Donald Trump „sprzedał” azjatyckiego sojusznika? Podczas niedawnego spotkania przywódców Chin i USA władze w Pekinie były bardzo miłe i skłonne do negocjacji, z wyjątkiem jednego tematu – Tajwanu. Los pobliskiej wyspy wydaje się przesądzony. Tajwańczycy nie mają większych szans w starciu z drugą potęgą militarną świata, ale nie zamierzają się też łatwo poddać. Jednym z ich atutów ma być kompleks Chiashan – podziemna forteca, niemal nie do zniszczenia przy użyciu konwencjonalnej broni. Jak dobrze sprawdzają się takie ukryte głęboko pod ziemią instalacje, pokazali w ostatnim czasie Irańczycy. W 2025 roku Amerykanom nie udało się zniszczyć irańskich podziemnych fabryk wzbogacania uranu, choć w operacji użyli wszystko, co mają najlepszego – m.in. „niewidzialne” bombowce B-2 Spirit i specjalistyczne bomby do głębokiej penetracji GBU-57 MOP (ang. Massive Ordnance Penetrator). Podczas trwającego na Bliskim Wschodzie konfliktu irańska armia swój najcenniejszy arsenał składuje też w sieci podziemnych tuneli do których Amerykanie i Izraelczycy nie mogą się dobrać.Okazuje się, że Tajwańczycy też dobrze odrobili swoje lekcje. We wschodniej części kraju przygotowali wykutą w granitowej skale podziemną bazę lotniczą i centrum dowodzenia. Choć szczegóły całej instalacji utrzymywane są w ścisłej tajemnicy, to z ogólnych analiz wynika, że jedynym w pełni skutecznym sposobem zniszczenia kompleksu byłoby użycie… ładunku jądrowego.Tajwański majstersztyk wojskowej inżynieriiW 2023 roku ówczesny dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) William J. Burns oświadczył, że według informacji wywiadowczych USA sekretarz generalny Komunistycznej Partii Chin Xi Jinping wydał dowódcom Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (PLA) polecenie, aby do 2027 r. była ona gotowa do inwazji na Tajwan. Teoria ta ma tyle samo przeciwników, co zwolenników, ale fakty są też takie, że wojsko Państwa Środka regularnie dokonuje prowokacji, naruszając przestrzeń powietrzną i wody terytorialne Tajwanu.Podczas majowej wizyty prezydenta Donalda Trumpa w Pekinie chiński przywódca ostrzegł, że sprawa Tajwanu jest „najważniejszą kwestią w relacjach chińsko-amerykańskich” i może doprowadzić nawet do konfliktu między oboma państwami. Poinformowała o tym agencja Xinhua, choć podczas oficjalnego spotkania z dziennikarzami takie słowa nie padły. Zobacz także: Chińska armia szturmuje repliki tajwańskich urzędów. Testy przed inwazjąTajwański rząd zdaje sobie sprawę z zagrożenia. Nie tylko kupuje nowoczesne (głównie amerykańskie) uzbrojenie, ale też dba o wyszkolenie armii i specjalistyczną infrastrukturę. To właśnie w ramach tych ostatnich zadań na przełomie lat 80. i 90 ubiegłego wieku zrealizowano projekt Jian'an III – kompleks militarny wykuty wewnątrz granitowej skały w regionie Hualien obejmującym Centralne Pasmo Górskie Tajwanu. Podziemna baza sił powietrznych to majstersztyk wojskowej inżynierii.Co dokładnie skrywa „forteca Chiashan”?Same przygotowania do rozpoczęcia projektu Jian'an III zajęły Tajwańczykom trzy lata. Od 1981 roku dokładnie analizowali oni metody drążenia tuneli stosowane w Europie. Głównie chodziło o technologie wykorzystywane w państwach alpejskich, które część swych połączeń komunikacyjnych realizowały, przebijając się przez wnętrza gór. Ostatecznie zdecydowano się na Nową Austriacką Metodę Drążenia Tuneli (NATM). Jej głównym założeniem jest, że skała otaczająca tunel nie jest tylko obciążeniem, ale po zabezpieczeniu staje się częścią konstrukcji przenoszącej naprężenia. Metoda ta jest powszechnie stosowana w trudnych warunkach geologicznych, np. przy budowie tuneli drogowych także w Polsce.Budowa fortyfikacji Chiashan trwała osiem lat i skończyła się na przełomie 1992 i 1993 roku. Całkowity koszt przedsięwzięcia oszacowano na około 1 miliard dolarów. Co skrywa w sobie granitowy masyw Hualien? Podziemny obiekt składa się