Aplikacja zwodzi zwykłych turystów. Estońska straż graniczna oraz policja zalecają korzystanie z urządzeń GPS podczas podróży po granicznej rzece Narwie. Popularne Mapy Google mogą skierować łódź na wody rosyjskie – ostrzegło publiczne radio ERR. Podobnych działań Kremla jest więcej. W ostatnich dniach zagłuszony został sygnał GPS samolotu Królewskich Sił Powietrznych (RAF), którym niedaleko granicy z Rosją leciał brytyjski minister obrony John Healey. Estonia i Federacja Rosyjska nadal nie doszły do porozumienia w sprawie lokalizacji nawigacyjnych boi na rzece, które miałyby jednocześnie wyznaczyć tymczasową granicę między państwami, a są źródłem incydentów oraz sporów z rosyjskimi służbami. Według policji w tym roku doszło już do pierwszych nieumyślnych przekroczeń granicy.Regina Kukk, dowódca posterunku granicznego w mieście Narwa powiedziała, że w tych kilku przypadkach turyści korzystali z Google Maps, a tymczasowa linia kontrolna na rzece (zamiast oficjalnej granicy państwowej) oznaczona w popularnej aplikacji na smartfony jest nieprawidłowa. Dlatego służby zalecają, by podczas przeprawy rzeką trzymać się jak najbliżej brzegów Estonii i używać innych programów do nawigacji.Cała estońska granica z Rosją liczy 338 km, z czego 76 km przebiega przez rzekę Narwę, a 127 km przez jezioro Pejpus, z którego ta graniczna rzeka wypływa i wpada do Zatoki Fińskiej.Wojna hybrydowa RosjiEstonia i inne państwa bałtyckie są jednym z głównych celów wojny hybrydowej Rosji, której przywódca nie ukrywa planów odbudowy Związku Sowieckiego. Kreml próbuje destabilizować sytuację w tych krajach między innymi przy pomocy kampanii w mediach społecznościowych, działań przedstawicieli mniejszości rosyjskiej czy aktów sabotażu.W kwietniu władze w Tallinnie poinformowały o wzmocnieniu nadzoru nad granicą z Rosją. Nowy system radarowy składający się z 14 wież będzie funkcjonował w pobliżu rzeki Narwy, od jej ujścia do Zatoki Fińskiej po jezioro Pejpus – podało radio ERR. Veiko Kommusaar, zastępca komendanta estońskiej policji oraz straży granicznej (PPA) określił projekt, który ma pomóc między innymi wykrywać drony, mianem „unikatowego rozwiązania”.Zagłuszanie sygnału GPS jest jedną wielu metod działania Kremla. W czwartek doświadczył tego nawet samolot Królewskich Sił Powietrznych (RAF), którym ze spotkania z brytyjskimi żołnierzami w Estonii wracał minister obrony John Healey. Problemy pojawiły się w pobliżu granicy z Rosją – ujawnił „The Times”.Sygnał satelitarny zagłuszonyDziennik wskazał, że „sygnał satelitarny rządowego samolotu został zakłócony”. Telefony i komputery utraciły dostęp do internetu, a piloci musieli skorzystać z alternatywnych metod, aby określić lokalizację samolotu – Falcona 900LX – podczas trzygodzinnego lotu.Zdaniem gazety za incydentem stoi Rosja. W 2024 roku samolot, którym z Polski leciał ówczesny konserwatywny minister obrony Grant Shapps, również doświadczył zagłuszenia sygnału GPS. Zagłuszanie sygnału GPS, czyli tak zwany jamming, nie jest niczym niezwykłym w pobliżu Rosji. Moskwa nasiliła te niebezpieczne działania po pełnoskalowej agresji na Ukrainę. Są one elementem wojny elektronicznej. Głównym źródłem takich operacji jest silnie ufortyfikowany obwód królewiecki oraz baza w Pioniersku.Norwegia reaguje na działania Rosji. Wypełnienie „krytycznych luk” Władze Norwegii zainstalują dodatkowe stacje, które mają pomóc ustalać źródła zakłóceń GPS – zapowiedział norweski urząd telekomunikacji Nkom. Dwie nowe stacje pomiarowe powstaną we wschodnim Finnmarku, w pobliżu granicy z Rosją.Mają one wypełnić „krytyczne luki” w obecnym systemie monitorowania zakłóceń sygnału nawigacji satelitarnej. Dane z zainstalowanych urządzeń mają pozwolić na dokładniejsze określenie źródeł, kierunku, zasięgu i charakteru zakłóceń. Urządzenia obejmą nadzorem znaczną część półwyspu Varanger, gdzie dotychczasowy monitoring okazał się niewystarczający.Problem nasilił się w kwietniu, gdy Nkom informował o największych w historii zakłóceniach GPS na północy Norwegii. Analiza wskazała wówczas, że sygnały pochodziły z obwodu murmańskiego w Rosji. – Sytuacja w ostatnim czasie rozwinęła się w niepokojącym kierunku. Najświeższe pomiary wykazały, że zakłócenia pojawiają się na jeszcze niższym niż dotychczas pułapie – podkreśliła w komunikacie szefowa resortu cyfryzacji Karianne Tung.Jamming i spoofingJamming i spoofing (fałszowanie wskazania lokalizacji) są szczególnie niebezpieczne dla cywilnych samolotów pasażerskich. Od kwietnia piloci linii Wideroe zgłaszali przypadki utraty sygnału podczas startów i podchodzenia do lądowania. Dotknięte zakłóceniami lotniska w Kirkenes i Vardoe są dla mieszkańców małych wysp i odległych miejscowości kluczowymi punktami przesiadkowymi.Niestabilny sygnał GPS jest wyjątkowo groźny dla załóg śmigłowców ratunkowych, które w arktycznych warunkach często operują przy złej pogodzie i ograniczonej widoczności. Transport lotniczy jest często jedynym dostępnym sposobem, by potrzebujący pomocy dotarli do szpitala na czas. Zagrożony jest także transport morski – utrata precyzyjnej nawigacji zmusza załogi statków do polegania na tradycyjnych metodach, takich jak nawigacja radarowa czy użycie sekstantu, a także zwiększa ryzyko kolizji oraz wejścia na mieliznę.W styczniu 14 krajów położonych nad Morzem Bałtyckim i Północnym, w tym Polska, w liście do Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO) ostrzegło, że Rosja naraża statki na kolizje i inne katastrofy poprzez zagłuszanie systemów nawigacyjnych.Państwa wezwały też wszystkie kraje i organy morskie, by uznały zagłuszanie sygnałów GPS i nadawanie fałszywych sygnałów za zagrożenie. Zaapelowały o opracowywanie alternatywnych systemów, które mogłyby być wykorzystywane w przypadku zagłuszania sygnałów przez Rosję.Łukasz Zaranek, autor artykułu, od lat śledzi sytuację w krajach byłego Związku Sowieckiego. Jego zainteresowania to przede wszystkim geopolityka oraz konflikty międzynarodowe.