Niezależność mediów coraz słabsza. W czwartek wyemitowano ostatni odcinek najchętniej oglądanego talk show w USA, czyli The Late Show with Stephen Colbert. Pożegnanie Colberta z widownią trwało od miesięcy, przybierało różne formy, ale w końcu nadszedł czas ostatniego monologu. – Byliśmy tutaj, żeby razem przeżywać wiadomości – mówił jeden z najbardziej rozpoznawalnych komików w Stanach Zjednoczonych. Oficjalnie stacja CBS informowała, że zdejmuje program z anteny z powodów biznesowych, co kłóciło się z danymi o widowni. The Late Show z Colbertem był najlepiej oglądanym tego typu formatem w USA. Fragmenty z programu również w serwisie YouTube osiągały milionową widownię.Współczesność nie sprzyja niezależności mediówColbert padł jednak ofiarą współczesności, czyli świata, w którym media należą do wielkich koncernów silnie powiązanych politycznie, przez co tracą niezależność. Telewizja CBS została przejęta przez koncern medialny Paramount, który był w sporze prawnym z prezydentem Donaldem Trumpem.Sprawa skończyła się ugodą w wysokości 16 mln dol., co Colbert nazwał „wielką tłustą łapówką”.Następnego dnia po tych słowach szef innego molocha medialnego Skydance David Ellison, prywatnie kolega Donalda Trumpa, spotkał się z szefem amerykańskiego federalnego regulatora radiowo-telewizyjnego FCC. Nie była to przypadkowa wizyta, bo Ellison zabiegał o zgodę na fuzję biznesową z Paramountem. Zgoda – owszem – została udzielona, ale dopiero po tym, jak CBS ogłosiło, że zdejmie program Colberta z anteny. Swoją drogą sekwencja zdarzeń tych zdarzeń następowała po sobie w ciągu godzin. Na marginesie, powstały w wyniku fuzji gigant Paramount Skydance wchłonął niedawno za ogromne pieniądze inny koncern medialny Warner Bros. Discovery, do którego w Polsce należy TVN.Wracając do Colberta – żegnał się w legendarnym nowojorskim Ed Sullivan Theater z widzami od miesięcy. Prowadził w tym czasie charytatywną sprzedaż przedmiotów związanych z programem, by na koniec zgromadzoną sumę wręczyć szefowi World Central Kitchen, którym jest znany kucharz celebryta José Andrés. Przy tym też nie mogło zabraknąć dowcipu, bo czek, jaki na tę okazję przygotował Colbert trzeba było odczytać pod mikroskopem. Suma nie była taka mała, bo znacznie przekroczyła dwa miliony dolarów, a miniaturowy czek wylądował na koniec w ogromnej kopercie.„Machina Radości”Colbert także oddał hołd swojej ekipie, nazywając ją „Machiną Radości”, bo – jak tłumaczył – tak potężny show jest machiną.– Któregoś dnia w „Wiadomościach Colberta” (inny jego program w Comedy Central) powiedziałem „każdy może wam przeczytać informacje. Obiecuję, że poczujesz te informacje w sobie”. Ale szybko zrozumiałem, że nasza robota tutaj polega na czymś innym. Jesteśmy tutaj, żeby razem przeżywać wiadomości i nie wiem jak wy, ale ja z całą pewnością je przeżywałem – zwrócił się do kamery.A było co przeżywać, bo omawianie wydarzenia ostatnich lat na świecie, najoględniej mówiąc, nadzieją nie napawały i dalej nie napawają. Ale humor Colberta pozwalał otaczający świat przyjmować w mniej rozpaczliwych i depresyjnych tonach.Colbert prowadził The Late Show przez jedenaście sezonów. Program przejął po swoim idolu i innej legendzie amerykańskiej telewizji Davidzie Lettermanie, który pod tym szyldem rozpoczął format w 1993 r. W jednym z końcowych odcinków nie mogło zabraknąć też Lettermana, z którym dwaj prowadzący zrzucali z dachu przedmioty należące do CBS (stare fotele i krzesła, a skoro nadarzyła się okazja, to jeszcze kilka arbuzów).Stephen Colbert – wbrew temu, w jaki sposób się z nim rozstano – pożegnał się z klasą. Zaśmiał się sam z siebie, że założył profil na OnlyFans i tym się teraz będzie zajmować. Trzymał się też twardo podczas monologu i głos mu się nie załamał, choć przez króciutką milisekundę wydawało się, że nie da rady powstrzymać emocji.Z Colbertem głośno solidaryzowali się inni prowadzący amerykańskie programy rozrywkowe jak Jimmy Kimmel, Jimmy Fallon, John Oliver, Seth Meyers i oczywiście Jon Stewart, który, będąc jednym z ostatnich gości w The Late Show, zachęcił Colberta do takiego samego spędzania wolnego czasu poza showbiznesem, wypróbowując wspólnie w czasie programu elektryczne fotele z masażem.