z dwóch niezależnych systemów tuneli – północnego i południowego. Każda siatka składa się z pięciu poziomych i pięciu pionowych tuneli, ułożonych w konfiguracji krzyżowej na kilku podziemnych poziomach. Wewnętrzne tunele dróg kołowania zostały tak zaprojektowane, aby umożliwić bezproblemowy ruch samolotów myśliwskich oraz ich swobodne serwisowanie.Zobacz także: Wyciekły tajne dokumenty. Rosja pomoże w inwazji na TajwanPodziemna baza zwana też „fortecą Chiashan” pozwala na rozmieszczenie, uzbrajanie, tankowanie i naprawy ponad 200 samolotów myśliwskich, w tym przede wszystkim zmodernizowaną flotę tajwańskich samolotów F-16V Viper. Podziemna infrastruktura uwzględnia również centra dowodzenia i kontroli, podziemne stacje paliw, placówki medyczne, systemy energetyczne, arsenał oraz zapasy żywności, paliwa i wody, które mają wspierać operacje wojskowe przez kilka miesięcy w warunkach wojny.Do zniszczenia kompleksu Chiashan potrzebna „specjalistyczna broń jądrowa”Wejścia i wyjścia z systemu tuneli zabezpiecza dziesięć wzmocnionych stalowych wrót odpornych na zagrożenie ze strony większości konwencjonalnych pocisków. Wrota te zostały zaprojektowane tak, aby były poza zasięgiem ewentualnych pobliskich eksplozji oraz sprawnie i szybko umożliwiały samolotom przemieszczanie się z podziemnych schronów na pas startowy. W warunkach pokoju część instalacji naziemnych jest wykorzystywana w lotnictwie cywilnym. Funkcjonuje tam niewielkie lotnisko Hualien wykorzystywane do połączeń krajowych i lotów czarterowych.Tajwańscy inżynierowie zaprojektowali podziemną bazę tak, aby była odporna na konwencjonalne ataki powietrzne. „Oceny wojskowe wskazują, że zniszczenie samego podziemnego kompleksu bronią konwencjonalną byłoby niezwykle trudne ze względu na głębokość i naturalną ochronę zapewnianą przez górę. Publicznie dostępne analizy obronne sugerują, że do całkowitego zniszczenia podziemnego systemu bunkrów prawdopodobnie potrzebna byłaby specjalistyczna broń jądrowa penetrująca ziemię” – informuje specjalizujący się w tematyce obronności serwis Defense News.Zobacz także: Nowa strategia Chin. Fałszywe sygnały stawiają Tajwan w stan gotowościCały tajwański kompleks militarny ma jednak też swoje słabsze strony. O ile sprzęt, broń, ludzi, centra dowodzenia, zapasy żywności i paliwa można ukryć wewnątrz fortecy, to samych pasów startowych już nie. W sytuacji ewentualnego konfliktu zbrojnego chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza może skupić się na unieszkodliwieniu pasa startowego, a w swym arsenale ma ona środki, które z powodzeniem mogą tego dokonać. Właśnie w celu precyzyjnego rażenia celów punktowych, takich jak bazy lotnicze, centra dowodzenia czy infrastruktura obronna, na wyposażenie PLA wprowadzono mobilne systemy rakietowe DF-11 (Dong Feng-11) i DF-15 (Dong Feng-15), będące podstawą konwencjonalnego arsenału balistycznego krótkiego zasięgu. Podobne zadania może też zrealizować artyleria rakietowa dalekiego zasięgu – np. wyrzutnie rakiet PCH-191.Pilnie strzeżone tajemnice projekt Jian'an IIIBaza Sił Powietrznych Chiashan jest jednym z podstawowych filarów strategii obronnej Tajwanu. Podobnie jak Iran, który większość swego arsenału przechowywał w podziemnych tunelach i teraz z niego sukcesywnie korzysta, także Tajwańczycy zakładają, że potencjał zgromadzony w „fortecy Chiashan” pozwoli im skutecznie stawić czoła wrogowi w przypadku konfliktu regionalnego na dużą skalę. Ze względu na tajny charakter obiektu, tajwańskie wojsko ściśle kontroluje zarówno to, kto ma dostęp do obiektu, jak i to, kto może robić w nim zdjęcia, dlatego dużym echem odbiła się pod koniec lipca 2022 roku publikacja fotografii z Chiashan przed tamtejszą armię. Zaprezentowano na nich uzbrajanie samolotów F-16 Viper m.in. w pociski przeciwokrętowe Harpoon, rakiety średniego zasięgu AIM-120C oraz pociski AIM-9L/M Sidewinder.Dziennikarz zajmujący