„Amunicja specjalna” od Putina. Aby zwiększyć gotowość Sił Zbrojnych do użycia nowoczesnej broni, w tym amunicji specjalnej, jednostki wojskowe rozpoczęły 18 maja szkolenie w zakresie bojowego użycia broni jądrowej i wsparcia nuklearnego – oświadczyło białoruskie Ministerstwo Obrony. Ćwiczenia odbywają się we współpracy z Rosjanami, którzy dostarczyli Mińskowi pociski Oriesznik, mogące być wyposażane w głowice jądrowe. Resort przekazał, że celem szkolenia jest podniesienie poziomu wyszkolenia kadr, sprawdzenie gotowości uzbrojenia, sprzętu bojowego i specjalistycznego do realizacji zadań oraz „organizacja działań bojowych z terenów nieplanowanych”.Agencja BELta, tuba propagandowa reżimu Alaksandra Łukaszenki podała, że w ćwiczeniach biorą udział jednostki rakietowe i lotnicze. Ćwiczenia mają koncentrować się na dostarczeniu broni jądrowej i przygotowaniu jej do użycia.Ujawniono, że głównym punktem szkolenia będzie test gotowości do wykonywania misji bojowych z nieprzygotowanych terenów na terenie całego kraju. Ma być położony nacisk na ćwiczenie umiejętności działania w ukryciu, przemieszczania się na duże odległości oraz planowania rozmieszczenia sił i sprzętu.Mińsk zapewnia o pokojowych zamiarachMińsk twierdzi, że ćwiczenie jest zaplanowanym wydarzeniem na terenie Państwa Związkowego (ZBiR – Związek Białorusi i Rosji). „Nie jest skierowane przeciwko państwom trzecim i nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa w regionie” – brzmi komunikat.W marcu białoruski dyktator potwierdził, że „kupił” od Rosji pociski Oriesznik, które mogą być wyposażone w głowice jądrowe. – Dziękuję Władimirowi Putinowi za jego pomoc. Poprosiłem go – on to zrobił. I zapłaciliśmy za to pieniądze – pochwalił się. – Jeśli nie chcecie, żeby uderzył Oriesznik, nie pchajcie się do nas – z Ukrainy, Polski, Litwy czy Łotwy – groził. Jednocześnie zapewniał, że Białoruś nie stanowi zagrożenia dla żadnego państwa ani organizacji międzynarodowej.Sam Putin zapowiadał rozmieszczenie na Białorusi systemów rakietowych Iskander, a także samolotów zdolnych do przenoszenia taktycznej broni jądrowej.W minionym tygodniu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, powołując się na ustalenia wywiadu, że Rosja rozważa wykorzystanie terytorium Białorusi do przeprowadzenia kolejnych ataków na Ukrainę lub na jedno z państw NATO. Dowodził, że Władimir Putin przekonywali Łukaszenkę, aby przyłączył się do nowych rosyjskich operacji.Rosjanie zwiększyli aktywność w rozmowach z Alaksandrem Łukaszenką. Chcą znacznie mocniej wciągnąć Białoruś do wojny i właśnie z jej terytorium rozpocząć dodatkowe agresywne operacje – albo przeciw kierunkowi czernihowsko-kijowskiemu, albo przeciw jednemu z państw NATO graniczącemu z Białorusią – mówił Zełenski.Zełenski: Rosja planuje atakować strategiczne miejscaPrezydent poinformował także, że ukraińskie służby dotarły do dokumentów, z których wynika, że Rosja planuje zaatakować w najbliższym czasie dronami i rakietami strategiczne miejsca Ukrainy – prawie dwadzieścia ośrodków politycznych oraz punktów wojskowych.Na początku pełnoskalowej rosyjskiej agresji to z terytorium Białorusi rosyjskie wojska uderzyły w kierunku ukraińskiej stolicy. Rosjanie wykorzystali też terytorium Białorusi do ataków powietrznych na Ukrainę. Reżim Putina wysyła też do tego kraju dzieci uprowadzone ukraińskie dzieci, co w myśl prawa międzynarodowego jest zbrodnią ludobójstwa. Nieletni są następne poddawani rusyfikacji.Obrońcy praw człowieka ustaliły, że w wywożenie dzieci zaangażowanych jest łącznie 18 białoruskich instytucji. To przede wszystkim Białoruski Czerwony Krzyż, a także popierające reżim Łukaszenki Fundusz Alekseja Tałaja i Związek Młodzieży.Łukasz Zaranek, autor artykułu, od lat śledzi sytuację w krajach byłego Związku Sowieckiego. Jego zainteresowania to przede wszystkim geopolityka oraz konflikty międzynarodowe.