaży?Zgodnie z klasycznymi zasadami ekonomii nadpodaż powinna być zjawiskiem przejściowym. Niskie ceny zniechęcają do produkcji, podaż spada, ceny wracają do równowagi. Problem w rolnictwie polega na tym, że cykl dostosowawczy trwa miesiące lub lata, a koszty są ponoszone natychmiast. Rolnik nie może „wcisnąć pauzy" – ziemniaki trzeba wykopać, świnie odchować, buraki zebrać. Magazynowanie kosztuje, a produkty się psują. I cykl powtarza się.Dodatkowo rolnicy podejmują decyzje produkcyjne, nie wiedząc, ile ich sąsiedzi i konkurenci zasiali w tym samym czasie. Brakuje sprawnych mechanizmów koordynacji podaży, a giełdy towarowe są w Polsce słabo rozwinięte w porównaniu z Europą Zachodnią.Zobacz też: „Hasło dnia” TVP.Info. Na czym polega i komu służy dezinformacja?