się tematyką obronną i autor książki „Modern Taiwanese Air Power” Roy Choo potwierdził na Twitterze doniesienia, że zdjęcia zostały zrobione w podziemnych hangarach w Chiashan. Dodał on też, że „forteca Chiashan” nie jest jedynym tego typu obiektem na Tajwanie. Drugim jest mniejszy kompleks Shizishan w bazie lotniczej Chihhang w Taitungu. Innym słabym punktem bazy w Chiashan jest jej system ochrony. Najlepiej pokazało to zdarzenie ze stycznia 2025 roku. Pilot lekkiego samolotu DA-40 z tajwańskiej akademii lotniczej pomylił bazę sił powietrznych Chiashan z lotniskiem Hualien. Rozpoczął procedurę podejścia do lądowania na wojskowym obiekcie oddalonym ok. 2 km od lotniska cywilnego. Nikt się nie wszczął alarmu. Pilot sam zorientował się, że popełnił błąd i przerwał operację. Siły powietrzne zgłosiły incydent do Administracji Lotnictwa Cywilnego w celu wyjaśnienia przyczyny pomyłki. Zobacz także: Manewry z ostrą amunicją. Chiny zaciskają pętlę wokół TajwanuW połowie grudnia 2000 roku, pierwszy raz obiekt wizytował (ówczesny) prezydent Tajwanu Chen Shui-bian. Polityk był pod wrażeniem tego, co zobaczył. Chen powiedział później w przemówieniu do dowódców armii, że wschodnie części wyspy będą w przyszłości odgrywać kluczową rolę w obronności kraju, zdradził dziennikowi „Taipei Times” jeden z urzędników ministerstwa obrony, który uczestniczył wówczas w wizytacji „fortecy Chiashan”.O co chodzi w konflikcie Chin z Tajwanem?W sierpniu 2025 w telewizji Fox News Trump przekonywał, iż Xi Jinping obiecał mu, że nie zaatakuje Tajwanu za jego prezydentury. – Xi powiedział: „Nigdy tego nie zrobię, dopóki ty jesteś prezydentem”. Odpowiedziałem: „Doceniam to”. Przyznał też jednak: „Ale ja jestem cierpliwy i Chiny są cierpliwe” – relacjonował Trump.Chińska Republika Ludowa konsekwentnie realizuje imperialistyczną politykę względem Tajwanu, czyli... Republiki Chińskiej – bo tak brzmi oficjalna nazwa Tajwanu. Wzięło to się stąd, że państwo to jest sukcesorem Republiki Chińskiej istniejącej w Chinach kontynentalnych w latach 1912–1949, ustanowionej po obaleniu cesarstwa.W 1949 roku, po trwającej przeszło dwie dekady wojnie domowej władzę w kraju przejęły siły komunistyczne kierowane przez Mao Zedonga, które proklamowały powstanie Chińskiej Republiki Ludowej. Rząd republiki pod przewodnictwem Czang Kaj-szeka emigrował na Tajwan, a wraz z nim na wyspę przeniosło się około 2 mln osób.Zgodnie z konstytucją Republiki Chińskiej, państwo to zachowuje roszczenia do całego terytorium Chińskiej Republiki Ludowej. ChRL z kolei uznaje Tajwan za część własnego terytorium. Prawdopodobnie Pekin już dawno dokonałby inwazji na Tajwan, ale powstrzymuje go bliski sojusz tego kraju ze Stanami Zjednoczonymi. Zobacz także: Szef NATO bez złudzeń. „Jeśli Chiny zaatakują Tajwan, to Rosja...”Pytanie tylko, czy Donald Trump podczas niedawnej wizyty w stolicy Chin nie „sprzedał” swego sojusznika. Amerykanie wyjechali z Pekinu bardzo zadowoleni, podpisując wiele atrakcyjnych umów handlowych i niemal „normalizując” wzajemne stosunki z Chinami. Podczas powrotu z Chin do USA na pokładzie Air Force One jeden z reporterów zadał prezydentowi pytanie czy Stany Zjednoczone broniłyby Tajwanu, gdyby zaszła taka potrzeba? – Nie chcę o tym mówić. Nie powiem tego. To pytanie zadał mi dziś prezydent Xi. Powiedziałem: „Nie rozmawiam o tym” – odparł Donald Trump.W wywiadzie dla Breta Baiera z Fox News prezydent USA odmówił też jasnej odpowiedzi, czy zatwierdzi pakiet zbrojeniowy Stanów Zjednoczonych dla Tajwanu (o wartości 12-14 miliardów dolarów). – Jeszcze tego nie zatwierdziłem. Zobaczymy, co się stanie. Mogę to zrobić. Mogę nie… Nie chcemy wojen – stwierdził Trump. Od dłuższego czasu prezydent USA realizuje politykę osłabiania więzi z sojusznikami z NATO (m.in. plan wycofania tysięcy amerykańskich żołnierzy z Europy) i nie jest pewne, czy trend ten nie obejmie także Tajwanu.