Spór polityczny. Senatorowie są podzieleni w ocenie, czy prezydent powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Część polityków uważa, że temat wymaga pilnej, formalnej debaty na najwyższym szczeblu, inni twierdzą, że nie ma potrzeby angażowania RBN, mimo trwających dyskusji o poziomie i przyszłości obecności sił USA w kraju i Europie. Różański: RBN powinna wyjaśnić sprawęZwolennikiem zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego jest szef senackiej komisji obrony, Mirosław Różański.Jego zdaniem kwestia bezpieczeństwa i obecności wojsk sojuszniczych w Polsce powinna zostać szczegółowo omówiona w ramach Rady.– Ten stan rzeczy jest – uważam – na tak wysokim poziomie dotyczących osób, które odpowiadają za nasze bezpieczeństwo, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego powinna być zwołana i tam ta kwestia powinna być wyjaśniona ewidentnie, tak, żeby to nie były komunikaty jedynie prasowe, czy wpisy na mediach społecznościowych, tylko komunikat, który by wypłynął właśnie z kancelarii prezydenta – powiedział Mirosław Różański. Czytaj także: UE szuka przedstawiciela do rozmów z Putinem. W grze kilka kandydaturSkurkiewicz: RBN nie jest koniecznaOdmienne stanowisko prezentuje Wojciech Skurkiewicz z Prawa i Sprawiedliwości, który uważa, że zwoływanie RBN w tej sprawie nie jest potrzebne. Podkreśla jednak, że kwestia obecności wojsk sojuszniczych wymaga jasnych wyjaśnień.– To jest bardzo wrażliwa materia – zaznaczył były wiceszef MON. Według niego wszystkim partiom powinno zależeć na jak najsilniejszej obecności wojsk USA w Polsce.– Ale dzisiaj rządzący powinni zrobić też zdecydowanie więcej, bo jest również zagrożeń całe mnóstwo, bo liczba żołnierzy amerykańskich dzisiaj jest na poziomie około 10 tysięcy. Powinniśmy negocjować z Amerykanami, żeby ta kwota została utrzymana, a nie powrót do tej, która była wynegocjowana jeszcze przed wojną ukraińską – powiedział Wojciech Skurkiewicz.Czytaj także: USA ograniczają obecność wojsk w Europie. Ostra debata w PEZmiany w obecności wojsk USA w EuropiePentagon poinformował, że Stany Zjednoczone zmniejszają liczbę brygadowych grup bojowych stacjonujących w Europie z czterech do trzech, co oznacza powrót do poziomu z 2021 roku.W praktyce oznacza to tymczasowe opóźnienie rozmieszczenia części amerykańskich sił w Polsce. Decyzja wynika – według Pentagonu – z kompleksowej analizy obecności wojskowej USA w Europie i wpisuje się w politykę „Ameryka przede wszystkim” realizowaną przez prezydenta Donalda Trumpa.Pentagon zapewnił jednocześnie, że Stany Zjednoczone utrzymają silną obecność wojskową w Polsce, którą określono jako „wzorcowego sojusznika”.Czytaj także: „Polska wzorcowym sojusznikiem”. Ale żołnierze USA zostaną wycofani