Prof. Timothy Snyder w „Oku na świat”. – W Polsce liberalizm i demokrację często rozumie się przez pryzmat historii amerykańskiej i amerykańskiego wzorca. Za dużo rozmawia się tutaj o Stanach Zjednoczonych, a za mało o tym, jak budować – w skali europejskiej albo narodowej – wolność po swojemu – powiedział w „Oku na świat” w TVP Info amerykański historyk prof. Timothy Snyder. Prof. Timothy Snyder ocenił, że współczesna polityka USA coraz bardziej odchodzi od idei wolności rozumianej jako dobro wspólne. Jego zdaniem brak solidarności społecznej osłabia fundamenty demokracji i utrudnia budowanie państwa działającego w interesie wszystkich obywateli.– Problem polega na tym, że na poziomie Białego Domu nie myśli się w ogóle w kategoriach wolności. A przecież wolność musi być wspólna. Jeśli najbogatsi odcinają się od reszty społeczeństwa, to nie mamy ani moralnych, ani finansowych fundamentów, by stworzyć coś, co będzie służyło wszystkim – powiedział w programie „Oko na świat” prof. Timothy Snyder.„Na pewno będzie gorzej”– W Polsce liberalizm i demokrację często rozumie się przez pryzmat historii amerykańskiej i amerykańskiego wzorca. Po pierwsze, ten wzorzec nigdy nie był tak dobry, jak wam się wydawało, a po drugie Polacy wkładali bardzo dużo emocji i wysiłku w tę idealizację. Za dużo rozmawia się tutaj o Stanach Zjednoczonych, a za mało o tym, jak budować – w skali europejskiej albo narodowej – wolność po swojemu. Śledzenie „amerykańskiego spektaklu” jest właściwie stratą czasu – stwierdził.– Na pewno w USA będzie gorzej, zanim będzie lepiej, ale widzę też pewne perspektywy, ponieważ ci, którzy stoją po drugiej stronie, nie są aż tak skuteczni. Budują lęk, mają swoją socjotechnikę, ale zmagają się też z problemami. Ich polityka jest bardzo niepopularna, podobnie jak zaangażowanie w wojnę z Iranem – dodał.„Od Kanady po Ukrainę”Aleksandra Rutkowska, prowadząca program „Oko na świat”, zwróciła uwagę, że światową politykę w dużej mierze kształtują dziś trzy mocarstwa – USA, Chiny i Rosja. Zapytała, jak mniejsze państwa mogą odnaleźć się w rzeczywistości zdominowanej przez te kraje.– Im mniej demokratyczne są Stany Zjednoczone, tym stają się słabsze. Nasza siła zawsze wynikała z reguł, które sami budowaliśmy. Jeśli łamiemy te zasady i tworzymy system międzynarodowy na sposób rosyjski albo chiński, sami tracimy znaczenie w tym systemie. Ale to wcale nie oznacza, że inne państwa są słabsze – powiedział Snyder.– Demokracje działające razem mają swoją siłę i bardzo ważne jest, by współpracować – od Kanady, przez Wielką Brytanię i Unię Europejską, po Ukrainę. Od Ukrainy po Kanadę istnieje cały wachlarz różnych demokracji i wydaje mi się, że powinny one działać razem w sposób kreatywny, nie czekając biernie. Tak samo jak w polityce krajowej, również w polityce zagranicznej – jeśli będzie się tylko czekało na kolejny ruch Amerykanów, Rosjan czy Chińczyków, można się po prostu pogubić – dodał.Czytaj także: Nerwowo w Białym Domu. Wielki spadek poparcia dla Trumpa