Remis na wagę awansu. Jedna bramka przewagi w dwumeczu polskich szczypiornistów z Austriakami, zdecydowała o awansie Biało-Czerwonych do przyszłorocznych mistrzostw świata w Niemczech. Za sprawą punktu zdobytego tuż przed ostatnim gwizdkiem, Polacy uniknęli rzutów karnych. Pierwsze spotkanie rozegrano 13 maja na terenie rywala w Grazu. Polscy piłkarze ręczni pokonali wówczas Austriaków różnicą jednej bramki, 26:25. Rewanż rozgrywany był w niedzielę 17 maja w olsztyńskiej Hali Urania. Początek meczu nie układał się po myśli Biało-Czerwonych. Austriacy dość szybko zdobyli minimalną przewagę i taki stan rzeczy utrzymywał się do 17. minuty. Wtedy to goście zaczęli coraz bardziej dominować na boisku. W pewnym momencie prowadzili nawet pięcioma punktami. Przed przerwą Polacy przegrywali 13:17. W drugiej części meczu Biało-Czerwoni pokazali, że potrafią walczyć. Po kwadransie doprowadzili do remisu. Niedługo potem, dzięki bramce Michała Daszka, wywalczyli prowadzenie 24:23. Ale Austriacy nie odpuszczali, co i rusz doprowadzając do wyrównania. W 58. minucie goście wyszli na prowadzenie 30:29. Taki wynik, w dwumeczu oznaczał, że konieczne byłyby rzuty karne. Jednak tuż przed końcowym gwizdkiem Michał Daszek zdobył punkt na remis 30:30. I takim wynikiem mecz się zakończył. Ten „zwycięski remis” oznacza, że Polacy awansowali na czwarte z rzędu mistrzostwa świata, które w przyszłym roku odbędą się w Niemczech. Czytaj także: Lech świętuje w Radomiu. Tytuł mistrza Polski dla Kolejorza