„To naprawdę wielka sprawa”. Szwecja kupi od Francji cztery fregaty, które wzmocnią Marynarkę Wojenną. – To są statki, które najlepiej spełniają szwedzkie wymagania – oświadczył premier Ulf Kristersson. Wartość inwestycji to około 3,6 mld euro. Fregaty typu FDI produkuje francuska firma Naval Group. – To jedna z największych inwestycji obronnych od czasu wprowadzenia myśliwców Gripen w latach 80. – przekonywał szef rządu podczas konferencji na pokładzie korwety Visby, jednego z największych okrętów Szwedzkiej Marynarki Wojennej. Publiczna telewizja SVT zaznaczyła, że zamówione okręty wojenne są znacznie większe niż obecne i mają możliwość obrony m.in. przed samolotami myśliwskimi oraz rakietami balistycznymi.– Jestem przekonany, że dzięki tej decyzji Szwecja przyczyni się do znacznego zwiększenia bezpieczeństwa Morza Bałtyckiego w przyszłości – podkreślił Kristersson.Operacje daleko od granic SzwecjiSzef Obrony (odpowiednik Naczelnego Dowódcy) Michael Claesson zwrócił uwagę, że fregaty mają również zdolność operowania daleko poza granicami Szwecji. Jego zdaniem zakup tego typu dużego okrętu wojennego jest ważny dla możliwości udziału w operacjach NATO w przyszłości.Wybierając dostawcę okrętów, rząd w Sztokholmie wziął pod uwagę szybkość dostawy sprzętu, a Naval Group dysponuje gotowym typem jednostek. – Dla nas ważna jest również możliwość dzielenia kosztów z Francją i Grecją – przyznał minister obrony Pål Jonson.Ruszyły negocjacje między szwedzką Administracją Materiałów Obronnych (FMV), władzami francuskimi i przedstawicielami Naval Group. Zakłada się, że dostawy rozpoczną się w 2030 roku i każdego roku Szwecja otrzyma jedną fregatę.Koszt jednostki to około 10 miliardów koron (około 914 mln euro), ale wpływ na ostateczną cenę będzie miało między innymi zamontowane uzbrojenie, na które zdecyduje się Sztokholm. – To naprawdę wielka sprawa – przekonywał minister Jonson.Czytaj także: Bez kompleksów. Ukraińska bomba kierowana to światowa ekstraklasa