Debata w europarlamencie. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas podczas debaty w Parlamencie Europejskim stwierdziła, że decyzja o wstrzymaniu rozmieszczenia wojsk amerykańskich w Polsce i Niemczech była możliwa do przewidzenia. Jej zdaniem wpisuje się ona w szerszy kierunek polityki USA, które stopniowo ograniczają obecność w Europie i koncentrują się na regionie Indo-Pacyfiku. Zmiana priorytetów Stanów ZjednoczonychKaja Kallas podkreśliła, że obecność wojsk USA w Europie pozostaje kluczowa dla odstraszania i bezpieczeństwa NATO, jednak państwa europejskie od pewnego czasu obserwują zmianę strategicznych priorytetów Waszyngtonu.– To było do przewidzenia, że Stany Zjednoczone mogą wycofać wojska z Europy, ponieważ Waszyngton coraz bardziej koncentruje się na Indo-Pacyfiku i półkuli zachodniej – powiedziała Kallas podczas debaty w Parlamencie Europejskim o zmniejszeniu obecności wojsk amerykańskich w Europie. Szefowa unijnej dyplomacji przypomniała również, że Pentagon wstrzymał planowane rozmieszczenie amerykańskich sił w Polsce i Niemczech, co jej zdaniem również wpisuje się w szerszy trend polityki USA.Czytaj także: Tyle Europa musi wydać na obronność, by uniezależnić się od USAApel o większą odpowiedzialność EuropyKaja Kallas wezwała państwa europejskie do przejęcia większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo. Wskazała na konieczność zwiększenia wydatków obronnych, uzupełnienia braków w zdolnościach militarnych oraz rozwoju europejskiego przemysłu zbrojeniowego.– To wszystko wiąże się z kosztami, ale powstrzymywanie agresji jest tańsze niż prowadzenie wojny – powiedziała.Jednocześnie zaznaczyła, że obecność wojsk amerykańskich w Europie leży zarówno w interesie Unii Europejskiej, jak i Stanów Zjednoczonych.Czytaj także: Wojskowe Schengen nabiera kształtów. UE przyspiesza mobilność armiiGłos europosłów: poparcie i spór politycznyZ opinią Kallas zgodził się europoseł Michał Kobosko, którego grupa Odnowić Europę już wcześniej zainicjowała debatę na temat obecności wojsk USA w Europie.– W interesie Polski, Europy i USA jest to, by siły amerykańskie pozostały w Europie – powiedział. Jednocześnie zaapelował do „amerykańskich przyjaciół”, aby przemyśleli sygnał wysyłany w momencie, gdy Rosja i Białoruś prowadzą ćwiczenia nuklearne. Czytaj także: „Europa potrzebuje tarczy”. UE planuje wspólny system antydronowyKrytyka ze strony PiSEuroposeł Patryk Jaki obarczył winą za decyzję o ograniczeniu obecności wojsk USA Unię Europejską, Parlament Europejski oraz premiera Donalda Tuska.– Zorganizowaliście tutaj (w PE – red.) wulgarną wystawę obrażającą prezydenta Stanów Zjednoczonych. A premier Tusk pozwolił sobie nawet zakwestionować USA jako sojusznika. I co? Jesteście z siebie dumni? – pytał polityk PiS.Podobnie wypowiadał się szef delegacji PiS Adam Bielan, który przed debatą twierdził, że jego ugrupowanie sprzeciwiało się jej zwołaniu.– Jest konkurencja w Europie i na tej sali, kto bardziej obrazi USA i demokratycznie wybranego prezydenta (Trumpa – red.). W tej szkodliwej rywalizacji niewątpliwie w całej Europie wygrywa premier Donald Tusk – powiedział Bielan.Czytaj także: Nowy impuls dla europejskiej obronności. Rusza program EDIPSpór o sens debatyMichał Kobosko odpowiedział, że „gra oskarżeń na temat tego, kto obraził czy sprowokował Amerykanów to strata czasu i energii”.Lewica: Europa musi wzmacniać własne bezpieczeństwoEuroposeł Nowej Lewicy Krzysztof Śmiszek powiedział PAP i Polskiemu Radiu, że zaskoczyło go stanowisko PiS wobec debaty o – jak to określił – „niezrozumiałym i niebezpiecznym ruchu ze strony USA”, czyli wstrzymaniu rozmieszczenia wojsk amerykańskich.– Z PE musi płynąć bardzo zdecydowany głos. Chcemy wojsk amerykańskich w Europie i nie możemy pozwolić na to, aby niestabilność decyzji Donalda Trumpa uderzała w bezpieczeństwo Europy – ocenił Śmiszek.Dodał również, że jeśli partner zza oceanu nie daje stabilnych gwarancji bezpieczeństwa, Europa powinna wzmacniać własne zdolności obronne.Czytaj także: Unia inwestuje 1,5 mld euro w niezależność obronną i wsparcie Ukrainy