Mówiła o ataku terrorystycznym Rosjan. Marta Kostiuk bez większych problemów pokonała reprezentującą Hiszpanię Rosjankę Oksanę Selechmietiewą 6:2, 6:3. Po zakończeniu spotkania Ukrainka zdobyła się na osobiste wyznanie. Przyznała, że był to jeden z najtrudniejszych dni w jej życiu. Jak zdradziła, rosyjska rakieta spadła zaledwie około 100 metrów od domu jej rodziców. – Płakałam przez część poranka – mówiła. Trwająca bandycka napaść Rosji na Ukrainę nadal stanowi ogromne zagrożenie dla mieszkańców. W nocy z soboty na niedzielę okupanci przeprowadzili kolejny zmasowany atak, między innymi przy użyciu pocisku ponaddźwiękowego Oresznik. Niewiele brakowało, by rodzinę Kostiuk dotknęła tragedia.Ukrainka płakała po zakończeniu meczu– Rano, 100 metrów od domu moich rodziców, pocisk zniszczył budynek. To był bardzo trudny poranek. Nie wiedziałam, jak ten mecz się dla mnie potoczy. Nie wiedziałam, jak sobie z nim poradzę. Płakałam przez część poranka. Nie chcę dziś mówić o sobie. Bardzo się cieszę, że awansowałam do drugiej rundy, ale wszystkie moje myśli i całe serce są dziś z Ukraińcami. Bardzo dziękuję za przybycie. Chwała Ukrainie – powiedziała Kostiuk w pomeczowym wywiadzie.– Jestem dziś z siebie niezmiernie dumna, myślę, że to był jeden z najtrudniejszych meczów w życiu – przyznała.Triumfatorka turnieju w Madrycie zmierzyła się z zajmującą 89. miejsce w rankingu Selechmietiewą. Rosjanka nie miała szans w tym starciu. Po spotkaniu Kostiuk została zapytana, dlaczego mimo trudnej sytuacji zdecydowała się wyjść na kort. – Uważam, że trzeba iść naprzód. Najlepszym przykładem są dla mnie Ukraińcy. Obudziłam się dziś rano i zobaczyłem wszystkich tych ludzi, którzy też wstali rano i dalej żyli swoim życiem, pomagając tym, którzy tego potrzebują. Wiedziałam, że dziś będzie tu mnóstwo ukraińskich flag i że wielu Ukraińców przyjdzie mnie wesprzeć. Przyjechali też moi przyjaciele z Ukrainy. Bardzo się cieszę, że tu są – podkreśliła.Czytaj też: Rusza French Open. Przed Igą Świątek trudne zadanie