Teraz policjanci mają problem. Młody bawół wodny szalał po autostradzie A1 w pobliżu Bremy w Niemczech. Zwierzęcia nie udało się uspokoić, więc policjanci podjęli decyzję o jego zastrzeleniu. Po wszystkim okazało się, że jedna z kul trafiła w przejeżdżający obok samochód, a inna w radiowóz. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w czwartek 21 maja około godziny 19:00 w pobliżu węzła Bremer Kreuz na autostradzie A1. 52-letni kierowca, wiózł w przyczepie dwa bawoły wodne. To udomowiony krewniak bawołu indyjskiego, hodowany (także w Polsce) ze względu na przednie mleko oraz mięso. W pewnym momencie mężczyzna musiał gwałtownie zahamować. Jeden z dwóch bawołów przebił się przez przód przyczepki i wypadł na jezdnię. Przerażone zwierzę szalało po autostradzie i stwarzało ogromne zagrożenie dla siebie i uczestników drogi. Na nic zdały się próby uspokojenia go przez właściciela, a także innych kierowców. W sukurs tym ludziom przyszli policjanci, ale i oni nie potrafili okiełznać bawoła.Niebezpieczeństwo „Istniało ryzyko, że zwierzę przeskoczy przez barierę dzielącą pas ruchu i wbiegnie na przeciwległy pas. Ze względów bezpieczeństwa obie jezdnie autostrady A1 zostały zamknięte” – wyjaśnia komenda policji z Oldenburga. W końcu zapadła decyzja o zastrzeleniu zwierzęcia. Jeden z funkcjonariuszy oddał w jego kierunku kilka strzałów i nieszczęsny bawół padł. Normalny ruch przywrócono na tym odcinku autostrady około godz. 20:20. Policja przyznała, że strzelając do bawołu, funkcjonariusz trafił w samochód kierowcy, który mijał miejsce zdarzenia, wjeżdżając z A27 na A1. Na szczęście nikt nie został ranny. Dziurę po innym pocisku odnaleziono także w radiowozie. Śledczy badają teraz okoliczności wydostania się zwierzęcia oraz to czy policjanci, użyli broni zgodnie z przepisami. Czytaj także: Tygrys uciekł z prywatnej hodowli. Policja zastrzeliła zwierzę