Nowy odcinek „Portalcastu”. Dla wielu osób odezwanie się do obcej osoby wydaje się dzisiaj trudniejszym zadaniem niż wejście na Mount Everest. Chociaż platformy społecznościowe czy smartfony miały ułatwić nam komunikację, to bywa, że w prawdziwym życiu tylko ją utrudniają. Jak to zmienić? O tym w najnowszej odsłonie „Portalcastu” opowiada Magdalena Kieferling, specjalistka i trenerka neurokomunikacji, autorka książki „Small talk. Dogadywanie się w czasach scrollowania”. Dlaczego coraz częściej wolimy napisać wiadomość, zamiast po prostu się odezwać? Skąd się bierze lęk przed ciszą, niezręcznością albo oceną? Ekspertka przekonuje, że small talk wcale nie musi być jedynie powierzchowną wymianą zdań na temat pogody. W rzeczywistości to umiejętność budowania relacji, która może w dużym stopniu wpływać na nasze życie prywatne i zawodowe. Smartfony i media społecznościowe sprawiły, że jesteśmy w ciągłym kontakcie, a jednocześnie zdarza się, że nie potrafimy utrzymać kilku minut rozmowy bez zerkania na ekran.Samotność przestała być tylko skutkiem braku ludzi wokół nas. Dzisiaj wynika też z braku prawdziwej uwagi i obecności. Magdalena Kieferling tłumaczy, że nasz mózg bardzo szybko ocenia, czy podczas rozmowy czujemy się bezpiecznie i swobodnie. To dlatego napięcie, udawanie czy przesadna kontrola emocji są natychmiast wyczuwalne przez rozmówcę. W praktyce naturalność i zainteresowanie drugą osobą działają dużo lepiej niż wyuczone techniki komunikacyjne.Odłóż telefon, zacznij rozmawiaćWielu z nas, zwłaszcza osobom wychowanym na scrollowaniu i krótkich treściach, coraz trudniej skupić się na słuchaniu. Jesteśmy przyzwyczajeni do ciągłych bodźców i natychmiastowej zmiany uwagi. Efekt jest taki, że nawet podczas spotkań wiele osób odruchowo sięga po telefon, gdy tylko pojawia się chwila ciszy. Tymczasem to właśnie kilka sekund ciszy może niekiedy prowadzić do najbardziej autentycznych rozmów.Magdalena Kieferling wyjaśnia też, dlaczego tak wiele osób stresuje dziś zwykła rozmowa telefoniczna, choćby umówienie się do lekarza. Wiadomość tekstową można przemyśleć, a potem poprawić, tymczasem rozmowa na żywo wymaga spontaniczności i zaakceptowania tego, że nie wszystko będzie idealne. Paradoksalnie to właśnie taka niedoskonałość buduje sympatię i sprawia, że ludzie wydają się po prostu prawdziwi. Zobacz także: Czy Polska podbije kosmos? Historyczne inwestycje w ESA!Ciekawość innych ważniejsza niż idealna prezentacjaPoza tym – jak przekonuje ekspertka – większość ludzi bardziej skupia się na tym, jak sami wypadają w rozmowie niż na tym, jak radzą sobie w niej inni. Możliwe więc, że osoba, która wydaje się pewna siebie i swobodna, stresuje się dokładnie tak samo jak my. Często więc to nasze myśli są największą barierą w kontaktach z ludźmi.Dobra komunikacja nie zaczyna się wcale od idealnych tekstów ani charyzmy, lecz od zwyczajnej obecności, ciekawości i gotowości do bycia „tu i teraz”. A czasem wystarczy jedno krótkie pytanie, żeby przypadkowa rozmowa przerodziła się w relację, która zostaje na lata.Zobacz również: Poważne zagrożenie dla zdrowia i życia. „Dezinformacja medyczna to biznes”