Transmisja w TVP. Zaplanowana w całości na sobotę na godz. 17:30 ostatnia kolejka piłkarskiej ekstraklasy przyniesie odpowiedzi na dwa pytania. Wyłoniony zostanie wicemistrz Polski oraz trzeci – obok Bruk-Betu Termaliki Nieciecza i Arki Gdynia – spadkowicz. Mistrzostwo będzie świętować u siebie Lech Poznań. Już przed rozpoczęciem 34. kolejki wiadomo, że najbardziej radosnym stadionem w sobotę będzie ten w Poznaniu. Lech w poprzedni weekend zapewnił sobie drugi z rzędu tytuł mistrzowski, po zwycięstwie 3:1 w Radomiu, a teraz podejmie Wisłę Płock, więc będzie okazja do mistrzowskiej fety.Feta w Poznaniu i walka o pucharyNa trybunach zasiądzie komplet kibiców. Po meczu odbędzie się oficjalna ceremonia dekoracji poznańskiego zespołu z udziałem władz Ekstraklasy i PZPN. Po jej zakończeniu piłkarze Lecha wsiądą do odkrytego autokaru i pojadą do centrum miasta, aby świętować z kibicami.Piłkarskie emocje szykują się natomiast na innych stadionach. O wicemistrzostwo Polski walczą: obecny wicelider Górnik (53), trzecia Jagiellonia (53) i czwarty Raków (52). Cała trójka zagra u siebie.Zabrzanie zmierzą się z Radomiakiem, ekipa z Białegostoku podejmie Zagłębie Lubin, natomiast Częstochowianie spotkają się z Arką.Trwa również walka o piąte miejsce, które – dzięki zdobyciu Pucharu Polski przez wicelidera Górnika – oznacza udział w eliminacjach Ligi Konferencji UEFA. Tę lokatę zajmuje obecnie GKS Katowice (49), ale w grze pozostają też szóste Zagłębie (48) i siódma Legia Warszawa (46), która pod wodzą Marka Papszuna – z zespołu zagrożonego spadkiem – stała się kandydatem do europejskich pucharów.Stołeczny zespół musi pokonać u siebie Motor Lublin oraz liczyć na porażki GKS z Pogonią w Szczecinie i Zagłębia (z którym ma gorszy bilans bezpośrednich meczów) w Białymstoku.Kto spadnie z PKO BP Ekstraklasy?Pasjonująco zapowiada się walka o uniknięcie 16. miejsca, zajmowanego obecnie przez Lechię (38). Piłkarze z Gdańska zagrają na wyjeździe z ostatnim Bruk-Betem Termalicą i zwycięstwo zapewni im w każdym scenariuszu utrzymanie. Bez względu na wyniki innych drużyn.– Dla nas ten mecz jest jak finał. Mieliśmy już wiele okazji, żeby wydostać się z tej sytuacji, ta jest ostatnia. I musimy ją wykorzystać. Jeśli tego nie zrobimy, poniesiemy konsekwencje – powiedział trener Lechii John Carver.Zwycięstwo jego zespołu będzie oznaczać nerwowe popołudnie dla trzech innych drużyn. Piętnasty, osłabiony brakiem kilku ważnych piłkarzy Widzew Łódź (39) podejmie trzynastego Piasta Gliwice (41) i w takim scenariuszu, jeśli nie wygra, opuści ekstraklasę. Jeżeli natomiast w Łodzi przegra Piast, a czternasta obecnie Cracovia (41) co najmniej zremisuje u siebie z Koroną Kielce, spadnie ekipa z Gliwic.Możliwa jest również sytuacja, gdy trzy drużyny na koniec sezonu zgromadzą po 41 pkt – Piast, Lechia i Cracovia. Wówczas o wszystkim rozstrzygnie tzw. mała tabela. W niej najgorszy bilans mają Pasy, które w takim scenariuszu podzielą los Arki i Bruk-Betu Termaliki.Spotkanie Widzewa z Piastem, oprócz ogromnej stawki dla obu drużyn, ma również podteksty. Trener Łodzian jest były szkoleniowiec gliwickiej drużyny Aleksandar Vuković, natomiast gości prowadzi Daniel Myśliwiec, pracujący w przeszłości w Widzewie.W cieniu walki o wicemistrzostwo i utrzymanie toczy się rywalizacja o koronę króla strzelców. Zapowiada się bardzo ciekawie, bowiem Karol Czubak z Motoru i Słowak Tomas Bobcek z Lechii zaliczyli dotychczas po 18 trafień. O dwa ustępuje im Szwed Mikael Ishak z Lecha.Zobacz także: Ten ostatni raz. Lewandowski żegna się z Barceloną