Pięć strzałów. Berlinowi grozi eskalacja wojny lokalnych rodzin mafijnych. Czterech członków libańskiego klanu Remmo, jadących samochodem przez dzielnicę Kreuzberg, zostało ostrzelanych przez nieznanego sprawcę. Cudem nikt nie został nawet ranny. Policji udało się zatrzymać tylko niedoszłe ofiary, ale nie udało się przekonać gangsterów do współpracy. Do strzelaniny doszło w czwartek 21 maja, ale niemieckie media, a także lokalna policja, dopiero następnego dnia ujawniły jej szczegóły. Według dziennika „Bild” czterech członków klanu Remmo (jednej z czołowych rodzin kryminalnego podziemia Berlina) jechało Volkswagenem Passatem przez dzielnicę Kreuzberg. Nagle na przeciwległym pasie miał zatrzymać się motorower (wedle innej wersji była to hulajnoga elektryczna) z dwoma mężczyznami. Pasażer zsiadł z pojazdu i wszedł na pas zieleni odgradzający jezdnie. I otworzył ogień z pistoletu. Wiadomo, że oddał do pasażerów Volkswagena co najmniej pięć strzałów. Tylko cudem, żaden z pocisków nie dosięgnął mężczyzn w aucie.Ustalenia „Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami śledztwa, około godziny 12:40 czterech mężczyzn jechało samochodem ulicą Urbanstrasse w kierunku Grimmstrasse. Z naprzeciwka nadjechał motorower z dwiema osobami. Pasażer wysiadł i oddał kilka strzałów do przejeżdżającego pojazdu z pasa rozdzielającego jezdnię, po czym wsiadł z powrotem na motorower, który następnie odjechał w kierunku Graefestrasse” – powiedział Michael Petzold, rzecznik berlińskiej prokuratury, cytowany przez „Bilda”. Nie tylko zamachowiec rzucił się do ucieczki. Z miejsca zdarzenia odjechały także niedoszłe ofiary, ale zostały zatrzymane przez policję. Funkcjonariuszom nie udało się od nich wydobyć żadnej informacji, na temat strzelaniny. „Nic nie widzieli, nic nie słyszeli. Nie czuli się zagrożeni” – przekonywali mundurowych członkowie klanu Remmo. Czytaj także: Tysiąc osób na pogrzebie „ojca chrzestnego” klanu mafijnego Bitwa o Berlin To kolejny już element, trwającej wielu miesięcy batalii o prymat w półświatku stolicy Niemiec. Ostrzelani mężczyźni powiązani są z libańskim klanem, na czele którego stoi Issa Remmo. W skład organizacji wchodzi kilkanaście rodzin. A przestępczym rzemiosłem ma się parać nawet 500 powiązanych z nimi osób, mieszkających głównie w Berlinie. Niemiecka policja i prokuratura przypisuje członkom klanu Remmo przede wszystkim napady, kradzieże, włamania, wymuszanie haraczy, handel narkotykami i pranie pieniędzy. „Bitwa o Berlin” zaczęła się jesienią 2025 roku. Prym wiodą w niej mafijne klany z tureckim, kurdyjskim lub arabskim rodowodem. W grudniu 2025 roku ostrzelano dom Mehmeta K. alias „Kurdyjski Mehmet”, uważanego za ojca chrzestnego jednego z największych klanów. Atak przypisywano tak zwanej grupie Daltonów. Boss, formalnie szanowany biznesmen, zamieścił wówczas w mediach społecznościowych mocne oświadczenie z deklaracją wyznaczenia 500 tys. euro nagrody za informacje o sprawcy. „Kurdyjski Mehmet” zmarł jednak w styczniu bieżącego roku po ciężkiej chorobie. Natychmiast zaczęły się walki o przejęcie schedy po nim. Regularnie w Berlinie dochodzi do strzelanin, a czasem do detonacji granatu lub bomb, domowej produkcji. Z plagą terroru kryminalnego walczy specjalna jednostka policji BAO Ferrum, powołana w listopadzie 2025 roku. Czytaj także: Gangi walczą o Berlin. Znów ostrzelano popularną kafejkę