Alarm był fałszywy, ale irytacja zostaje. Nawet niedziela w naszym kraju nie może być spokojna. Szykuje się Polak na jedynie pozytywne emocje i odpoczynek, a tu nagle ktoś wpada na pomysł wykonania telefonu. I wtedy subiektywną ocenę tygodnia należy rozpocząć od niepokoju, mimo że plan był inny. Ktoś znów wykonał telefon, w którym sugeruje, że czyjeś życie jest w niebezpieczeństwie. Kiedy potem okazuje się, że alarm był fałszywy – spada kamień z serca, pojawia się poczucie ulgi. Ale zaraz potem irytacja, że ktoś tak się bawi czyimiś emocjami i służbami państwa. A potem jest kolejna irytacja, bo wkraczają niektórzy politycy ze swoimi teoriami i powiedzonkami działającymi głównie na fanatyków politycznych. Tym razem zgłoszenie dotyczyło mieszkania należącego do rodziny prezydenta Karola Nawrockiego. Wcześniej na celowniku złośliwca znalazł się lokal redaktora naczelnego Telewizji Republika, który skrzętnie to wykorzystał. W przypadku Nawrockiego pojawił się komentarz szefa Kancelarii Zbigniewa Boguckiego, że „służby Tuska i Kierwińskiego…”, i tak dalej… Donald Tusk zwołał odprawę Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, czyli potraktował sprawę z należytą powagą, choć był wyraźnie zniesmaczony niektórymi politycznymi komentarzami. ***Zakończył się sezon piłkarskiej EkstraklasyJuż tydzień wcześniej rozstrzygnęła się sprawa mistrzostwa Polski. Tytuł zdobył Lech Poznań. Zaskakuje drugie miejsce w lidze Górnika Zabrze, który koncertowo zakończył rozgrywki, wygrywając z Radomiakiem 6:2. Rozgrywki ligowe nie powinny być traktowane jako eliminacje do europejskich pucharów, ale tego kontekstu w tym sezonie nie da się pominąć, bo po raz pierwszy w historii Polska wystawi dwie drużyny w kwalifikacjach do Champions League. Będą to właśnie Lech i Górnik.Zwłaszcza dla śląskiego klubu to olbrzymi sukces i kolejny etap budowania marki. Kilka dni temu klub przejął Lukas Podolski, postać dla Górnika legendarna. Mistrz świata z reprezentacją Niemiec, piłkarz wielu klubów będących potęgami w swoich krajach i kibic Górnika od lat dziecięcych. Często piłkarze mówią, że zakończą karierę w swoim pierwszym klubie. Podolski zapowiedział, rozegrał kilka sezonów i nastrzelał efektownych bramek. A teraz będzie klubem zarządzał. Na początek wyzwanie niezwykłe, bo kwalifikacje do Ligi Mistrzów. Odrodziła się w tym sezonie śląska piłka, bo na piątym miejscu uplasował się GKS Katowice, a to oznacza grę w Lidze Konferencji. Spadają z ligi dwa kluby z Trójmiasta: Arka Gdynia i Lechia Gdańsk. Kibiców czeka teraz przerwa do połowy lipca. Byłaby znacznie przyjemniejsza, gdyby na mundial szykowała się reprezentacja Polski. Rzeczywistość jednak jest taka, że nie będzie ligi, a na mistrzostwa świata będziemy patrzeć jak na serial, który nic nie wnosi w nasze życie i ciągnie się jak spaghetti. ***Peter Magyar odwiedził PolskęByła to jego pierwsza zagraniczna podróż jako premiera Węgier i trzeba przyznać, że rozegrał ją spektakularnie. Gdziekolwiek się nie pojawił, przyjmowany był z szacunkiem i olbrzymią sympatią. Jeśli zobaczyli to Węgrzy, to zapamiętają to na długo, bo dawno nie widzieli takich gestów wobec szefa ich rządu ze strony ważnego europejskiego przywódcy. Węgierska gospodarka jest w bardzo złej kondycji, potrzebuje wsparcia innych krajów i samej Unii Europejskiej i musi o to teraz powalczyć, ale wygląda na to, że Peter Magyar będzie czuł się na salonach pewnie. Nie będzie petentem i człowiekiem od spełniania wymogów. On również ma swoje warunki. I swoją wizję. Nie w każdym punkcie jest ona zbieżna z europejską. My na tej wizycie ugraliśmy odblokowanie funduszy europejskich, które należały nam się w zamian za pomoc, jaką udzieliliśmy Ukrainie. To właśnie Viktor Orban zablokował te pieniądze dla Polski. Magyar pokazał swoim rodakom Polskę jako wzór wykorzystania funduszy europejskich, na przykład na rozwój infrastruktury. Przejechał się pociągiem, a koleje w naszym kraju, wbrew pozorom potrafią zaimponować. Czytaj więcej: „Węgrzy są dumni z UE”. Peter Magyar dla TVP Info***Zabrał i oddał. Amerykańscy żołnierze w PolsceDonald Trump najpierw odebrał nam 4 tysiące żołnierzy, a potem oddał 5 tysięcy. To kolejna z tych spraw, które gdyby nie były poważne, byłyby bezgranicznie groteskowe. Było bowiem zapewne wielu takich, którzy po informacji o wstrzymaniu rotacji, pomyślało: