Pod rękę z talibami. Moskwa buduje „pragmatyczne” i „pełnoprawne” relacje z rządem talibów w Afganistanie – oświadczył Siergiej Szojgu, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji, podczas regionalnego spotkania poświęconego bezpieczeństwu. Po obaleniu władzy wspieranej przez USA i ewakuacji amerykańskiej armii w sierpniu 2021 roku talibowie przeistoczyli Afganistan w państwo wyznaniowe. Wprowadzili surową wersję prawa islamskiego i bezwzględnie go przestrzegają. Choć są oskarżani między innymi przez Waszyngton o terroryzm, w 2024 roku rosyjski dyktator Władimir Putin potrafił nazwać ich „sojusznikami w walce z terroryzmem”.Niezależny serwis The Moscow Times przypomniał, że Rosja była pierwszym krajem, który uznał Islamski Emirat Afganistanu w lipcu ubiegłego roku, po usunięciu talibów z listy organizacji terrorystycznych i przyjęciu jego ambasadora w Moskwie.Przemawiając na spotkaniu Szanghajskiej Organizacji Współpracy pod przewodnictwem Rosji i Chin w Kirgistanie, Siergiej Szojgu podkreślił, że Moskwa nawiązała „pragmatyczny dialog” z talibami, aby „osiągnąć cele regionalnego bezpieczeństwa i rozwoju gospodarczego”.Szojgu o talibach: Budujemy pełnoprawne partnerstwo– Konsekwentnie budujemy pełnoprawne partnerstwo, obejmujące kontakty polityczne i w sprawach bezpieczeństwa, współpracę handlową, gospodarczą, kulturalną i humanitarną – mówił Szojgu, cytowany przez państwową agencję informacyjną TASS. Pochwalił też władze w Kabulu za „zaciętą walkę zbrojną” z Państwem Islamskim.Były minister obrony Rosji w latach 2012-2024, współodpowiedzialny na bandycką napaść na Ukrainę, wezwał Stany Zjednoczone do wzięcia „pełnej odpowiedzialności” za swoją 20-letnią obecność w Afganistanie oraz „głównego ciężaru” odbudowy kraju po konflikcie. Wyraził też sprzeciw wobec „próby innych krajów, aby ustanowić obecność wojskową w Afganistanie”. Zapewnił, że Moskwa nie zamierza tak robić.We wtorek portal Euractiv podał, powołując się na unijnych urzędników, że na rozmowy do Brukseli przyjedzie rzecznik resortu spraw zagranicznych w nieuznawanym przez Unię Europejską rządzie talibów Abdul Kahar Balchi. Tematem spotkania będzie powroty do Afganistanu osób nieposiadających prawa do pozostania w Unii.Komisja Europejska pisze do talibówKomisja Europejska potwierdziła, że wysłała list do faktycznych władz Afganistanu z pytaniem o zorganizowanie spotkania na szczeblu technicznym w Brukseli. Ma to być kontynuacja rozmów rozpoczętych w styczniu bieżącego roku w Kabulu. Zastrzeżono, że do nawiązania kontaktu z talibami doszło na żądanie państw członkowskich Wspólnoty, a kontakty na poziomie technicznych w żadnym wypadku nie oznaczają uznania ich reżimu w Afganistanie.Z inicjatywą podjęcia działań przez Komisję w sprawie odsyłania Afgańczyków do kraju w październiku 2025 roku wyszła Belgia, a poparło ją 18 państw członkowskich Unii, w tym Polska, oraz należąca do strefy Schengen Norwegia. Celem jest zorganizowanie dobrowolnych lub przymusowych powrotów Afgańczyków z UE do ich kraju.Chociaż we wtorek rzecznik KE Markus Lammert zadeklarował, że chodzi o osoby stanowiące zagrożenie dla Unii, to zastrzegł też, że decyzje powrotowe wydają władze państw rozpatrujących wnioski Afgańczyków o azyl.Miliony repatriantów w AfganistanieW 2025 roku do Afganistanu wróciła rekordowa liczba blisko 3 mln Afgańczyków, co łącznie z poprzednimi dwoma latami daje blisko 5 mln repatriantów. Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), który w środę opublikował raport na ten temat, podkreślił, że tak liczne fale powrotów stanowią dodatkowe obciążenie dla kraju, w którym ubóstwo dotyka znaczącą część ludności.Sprawiają też, że choć PKB Afganistanu rośnie (w 2025 roku o 1,9 proc.), to z powodu wzrostu populacji dochód na mieszkańca skurczył się w zeszłym roku o kolejne 2,1 proc. Według UNDP w 2025 roku trzech na czterech Afgańczyków – a więc około 28 mln ludzi – nie było w stanie zaspokoić swoich najbardziej podstawowych potrzeb.Ubóstwo i egzystencjalna niepewność najbardziej dotykają osoby powracające do Afganistanu. UNDP szacuje, że 92 proc. repatriantów jest zagrożonych utratą środków do życia, podczas gdy odsetek ten dla całej ludności Afganistanu wynosi 74 proc. W prowincjach, do których najczęściej wracają Afgańczycy, tylko 3 proc. mieszkańców ma formalne zatrudnienie, a 78 proc. opiera się na pracy dorywczej.Czytaj także: Dzihadyści ścięli Polaka, bo odmówił przejścia na islam