Ignacy Niemczycki w „Gościu poranka”. – Widzę, kto mógłby na tym skorzystać, i w tym sensie oczywiście patrzę na wschód, ale wciąż nie znamy dokładnych faktów, dlatego nie chciałbym spekulować. Możliwe też, że za tymi zgłoszeniami stoi jakaś nadmiernie rozpolitykowana osoba w Polsce – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info Ignacy Niemczycki. Wiceminister spraw zagranicznych odniósł się do serii fałszywych alarmów, w tym zgłoszeń dotyczących rzekomych pożarów i zagrożenia życia. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa próbują namierzyć sprawców fałszywych alarmów, których skutki dotknęły także rodzinę prezydenta. W ubiegłym tygodniu policja w Warszawie otrzymała kilkanaście takich zgłoszeń. Sprawcy podszyli się pod kilka osób, wykorzystując między innymi ich pocztę elektroniczną. W sobotę dwa fałszywe alarmy zgłoszono w Gdańsku – w mieszkaniu należącym do matki prezydenta, które dziedziczą Karol Nawrocki i jego siostra.„Widzę, kto mógłby na tym skorzystać”Karolina Opolska zapytała w „Gościu poranka” wiceministra spraw zagranicznych Ignacego Niemczyckiego o serię fałszywych alarmów i możliwy udział obcych służb w tych działaniach.– Tego rodzaju działania wpisują się w tak zwane działania hybrydowe. Łatwo sobie wyobrazić, że nieprzychylne nam obce służby organizują tego rodzaju akcje właśnie po to, żeby nas skłócić. Nie zawsze chodzi o wyrządzenie faktycznej, fizycznej szkody w innym państwie, ale często także o wzmacnianie podziałów. Tutaj ewidentnie mamy kolejne wydarzenie, które prowokuje dyskusję i powoduje, że się między sobą kłócimy – powiedział Niemczycki. – Widzę, kto mógłby na tym skorzystać, i w tym sensie oczywiście patrzę na wschód, ale wciąż nie znamy dokładnych faktów, dlatego nie chciałbym spekulować. Możliwe też, że za tymi zgłoszeniami stoi jakaś nadmiernie rozpolitykowana osoba w Polsce. Taki scenariusz również biorę pod uwagę – dodał.„Element wojny hybrydowej”– Chciałbym, żeby w takich sytuacjach państwo polskie jak najszybciej informowało obywateli i obywatelki. Ludzie mają prawo wiedzieć. Myślę, że dla nas wszystkich trudna jest sytuacja, w której nie jesteśmy w stanie poinformować o tym, co dokładnie się dzieje – podkreślił gość TVP Info.Dodał, że tego rodzaju działania mogą być podejmowane przez służby zewnętrzne.– Często apeluję, żeby patrzeć na to, co dzieje się na przykład w mediach społecznościowych, przez pryzmat wojny hybrydowej. To naprawdę leży w interesie obcych służb i nieprzychylnych nam państw, żebyśmy kłócili się w każdej, nawet najmniejszej sprawie. Oczywiście trzeba umieć odróżnić to od codziennego konfliktu politycznego, ale miejmy świadomość, że media społecznościowe i cała przestrzeń publiczna są wykorzystywane do tego, żeby nas ze sobą skłócić. Im bardziej jesteśmy poróżnieni, tym łatwiejszym celem stajemy się dla służb zewnętrznych – powiedział Niemczycki. Amerykańskie wojska w Polsce. „Wszyscy grali do jednej bramki”Prezydent USA Donald Trump ogłosił w czwartek na platformie Truth Social, że zdecydował o wysłaniu do Polski „dodatkowych” 5 tys. żołnierzy. Stwierdził, że decyzja została podjęta „w oparciu” o relacje z prezydentem Karolem Nawrockim, którego – jak przypomniał – wsparł przed wyborami w 2025 r.W ostatnich dniach mnożyły się spekulacje na temat redukcji amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, wywołane anulowaniem przez Pentagon będącej już w toku rotacji 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej 1. Dywizji Kawalerii. Odwołana jednostka miała odbyć dziewięciomiesięczną misję w Polsce.– Ten komunikat prezydenta USA trzeba uznać za oficjalny. Na razie nie znamy szczegółów, kto dokładnie przyjedzie do Polski. W Stanach Zjednoczonych niedawno byli dwaj polscy wiceministrowie obrony właśnie po to, żeby ustalić tę sytuację. Wyglądało na to, że decyzje dotyczące amerykańskich wojsk są podejmowane na różnych szczeblach. Chcieliśmy przedstawić nasze interesy w sposób możliwie najpełniejszy. Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych dni będziemy znali więcej szczegółów. Interpretuję tę sytuację w ten sposób, że zostanie wznowiona rotacja – 4 tys. żołnierzy w ramach rotacji plus dodatkowy tysiąc – powiedział Niemczycki w „Gościu poranka”.– Uważam, że najważniejsze jest to, że wszyscy w Polsce graliśmy do jednej bramki. Warto czasem powiedzieć, że dobrze wykonaliśmy swoją robotę – wszyscy pracowaliśmy razem na rzecz konkretnego rozwiązania. Nie zawsze jesteśmy podzieleni, czasem można działać razem – podkreślił.„Prezydent USA zdecydował inaczej”– Wygląda na to, że prezydent Trump powiedział swoim podwładnym, iż chciałby ograniczyć obecność wojsk amerykańskich w Europie, i okazało się, że najłatwiejszym sposobem realizacji tego celu jest po prostu wstrzymanie rotacji, czyli niewysyłanie żołnierzy, którzy mieli już pojechać. Rozumiem, że ktoś na niższym szczeblu, bez świadomości konsekwencji politycznych, podjął lub próbował podjąć taką decyzję, a prezydent Trump finalnie zdecydował inaczej. Z naszej perspektywy decyzja o wstrzymaniu rotacji amerykańskich żołnierzy do Polski byłaby niekorzystna. Nie mnie oceniać funkcjonowanie państwa i wojska amerykańskiego, ale rozumiem, że nie było to zgodne z finalną intencją prezydenta Trumpa, który chce, by obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce utrzymywała się na odpowiednio wysokim poziomie – powiedział.Niemczycki został również zapytany o możliwość rozszerzenia stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce.– W sytuacji, w której Stany Zjednoczone podejmują działania na rzecz ograniczenia swojej obecności w Europie i wyraźnie wskazują w strategicznych dokumentach, że chcą, by Europa wzięła większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, a także koncentrują się przede wszystkim na Chinach i Azji, nie jest to dla nas szczególnie korzystny kontekst. Oczywiście będziemy cały czas zabiegać o zwiększenie stałej obecności wojskowej, bo ona już istnieje. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. Amerykanie dość wyraźnie wskazują, że raczej będą dążyć do ograniczania obecności w Europie, a nie jej zwiększania – powiedział. – Mówimy Amerykanom, że flanka wschodnia znajduje się obecnie w sytuacji podwyższonego zagrożenia, a obecność amerykańskich żołnierzy po prostu uspokaja sytuację. Również nasi przeciwnicy zwracają uwagę na obecność wojsk USA. To po prostu ważny sygnał – dodał.Czytaj także: Ilu żołnierzy USA będzie stacjonować w Polsce? Wyliczenia wiceministra