Opozycjonista na poligonie wywiadu. Po śmierci i pogrzebie słynnego adwokata, scenarzysty i polityka nie mogę przestać myśleć o historii sprzed lat. Co się stało z filmem, który miał go skompromitować? Ślady prowadzą do ludzi związanych z rosyjskim wywiadem. Dlaczego Piesiewicz uważał, że to zemsta? – pyta Grzegorz Rzeczkowski, dziennikarz śledczy, autor materiału opublikowanego na Sprawdzamto.pl. Grzegorz Rzeczkowski opisał m.in. swoje spotkanie z 2019 roku z Krzysztofem Piesiewiczem, który nie chciał wówczas pod nazwiskiem rozmawiać o niechęci polskich służb do wyjaśnienia rosyjskich wątków w sprawie tzw. afery podsłuchowej. Miał obawiać się zemsty ze strony ścigającej go prokuratury, którą kierował już wówczas Zbigniew Ziobro.„Chodziło jej tylko i wyłącznie o sprawę rzekomego zażywania narkotyków (...). Widziałem na własne oczy, jak Piesiewicz ją mocno przeżywa” – pisze dziennikarz.Historia Piesiewicza przykładem na rosyjskie wpływy w PolsceWtedy uważał, że ten obrońca opozycjonistów z czasów PRL i oskarżyciel posiłkowy w procesie zabójców ks. Jerzego Popiełuszki, „trochę przesadza z powściągliwością”.Dzisiaj jednak Rzeczkowski rozumie go lepiej, bo ma pełniejszą wiedzę o działaniach prokuratury, ale i zdaje sobie sprawę z rosyjskich wpływów w Polsce.„Prokuratura nie odpuściła Piesiewiczowi do końca życia” – pisze Rzeczkowski, podczas gdy rosyjski wątek w sprawie nawet nie został poważnie podjęty.Piesiewicz trafił na poligon doświadczalny rosyjskiego wywiaduJak przypomina autor, Piesiewicz padł ofiarą szantażystów, którzy nagrali go, gdy zażywał narkotyki. Grozili mu upublicznieniem wideo i szantażowali, wyłudzając ok. 600 tys. zł. Wpadli w ręce policji w 2009 roku.Nagranie zostało wykonane w lokalu Lemongrass założonym i finansowanym przez ludzi powiązanych z rosyjskim wywiadem. Bywał w nim wówczas także przedsiębiorca Marek Falenta, pracował tam Łukasz N., kelner podsłuchujący później nielegalnie polityków.„Wiele wskazuje na to, że ta restauracja (Lemongrass – red.) posłużyła Rosjanom jako poligon doświadczalny przed uruchomieniem podsłuchowej operacji w restauracjach 'Sowa i Przyjaciele' i w 'Amber Room'” – pisze Grzegorz Rzeczkowski.Czytaj także: Pożegnanie Stanisławy Celińskiej. Artystka spocznie na PowązkachWyrok, uniewinnienie, kasacjaWedług zeznań złożonych przez innego z kelnerów, nagranie z Piesiewiczem znajdowało się w restauracji Lemongrass, ale policja tam nie dojechała. Tłumaczyła się potem, że pomyliła lokale. Gdy wreszcie dotarła na miejsce, po płycie nie było śladu. Miesiąc później jej zapis opublikował „Super Express”, co stało się początkiem końca publicznej kariery senatora.Śledczy usiłowali skazać Piesiewicza za zażywanie narkotyków. Wątek rosyjski w sprawie ich nie interesował. Nie udało się im też zidentyfikować kobiety, która wyłudziła od polityka 200 tys. zł.Wyrok uniewinniający polityka zapadł dopiero po niemal dziewięciu latach od ujawnienia sprawy. Na tym historia się jednak nie skończyła, bo prokuratura Ziobry złożyła kasację do Sądu Najwyższego.Czytaj także: Premier: Działał „układ zamknięty”. 62 osoby z zarzutami, 149 zawiadomień do prokuraturyGdy Grzegorz Rzeczkowski rozmawiał z Krzysztofem Piesiewiczem wiosną 2019 roku, ten powiedział mu, że „gdyby jego sprawę prokuratura i służb potraktowały poważniej, niż zwykły, kryminalny szantaż i wyjaśniły do końca, prawdopodobnie nie doszłoby później do afery podsłuchowej”.„Faktem jest, że nie tylko główni bohaterowie, ale i sposób działania w przypadku historii Piesiewicza był podobny do tego, który zastosowano w aferze podsłuchowej. Czyli nagranie ważnego polityka związanego z władzą, w sytuacji dla niego niekorzystnej, a następnie opublikowanie tego w mediach” – podsumowuje autor.Zemsta morderców księdza Popiełuszki?Zdaniem Rzeczkowskiego, motyw zemsty nie był wcale w sprawie senatora abstrakcyjny. Dlaczego? Bo 1989 roku niewykryci do dziś sprawcy zamordowali matkę Piesiewicza. Zaciągnęli na jej szyi taką samą pętlę, jak pięć lat wcześniej założono na szyję księdza Jerzego Popiełuszki. Krzysztof Piesiewicz był bowiem, przypomnijmy, oskarżycielem posiłkowym w procesie zabójców duchownego.Piesiewicz uważał, że zabójstwo matki było zemstą dokonaną na nim przez ludzi, którzy zlecili zamordowanie ks. Popiełuszki. A to, co go spotkało w 2009 roku było tej zemsty dopełnieniem.Czytaj także: Banaś chce zostać prezydentem. „Jestem do dyspozycji”