Co to oznacza dla kupujących? W największych miastach jeszcze nigdy – a przynajmniej w ostatnich latach – deweloperzy nie mieli w ofercie tak wielu mieszkań gotowych do odbioru. Pokazują to dane BIG DATA RynekPierwotny.pl. Co to oznacza dla kupujących?W siedmiu największych metropoliach takich mieszkań są już nie setki, ale tysiące. W Warszawie – blisko 3,8 tys., podczas gdy jeszcze pod koniec 2024 r. było ich niespełna 2 tys. Podobny skok widać w Krakowie, gdzie liczba gotowych mieszkań wzrosła z ok. 1,6 tys. do ponad 3 tys., oraz we Wrocławiu – z ok. 1,2 tys. do blisko 2,7 tys.Jeszcze szybciej rosła oferta w Poznaniu. Tam liczba gotowych lokali zwiększyła się z niespełna tysiąca do ok. 2,6 tys., czyli niemal się potroiła. W Łodzi mówimy o wzroście z ok. 2 tys. do blisko 3,4 tys. mieszkań. Nawet w Katowicach, które pozostają najmniejszym rynkiem w tym zestawieniu, liczba gotowych lokali przekroczyła 1,2 tys.To wyraźnie zmienia obraz oferty. W Poznaniu niemal co trzecie mieszkanie dostępne na rynku jest gotowe, podobnie w Łodzi. We Wrocławiu i Krakowie to już mniej więcej jedna czwarta oferty, a w Warszawie poziom ten jest niewiele niższy. Nawet w Gdańsku i Katowicach, gdzie udział gotowych lokali jest niższy, i tak wynosi odpowiednio kilkanaście i około jedną piątą rynku.Czytaj też: Mieszkania tylko dla bogatych? Tanie lokale znikają z rynkuSkąd się wzięły tysiące niesprzedanych lokali?Jeszcze rok temu mówiliśmy o szybkim wzroście liczby gotowych mieszkań. Dziś widać, że ten trend się utrwalił. W wielu miastach oferta lokali „na już” jest bardzo duża, co zmienia układ sił na rynku.To w dużej mierze efekt kumulacji inwestycji rozpoczętych w latach 2023–2024, kiedy deweloperzy reagowali na bardzo silny popyt, napędzany m.in. programem „Bezpieczny Kredyt 2 proc.”. Gdy popyt osłabł, część mieszkań nie zdążyła znaleźć nabywców na etapie budowy i dziś trafia na rynek już jako gotowe.Historia pokazuje jednak, że to nic nowego. Podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej. Pod koniec 2019 r. we Wrocławiu gotowe mieszkania stanowiły blisko jedną trzecią oferty. W Krakowie podobne poziomy pojawiły się w 2022 r. Różnica polega na tym, że dziś wysokie udziały widać jednocześnie w większości dużych miast.W Łodzi i Poznaniu skala zjawiska jest jednak szczególna. Tam zarówno liczba, jak i udział gotowych mieszkań są najwyższe w historii. To może skłaniać deweloperów do większej elastyczności cenowej.Czytaj też: Ciasne, ale własne. Na jakie mieszkania stać dziś kupujących?Gotowe mieszkania często nie drożeją, a bywają tańszeCo ciekawe, mieszkania „od ręki” wcale nie są dziś droższe od średniej rynkowej. W Warszawie różnica jest symboliczna – średnia cena metra kwadratowego gotowych mieszkań to około 20 tys. zł, czyli niemal tyle samo, co w całej ofercie.Jednak już w Poznaniu gotowe lokale są wyraźnie tańsze – średnio o ponad 1 tys. zł na metrze, czyli blisko 10 proc.Podobnie, choć w mniejszej skali, jest w Łodzi i Katowicach. Z kolei w Gdańsku i Wrocławiu mieszkania gotowe są nieco droższe od średniej.Większy wybór i pole do negocjacji dla kupującychNie warto zakładać, że mieszkanie gotowe będzie droższe. Dziś bywa odwrotnie, a do tego dochodzi jeszcze możliwość negocjacji. Deweloperom zależy na domknięciu projektów i odzyskaniu kapitału, więc są bardziej skłonni do ustępstw.To oznacza, że przy mieszkaniu o powierzchni 50 mkw. różnica w cenie może sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych na korzyść lokalu gotowego. To odwraca logikę rynku, w której za możliwość natychmiastowej przeprowadzki trzeba było dopłacać.Gotowe mieszkania mają też oczywiste zalety. Można je obejrzeć przed zakupem, sprawdzić standard budynku i wprowadzić się praktycznie od razu. Przy obecnych stawkach najmu to dla wielu osób konkretna oszczędność.Jeszcze niedawno problemem był ograniczony wybór – w ofercie zostawały głównie większe i droższe lokale. Dziś, gdy w każdym dużym mieście mówimy o tysiącach mieszkań gotowych do odbioru, ten problem w dużej mierze znika. Coraz łatwiej znaleźć lokal dopasowany do potrzeb – zarówno pod względem ceny, jak i metrażu.Czytaj też: Najem krótkoterminowy pod kontrolą UE. Polska pracuje nad regulacjami