Ludzie się boją. Obawy związane z rozwojem sztucznej inteligencji stają się coraz bardziej zauważalne. „The Economist” podaje, że 22 proc. Amerykanów sądzi, że w przeciągu 5 lat utraci pracę. Takich wskaźników nie było nawet w czasach kryzysu finansowego z lat 2007-2009. Ten niepokój dotyczy nie tylko szeregowych pracowników, ale również liderów branży sztucznej inteligencji. Bill Gates powiedział, że w świecie AI ludzie nie będą potrzebni do „większości rzeczy”. Sam Altman, szef OpenAI, zauważył, że podkreślanie destrukcyjnej siły tej technologii wywołuje sprzeciw, i obecnie mówi o „narzędziach wspomagających i rozwijających ludzi, a nie bytach mających ich zastąpić”. Nawet on jednak nie potrafił powstrzymać się od wspomnienia o „zakłóceniach transformacji podczas przechodzenia do nowych zawodów”.CZYTAJ TAKŻE: Po medycynie AI bierze się za finanse. Chce dostępu do kont bankowychSztuczna inteligencja zmieni rynek pracy, jaki znamy Ekonomiści cytowani przez „The Economist” zachowują nieco więcej optymizmu, wskazując, że jeśli technologia wypiera pracowników z niektórych zawodów, to jednocześnie wzbogaca innych, którzy następnie wydają swoje zyski na towary i usługi tworzące nowe miejsca pracy.Wielu ekonomistów przewiduje stosunkowo niewielkie zakłócenia w przyszłości, ale na przykład eksperci z amerykańskiego Biura Statystyki Pracy sądzą, że między 2024 a 2034 rokiem kraj zyska 5,2 mln miejsc pracy, zwiększając całkowite zatrudnienie o 3%.Lekcje, które płyną z historii Postępy w możliwościach AI mogą sprawić, że obecne dane i prognozy oparte na nich staną się nieaktualne. Jednak gdyby rzeczywiście AI miała pozbawić pracy miliony ludzi, byłoby to czymś bezprecedensowym w historii ludzkości. Nigdy wcześniej nowe technologie nie rozprzestrzeniały się wystarczająco szybko, by na długi czas pozostawić ogromne liczby ludzi bez pracy. Zrozumienie przyczyn tego zjawiska może rzucić światło na to, czym obecna sytuacja różni się od przeszłości.Przechodząc przez różne okresy historii autorzy artykułu zwracają uwagę na to, że większość kryzysów związanych z rewolucjami na rynku pracy nie była winą nowych technologii, czy rozwoju, ale polityków nie będących w stanie odpowiedzieć na nowe wyzwania.