Jedna osoba zginęła, kilkadziesiąt jest rannych. Jedna osoba zginęła, a ponad 30 – głównie strażaków – zostało rannych w wyniku eksplozji i pożaru, do których doszło w stoczni na Staten Island w Nowym Jorku. Straż pożarna przyznała, że walka z żywiołem w tym przypadku okazała się dużym wyzwaniem. Stacja CBS News, powołując się na informacje od władz, podała, że zginęła jedna osoba. Rannych zostało co najmniej 36 strażaków. Inspektor straży jest w stanie krytycznym, a inny strażak – w stanie ciężkim.Jak przekazała komisarz nowojorskiej straży pożarnej (FDNY), Lillian Bonsignore, ogień pojawił się po południu czasu lokalnego w metalowej konstrukcji znajdującej się w tylnej części nabrzeża przeładunkowego.Bonsignore dodała, że ekipy gaśnicze i ratownicze działały w warunkach ograniczonej widoczności oraz silnego zadymienia. – Praca w przestrzeniach zamkniętych jest wyjątkowo niebezpieczna dla ratowników – ocenił szef FDNY John Esposito.Pożar w stoczni na Staten Island w Nowym Jorku. Zginęła jedna osoba, jest też wielu rannychPożar szybko się rozprzestrzenił, a krótko po przybyciu służb doszło do eksplozji. Skierowano tam w sumie ponad 200 ratowników.– Nasi strażacy prowadzili przeszukanie wewnątrz obiektów stoczni, a także na pokładzie będącej w sąsiedztwie barki – poinformował Esposito. Pożar został opanowany wieczorem. Na miejscu znaleziono ciało jednej z ofiar.Na temat wypadku wypowiedział się cytowany przez CBC News burmistrz Nowego Jorku, Zohran Mamdani. – Dziś wieczorem odwiedziłem strażaka w stanie ciężkim oraz rodzinę inspektora, który pozostaje w stanie krytycznym. Proszę wszystkich nowojorczyków o pamięć o poszkodowanych i ich rodzinach. Dziękuję ratownikom, którzy bez wahania ruszyli w stronę zagrożenia, by ratować innych – mówił burmistrz.CZYTAJ TEŻ: Alarm powietrzny u sąsiada Polski. Co robić, gdy usłyszysz syreny?