Przełom w sprawie. Stołeczna policja zatrzymała mężczyznę, podejrzewanego o wysyłanie do służb fałszywych wiadomości o zagrożeniu życia, których celem miało być doprowadzenie do interwencji mundurowych u różnych osób. Nieoficjalnie wiadomo, że była to forma cyberataku na pracowników Telewizji Republika. Za sprawą jednego z takich alarmów, funkcjonariusze pojawili się w piątek u szefa tej prawicowej stacji Tomasza Sakiewicza. W piątek 15 maja po południu, TV Republika grzmiała: „Policja wtargnęła do domu Tomasza Sakiewicza i skuła asystentkę”. W wydaniu specjalnym pojawił się szef prawicowej stacji. On sam na antenie był oburzony działaniem służb. – Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko – mówił, podkreślając, że funkcjonariusze mieli nie chcieć się wylegitymować i nie posiadali nakazu. Całą sprawę nazywał prowokacją, co podchwycili niektórzy prawicowi politycy. Dyrektor programowy stacji Michał Rachoń ujawnił podczas wiecu w obronie Republiki, że sprawa Sakiewicza, to nie jest odosobniony incydent. – Wiemy o około 30 różnego rodzaju incydentach, które wszystkie mają bardzo podobny przebieg. Rozpoczynały się od wysłanych do różnych instytucji, głównie do policji, maili, o tym, że pod różnymi adresami znajdują się zamachowcy z pasami Szahida (...) albo ciało człowieka, czy ludzie, chcący popełnić samobójstwo – wyliczał Rachoń. – To absolutny skandal. Żądamy od instytucji państwa polskiego, żeby znalazły człowieka lub ludzi, którzy wysyłają te fałszywe alarmy – dodał. Rzecznik Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski tłumaczył podczas konferencji prasowej, że policja musi błyskawicznie reagować na zgłoszenia zagrożenia życia i zdrowia. – Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol policji – wyjaśniał zaprzeczając, aby interweniujący policjanci nie stosowali się do procedur, a asystentka Sakiewicza została skuta kajdankami, bo nie stosowała się do poleceń mundurowych. Czytaj także: Ucieczka Ziobry do USA. Śledczy przesłuchają SakiewiczaCyberterrorysta zatrzymany? W sobotę 16 maja służby poinformowały, że potraktowały cyberatak na pracowników Republiki poważnie. „Policja niezwłocznie podjęła czynności zmierzające do ustalenia tożsamości oraz zatrzymania osoby lub osób odpowiedzialnych za rozsyłanie fałszywych wiadomości o zagrożeniu życia i zdrowia ludzi, których celem było wywołanie reakcji służb ratunkowych. Ponieważ do rozpowszechniania takich informacji wykorzystywano pocztę elektroniczną, czaty oraz komunikatory internetowe, Komendant Główny Policji podjął decyzję o natychmiastowym wsparciu policjantów z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II oraz Komendy Stołecznej Policji przez specjalistów Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości” – czytamy w komunikacie KSP. W piątek późnym wieczorem zatrzymano 53-letniego mężczyznę „mogącego mieć związek ze wzniecaniem fałszywych alarmów”. „W miejscu zamieszkania zatrzymanego zabezpieczono różnego rodzaju sprzęt informatyczny, który zostanie poddany szczegółowym oględzinom przez ekspertów” – oświadczyła KSP. Nie ujawniono jednak czy, a jeżeli tak to jakie zarzuty usłyszał zatrzymany 53-latek. I jaka była jego motywacja. Czytaj także: ABW wygrała w sądzie z TV Republika. „Kłamstwa wymagają sprostowania”