Ukraińcy potrafią razić cele położone za Uralem. Rosyjskie firmy potrzebują broni i możliwości wezwania rezerwistów do ochrony swoich przedsiębiorstw przed atakami ukraińskich dronów. Stwierdził to Aleksandr Szochin, główny lobbysta wielkiego biznesu i szef Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców, największego stowarzyszenia biznesowego w kraju. Szochin rozmawiał o tym na Kremlu z Władimirem Putinem. – Duże przedsiębiorstwa troszczą się o ochronę swoich obiektów i terytoriów, na których działają, ale niektóre kwestie wymagają rozwiązania – powiedział Aleksander Szochin podczas rozmowy z Władimirem Putinem. Rosyjskie zakłady przemysłowe obawiają się ukraińskich atakówWśród największych problemów oligarcha wymienił możliwości zakupu broni, pozyskanie systemów walki elektronicznej i innych.A to nie wszystko, bo Szochin chce także, aby największe firmy miały „przydzielone” oddziały rezerwistów, które może można by było szybko i sprawnie wezwać do ochrony obiektów. Warto pamiętać, że tylko w 2025 roku firmy naftowe zanotowały straty przekraczające 1 bilion rubli (ok. 14 mln dolarów) z powodu ukraińskich ataków. W tym roku kwota może być znacznie wyższa, bo w zasięgu bezzałogowców jest znacznie większa część Rosji – w tym położone za Uralem Czelabińsk, Jekaterynburg czy Perm. O tym jak bardzo Rosjanie obawiają się ataków najlepiej świadczy fakt ograniczenia parady zwycięstwa. Przeczytasz o tym TUTAJ.„Financial Times” podał, że Putin do tego stopnia obawia się ukraińskich dronów, że większość czasu spędza w podziemnych bunkrach. Do tego mocno ograniczył podróżowanie po kraju, a pracownicy z jego najbliższego otoczenia mają zakaz korzystania z telefonów komórkowych z dostępem do internetu. Przeczytaj także: Strzał z daleka. Ukraiński dron trafił w obiekt oddalony o 2000 km od granicy