oho, poczekajmy kilka dni. I nie chodziło zapewne o reakcje rządu czy prezydenta. To Trump przyzwyczaił do nagłych zmian decyzji właściwie bez większego powodu. Choć tu akurat ma powód i to bardzo solidny – lubi Karola Nawrockiego, wsparł go w wyborach. Przypomnieć należy, że nie lubi Friedricha Merza, więc odebrał Niemcom pięć tysięcy żołnierzy. Polityczna piaskownica. Aż dziw bierze, że w tej sytuacji Kancelaria Prezydenta RP jest dumna z relacji, jakie z Trumpem ma Karol Nawrocki. Choć trudno z całą pewnością stwierdzić, jakie to są relacje, bo na pytanie, czy był kontakt obu prezydentów między tymi dwiema decyzjami, Zbigniew Bogucki odpowiedział kilka razy, że relacje między nimi są świetne, a nie, że kontakt był. ***Koniec programu Stephena ColbertaŚwiatło symbolicznie zgasił Paul McCartney. Chodzi o program, w którym Colbert krytykował i drwił z Donalda Trumpa, wytykając mu absurdalność w działaniu i podejmowaniu decyzji. To nie spodobało się prezydentowi USA i choć stacja twierdzi, że nie to jest powodem zakończenia produkcji programu, to trudno odnieść wrażenie, że właśnie o to chodzi. Tym bardziej że sam Trump we wpisie w swoim Truth Social, zapowiada, że to „początek końca dla nieutalentowanych, wrednych, wysoko opłacanych, mało zabawnych i bardzo słabo ocenianych prezenterów programów Late Night Television. Wkrótce w ich ślady pójdą inni, jeszcze mniej utalentowani. Niech wszyscy spoczywają w pokoju!”. Colbert swego czasu zastąpił legendarnego Davida Lattermana, który odszedł na emeryturę. Były prowadzący czasem zabiera głos, również na temat Trumpa. Reakcja prezydenta była bezlitosna: „A co się stało z bardzo przereklamowanym Davidem Lettermanem, którego oglądalność też nigdy nie była zbyt dobra? Wygląda straszliwie, ale przynajmniej wiedział, kiedy odejść. Nieudacznik!!!”. Komentarzem niech będzie opinia trzydziestu lekarzy amerykańskich twierdzących, że Donald Trump jest wyraźnym i bezpośrednim zagrożeniem dla świata i sugerują natychmiastowe usunięcie go z urzędu. ***Lech Wałęsa został odznaczony Europejskim Orderem ZasługiLech Wałęs a z Europejskim Orderem Zasługi. Wyróżnienie tym ważniejsze, że przyznano je po raz pierwszy w historii. Podczas uroczystości zabrakło części europosłów PiS, którzy zbojkotowali to wydarzenie z powodu odznaczenia Angeli Merkel. Trudno jednak wysnuć wniosek, że gdyby nie była kanclerz Niemiec, działacze PiS zostaliby na sali. Z pewnością ich decyzję popiera część wyborców partii. Dla nich bohaterem nie jest Wałęsa, a Tomasz Sakiewicz. Dlatego wsparli go swoją obecnością przed prokuraturą, do której został wezwany w charakterze świadka. ***Olga Tokarczuk podzieliła polskich czytelnikówPrzyznała się, że czasem korzysta z zalet sztucznej inteligencji. Nie powiedziała, że napisała bądź napisze książkę przy pomocy AI. Powiedziała, że czasem korzysta. To jednak jest różnica, której większość komentujących jednak nie wychwyciła, zarzekając się, że już nigdy nie przeczyta niczego autorstwa Olgi Tokarczuk. Jakkolwiek cudowna nie byłaby sztuczna inteligencja, w niczym nie będzie lepsza od Olgi Tokarczuk. Jej pióro jest niepodrabialne i z pewnością nie potrzebuje żadnej pomocy płynącej spoza głowy autorki. Sztuczna inteligencja ma swoje zalety. Ale ma też wady – można ją łatwo wykorzystać, bo tworzy szybciej niż człowiek. Ale jak wtedy podpisać utwór tylko własnym nazwiskiem… Czytaj więcej: Ostaszewska, Tokarczuk, kto będzie następny?***Metallica pobiła rekord frekwencyjny na Stadionie Śląskim w ChorzowiePonad 90 tysięcy fanów pojawiło się na jej koncercie w minionym tygodniu. Było to możliwe dzięki scenie umieszczonej na środku obiektu. Widzowie mogli w tej sytuacji zająć miejsca wokół zespołu. Na koncertach grupy zgodnie gromadzą się zarówno fani komercyjnego tak zwanego Czarnego Albumu, jak i tych wcześniejszych wydawnictw: „Master of puppets” czy „…and Justice for all”. Nie ma podziału. Bo James Hetfield i reszta grają na żywo perfekcyjnie, bawią się muzyką, czują publiczność i współtworzą z nią widowisko. Trudno spotkać uczestnika koncertu Metalliki, który narzekałby na jakość czy brak zaangażowania muzyków. Przy tym, mają wyjątkowe podejście do miejsc, w których grają. Świadczy o tym próba zagrania utworu pochodzącego z kraju koncertu. Tym razem był to kultowy w Polsce „Chcemy być sobą” Perfectu.