Choroba występuje w trzech krajach. Główny Inspektor Sanitarny apeluje – podobnie jak MSZ – o odłożenie podróży do krajów afrykańskich, w których występuje ognisko gorączki krwotocznej Ebola. Chodzi o Demokratyczną Republikę Konga, Ugandę i Sudan Południowy. Służby sanitarne podkreślają, że kluczowe jest ograniczenie ryzyka zawleczenia pojedynczych przypadków choroby do Polski. Epidemię Eboli w Demokratycznej Republice Konga ogłoszono w piątek, 15 maja. Choroba występuje również w Ugandzie i Sudanie Południowym – podkreślił Marek Waszczewski, rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego.Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała, że wirus zaczął rozprzestrzeniać się dwa miesiące temu i należy spodziewać się dalszego wzrostu liczby zakażeń. Dotychczas zmarło co najmniej 130 osób, a przypadków zachorowań może być około 600. Marek Waszczewski podkreślił, że według WHO ryzyko wybuchu epidemii na skalę globalną jest niskie. Należy jednak zachować ostrożność, by nie doszło do zawleczenia pojedynczych przypadków choroby do naszego kraju.Choroba wywołuje gorączkę krwotoczną i może prowadzić do niewydolności wielu narządów. Wirus przenosi się w wyniku kontaktu z wydzielinami osoby chorej.W Berlinie leczony jest amerykański lekarz zakażony wirusem Ebola, natomiast do czeskiej Pragi trafił amerykański lekarz, który może być zakażony po kontakcie z osobą chorą. Obaj lekarze pracowali w Afryce.Czytaj też: Wybuch epidemii Eboli. Czy wirus dotrze do Europy?Jakie są objawy eboli?Ebola to ciężka wirusowa gorączka krwotoczna, która początkowo przypomina grypę. Pierwsze objawy to nagła wysoka gorączka, silne osłabienie, bóle mięśni, głowy i gardła. W kolejnych dniach mogą pojawić się wymioty, biegunka, bóle brzucha oraz wysypka. U części chorych dochodzi do zaburzeń krzepnięcia krwi i krwawień wewnętrznych lub zewnętrznych. Choroba rozwija się szybko i może prowadzić do niewydolności wielu narządów. WHO zwraca uwagę, że wykrycie epidemii utrudniły walki zbrojne w regionie oraz fakt, że pierwsze objawy eboli przypominają malarię i inne lokalnie występujące choroby.Czytaj też: Pacjent z podejrzeniem Eboli w Czechach. Takich osób jest w Europie więcej