Trump zmienia zdanie. Iran zagroził rozszerzeniem wojny poza Bliski Wschód, jeśli Stany Zjednoczone ponownie zaatakują. Strażnicy Rewolucji Islamskiej wydali oświadczenie po słowach prezydenta Donalda Trumpa, który nie wyklucza ponownego użycia siły, jeżeli Teheran nie będzie chciał zawrzeć porozumienia pokojowego. Sześć tygodni po tym, jak prezydent USA Donald Trump wstrzymał operację Epicka Furia, by dać przestrzeń na rozmowy o pokoju i przyszłości Iranu, negocjacje utknęły w martwym punkcie. Teheran przedstawił w tym tygodniu nową propozycję, ale zawiera punkty wcześniej odrzucane przez Waszyngton.Iran domaga się między innymi prawa do kontrolowania ruchu w cieśninie Ormuz, odszkodowań za szkody wojenne, zniesienia sankcji, uwolnienia zamrożonych aktywów i wycofania wojsk amerykańskich z regionu.Donald Trump dwukrotnie powtórzył na początku tygodnia, że był bliski wydania rozkazu przeprowadzenia nowej kampanii bombardowań, ale odłożył to w ostatniej chwili, aby dać sobie więcej czasu na działania dyplomatyczne. – Byłem o godzinę od podjęcia decyzji o uderzeniu – powiedział we wtorek Trump podczas spotkania z reporterami w Białym Domu.Gwardia Rewolucyjna groziW ostatnich tygodniach Teheran wielokrotnie groził odwetem na kraje Bliskiego Wschodu, w których znajdują się amerykańskie bazy, za wszelkie nowe ataki. W środę zasugerował, że uderzy również w cele położone dalej. „Jeśli agresja na Iran się powtórzy, obiecana wojna regionalna tym razem wykroczy poza region” – oświadczył Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej w oświadczeniu zamieszczonym w państwowych mediach.Irańska agencja prasowa Tasnim poinformowała o przybyciu do Teheranu ministra spraw wewnętrznych Pakistanu. Islamabad był gospodarzem jedynej rundy rozmów pokojowych w zeszłym miesiącu i przekazywał informacje między stronami.Stacja NBC News zwróciła uwagę, że Trump jest pod presją, by zakończyć wojnę, gdyż rosnące ceny energii uderzają w jego Partię Republikańską przed listopadowymi wyborami do Kongresu. Od czasu wprowadzenia zawieszenia broni jego publiczne komentarze wahają się od gróźb wznowienia bombardowań do deklaracji o bliskim porozumieniu pokojowym.J.D. Vance: Jesteśmy w całkiem dobrej sytuacjiChoć we wtorek twierdził, że był bliski wznowienia działań wojennych, dodał również, że negocjacje idą dobrze i że zakończą się „bardzo szybko”. Wiceprezydent J.D. Vance, który przewodził delegacji USA podczas jedynej rundy rozmów pokojowych w zeszłym miesiącu, również mówił o postępach. – Jesteśmy w całkiem dobrej sytuacji – przekonywał.W środę Trump wrócił do wojennej retoryki. – Teraz jesteśmy najgorętszym krajem świata, wszędzie nas szanują. Widzieliśmy to ostatnio w Chinach, widzieliśmy to w Wenezueli i widzimy to w Iranie – niczego już nie mają, marynarki, lotnictwa, niczego. Albo dokończymy sprawę, albo podpiszą porozumienie, zobaczmy, co się stanie – dowodził.Prezydent dodał, że bezkompromisowe podejście do negocjacji z Iranem jest konieczne dla podtrzymania jednego z priorytetów amerykańskiej strategii bezpieczeństwa. – Amerykańska przewaga w świecie Zachodu nie będzie podważana, pod żadnym warunkiem. I jako przykład, nie pozwolimy Iranowi na posiadanie broni jądrowej. To tyle, to bardzo proste. Nie pozwolimy na to i mamy w tym ogromne wsparcie. Nie dowiecie się tego, czytając wasze fake newsy, ale mamy ogromne wsparcie. Ludzie nie chcą, żeby oni mieli broń jądrową. I nie będą jej mieli, a bardzo chcą zawrzeć porozumienie – twierdził Trump.Czytaj także: USA tracą swoją siłę. „Na pewno będzie gorzej”