Gorąca debata europosłów. Rosnące rachunki za energię i obawy o kondycję europejskiego przemysłu wywołały ostrą debatę w Parlamencie Europejskim. Spór dotyczy przyszłości systemu ETS. Europosłowie PiS opowiadali się za wyjściem z unijnego systemu handlu emisjami. Europosłowie KO przekonywali, że ETS wymaga głębokiej reformy. Debata na temat ETS w Parlamencie Europejskim odbyła się z inicjatywy konserwatystów.PiS: „Stop ETS”Według Patryka Jakiego państwa członkowskie powinny wycofać się z unijnego systemu ETS, bo ten generuje zbyt wysokie ceny energii i uderza w konkurencyjność unijnej gospodarki. – Od kiedy wprowadziliście ETS ceny energii dla przeciętnej rodziny w Europie wzrosły prawie dwukrotnie, a dla przemysłu wzrosły o 100 proc. Przecież to jest kpina! Mamy najdroższą energię na świecie, a do tego katastrofę przemysłową i gospodarczą – mówił europoseł PiS podczas debaty.Jeszcze w przeddzień debaty, europosłanka PiS Anna Zalewska przekonywała, żeby nie wierzyć zapowiedziom Komisji Europejskiej, która w lipcu zamierza przedstawić plan reformy unijnego systemu handlu emisjami. – Nie wierzcie i nie słuchajcie tego, co mówi Komisja, a szczególnie pani przewodnicząca, że ona ma zamiar coś reformować w ETS-ie – mówiła europosłanka. Jak podkreśliła, jej ugrupowanie mówi „stop ETS”. – Mówimy, że będziemy z ETS wychodzić i będziemy zachęcać do tego inne kraje – powiedziała.Czytaj także: Zmiany w KPO zaakceptowane. Polska bliżej kolejnych miliardów z UEKO: potrzebna głęboka reformaZ kolei delegacja KO-PSL zapowiedziała, że będzie wnioskować o bardzo głęboką reformę systemu ETS oraz rezygnację z systemu ETS2 obejmującego transport drogowy oraz budynki i przyznała, że grupa EPL już rozmawiała na ten temat z komisarzem UE ds. klimatu Wopke Hoekstrą. – Jesteśmy za głęboką zmianą w ramach ETS1 i za rezygnacją lub odłożeniem w czasie wdrożenia ETS2 – powiedział szef delegacji Andrzej Halicki.Europoseł Borys Budka przyznał, że polityka klimatyczna UE była pisana w zupełnie innych realiach, a teraz w obliczu wojny w Ukrainie i konfliktu w Zatoce Perskiej ceny energii są niestabilne, co osłabia konkurencyjność Europy. – Dlatego mówimy o realnych instrumentach dla europejskiej gospodarki. O tym, by system ETS został zrewidowany tak, by ceny energii mogły rzeczywiście być konkurencyjne ☺ powiedział Budka.Komisja Europejska szykuje zmianyNa lipiec Komisja Europejska zapowiada zmiany w dyrektywie ETS, która ma przygotować system na kolejną dekadę. Komisja Europejska została poproszona o wprowadzenie zmian w systemie ETS przez przywódców UE na szczycie 19 marca. Zabiegali o to liderzy ponad 10 państw członkowskich, w tym Polski, Włoch, Austrii, Belgii, Czech, Węgier i Grecji.Czytaj także: Europa rzuca wyzwanie USA i Chinom. Ogłasza ofensywę technologiczną