Jak miałoby brzmieć pytanie? W Senacie odbyła się debata nad wnioskiem prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącym przeprowadzenia referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Zwolennicy przekonują, że obywatele powinni mieć prawo wypowiedzieć się na temat skutków Zielonego Ładu, przeciwnicy wskazują na wady merytoryczne pytania i wysokie koszty organizacji głosowania. Prezydent zaproponował, by referendum odbyło się 27 września. Pytanie miałoby brzmieć: „Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”.Szefernaker: to „bezpośredni głos ludu”Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker przekonywał w Senacie, że referendum jest próbą oddania głosu obywatelom w sprawie kosztów transformacji klimatycznej. – Prezydent sięga po instrument, który jest najwyższym w demokracji – po bezpośredni głos ludu – mówił Szefernaker.Jak argumentował, wzrost cen energii przekłada się na wzrost kosztów życia i funkcjonowania całej gospodarki. – Energia jest fundamentem życia gospodarczego i społecznego. To jest jasne, że jak będą rosnąć ceny energii, będą rosnąć koszty wszystkiego. Dlatego skutki Zielonego Ładu odczuwają wszyscy – podkreślał.Szefernaker, powołując się na analizy PKO Bank Polski, zaznaczył, że wdrożenie pakietu Fit for 55 może kosztować Polskę ponad 527 miliardów euro do 2030 roku. – To jest 35 lat funkcjonowania programu 800 plus – powiedział.Według szefa gabinetu prezydenta do 2040 roku koszty realizacji polityki klimatycznej mogą sięgnąć nawet 3,5 biliona złotych.Czytaj także: Spór o rynek kryptowalut w Senacie. PiS zgłasza poprawki prezydentaSenackie komisje przeciw referendumPrzeciwko propozycji prezydenta opowiedziały się połączone komisje senackie: ds. Unii Europejskiej, gospodarki narodowej i innowacyjności, infrastruktury, klimatu i środowiska oraz rolnictwa i rozwoju wsi.Senator Stanisław Gawłowski poinformował podczas debaty, że komisje rekomendują Senatowi niewyrażenie zgody na zarządzenie referendum.Jak wyjaśnił, eksperci wskazują na problemy z konstrukcją samego pytania referendalnego. – Skoro polityka klimatyczna już doprowadziła do wzrostu kosztów, to czy jej hipotetyczne zaprzestanie spowoduje ich obniżenie, powrót do poziomu sprzed wdrażania tej polityki, czy też przeciwnie? – pytał Gawłowski, przywołując opinię prof. Barbary Wieliczko.Przytoczył również stanowisko konstytucjonalisty prof. Marka Chmaja, zgodnie z którym projekt jest „obarczony wadami merytorycznymi”, a Senat powinien odmówić zgody na referendum.Spór także o kosztySprawozdawca połączonych komisji przekazał też, że z danych, jakie pozyskał od resortu finansów, wynika, że w latach 2013-2023 do budżetu państwa z ETS wpłynęło 94 mld zł. Z kolei Najwyższa Izba Kontroli wskazuje, że 1,3 proc. z tej kwoty zostało przekazane bezpośrednio na cele związane z redukcją emisji gazów.Gawłowski dodał, że zgodnie z szacunkami Państwowej Komisji Wyborczej referendum będzie to kosztować 374 mln 900 tys. zł.Czytaj także: Kulisy ucieczki polskich zbiegów. „Opuścili Węgry na kilka godzin przed”Co sądzą senatorowie o propozycji prezydenta?W czasie swojego przemówienia ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oceniła wniosek referendalny jako „festiwal hipokryzji, festiwal populizmu w wykonaniu przedstawicieli pana prezydenta”. Jej zdaniem idea referendum została w tej sprawie sprowadzona do „politycznej chucpy”. Dodała, że pytanie referendalne „obraża obywateli i ich angażowanie się w demokrację”. Podkreśliła, że przeprowadzenie referendum nie pomoże w budowaniu odporności kraju na kryzysy i wzrosty cen gazu i ropy.Senator Władysław Komarnicki (KO) zaś ocenił, że proponowane pytanie referendalne jest „absurdalne”. Jego zdaniem celem prezydenta „jest destabilizacja kraju, polaryzacja społeczeństwa, wprowadzenie chaosu prawnego, a także obalenie obecnego rządu”. W podobnym tonie wypowiedzieli się senatorzy Anna Górska (Lewica) i Waldemar Pawlak (PSL).Piotr Masłowski (Nowa Polska - Centrum) stwierdził, że prezydentowi „nie zależy na referendum” z uwagi - jak ujął - na zmanipulowany wniosek w tej sprawie czy sformułowanie pytania z tezą.Z kolei zdaniem senatora Aleksandra Szweda (PiS) niewyrażenie zgody na zarządzenie referendum przez Senat to symbol lekceważenia społeczeństwa i „dowód na to, że obecna władza bardziej ufa urzędnikom w Brukseli niż własnym obywatelom”. Stwierdził, że celem referendum jest obrona „zdrowego rozsądku” i bezpieczeństwa ekonomicznego.Czytaj także: Europa patrzy na Polskę. Chodzi o miliardy euro i bezpieczeństwo Europy