„Nic nie mogło nas na to przygotować”. Roczna Brytyjka Ariella Mann po pobycie w hotelu w egipskim kurorcie zapadła na rzadką chorobę nerek związaną z bakterią Escherichia coli. Niestety, lekarzom nie udało się uratować dziecka. Prawnicy zwrócili uwagę, że to już trzeci podobny przypadek związany z tym ośrodkiem w ostatnich dwóch latach. Brytyjski dziennik „The Independent” podał, że Ariella Mann ciężko zachorowała w grudniu 2025 roku, podczas pobytu z rodzicami w pięciogwiazdkowym hotelu Jaz Makadi Aquaviva w Hurghadzie – kurorcie popularnym również wśród polskich turystów. Pierwszymi objawami choroby były: gorączka, wymioty i biegunka. Dziewczynka kilka razy trafiła do hotelowego ambulatorium, ale jej stan się nie poprawiał.Rodzina wróciła do Wielkiej Brytanii 5 stycznia 2026 roku. Stan Arielli dalej się pogarszał, w końcu przewieziono ją karetką do szpitala. 7 stycznia dziewczynka trafiła do specjalistycznego szpitala dziecięcego, gdzie wprowadzono ją w stan śpiączki farmakologicznej.Lekarze ustalili, że niemowlę zaraziło się bakterią E. coli, która wywołała zespół hemolityczno-mocznicowy (HUS). Ta wymagająca dializ choroba niestety wpłynęła również na mózg dziecka. 10 stycznia Ariella zmarła.Wymarzone wakacje i śmierć dzieckaRodzice Arielli, 34-letnia Jade Oakes i 37-letni Lee Mann, przyznali, że czuli się „całkowicie bezradni”, gdy patrzyli, jak ich córka choruje podczas wakacji. Wymarzony wyjazd kosztował rodzinę 6 tysięcy funtów.– Pojechaliśmy do Egiptu z nadzieją na szczęśliwe wspomnienia z naszą córeczką, zamiast tego skończyło się najgorszym czasem w naszym życiu – mówiła matka. – Ariella była bardzo radosnym dzieckiem i szybko stało się oczywiste, że nie jest sobą, ale nic nie mogło nas przygotować na to, co się stało – przyznała kobieta. Seria zachorowań w hoteluTragedią rodziny zajęła się firma prawnicza Irwin Mitchell, specjalizująca się w dochodzeniu odszkodowań za obrażenia ciała. Zwróciła ona uwagę, że dwoje innych dzieci – Chloe Crook i Arthur Broughton – również ciężko zachorowało i rozwinął się u nich zespół hemolityczno-mocznicowy (HUS), po pobycie w tym samym hotelu w lipcu 2024 i sierpniu 2025 roku. Dziewczynka i chłopiec pozostają pod opieką nefrologów.Przedstawiciel firmy Tui wyraził żal w związku ze śmiercią Arielli i chorobą dwójki innych dzieci. Zapewnił, że firma „nadal monitoruje wszelkie zgłoszenia dotyczące chorób zgodnie z rutynową procedurą, współpracując z hotelem, władzami lokalnymi i Brytyjską Agencją Bezpieczeństwa Zdrowia (UKHSA)”.– W pełni współpracujemy w ramach wszystkich dochodzeń – oświadczył. – Nie byłoby właściwe spekulowanie na temat przyczyn (chorób dzieci), dopóki te dochodzenia trwają – dodał przedstawiciel biura.Czytaj także: Śmierć Polki na Majorce. Rowerzystka spadła w przepaść