Stefan Krajewski w „Gościu poranka”. Prowadzimy kontrole produktów zarówno na granicach, jak i w portach. Ostatnio wspólnie z Ministerstwem Zdrowia przyjęliśmy rozporządzenie zakazujące wjazdu produktów zawierających pozostałości pestycydów dozwolonych w krajach trzecich, ale zakazanych w Unii Europejskiej – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info minister rolnictwa Stefan Krajewski, komentując obawy dotyczące napływu do Europy żywności niespełniającej unijnych norm w związku z umową UE-Mercosur. Portal Army Times poinformował w środę w serwisie X, że „armia amerykańska nagle wstrzymała planowany przerzut 4 tys. żołnierzy do Polski, sprowadzając liczbę amerykańskiego personelu w Europie do poziomu sprzed 2022 roku, czyli sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę”. Doniesienia te zdementowali przedstawiciele polskiego rządu.– To nieprawda. Ten komunikat dotyczy Niemiec, a nie Polski. Polska konsekwentnie zabiega o zwiększenie obecności wojsk amerykańskich – napisał na platformie X wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk.Do sprawy odniósł się również wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak zaznaczył, chodzi o wcześniej zapowiadaną rotację części sił zbrojnych USA w Europie.– Ta sprawa nie dotyczy Polski. Szybko rozwijające się zdolności Sił Zbrojnych RP oraz obecność wojsk USA w Polsce wzmacniają wschodnią flankę NATO – podkreślił szef MON.„Tu nic się nie zmienia”Mariusz Piekarski, prowadzący program „Gość poranka”, zapytał o sprawę ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego.– Minister obrony to zdementował, bo chodzi o wymianę kontyngentu w Niemczech. Cztery tysiące żołnierzy kończy tam swoją misję. Amerykańskie oddziały przyjeżdżają do Europy rotacyjnie, na kilka miesięcy, po czym wracają do kraju, a ich miejsce zajmują kolejne jednostki. Nie będzie więc żadnego zmniejszenia obecności wojsk. Pojawiają się też informacje o rozmowach dotyczących dalszego wzmacniania obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce, ale na razie są to głównie doniesienia medialne – powiedział Krajewski.– Cały czas prowadzone są rozmowy dotyczące współpracy z USA. Jesteśmy jednym z kluczowych partnerów Stanów Zjednoczonych. Wydajemy 5 proc. PKB na obronność i wyposażenie armii. Tu nic się nie zmienia – dodał minister.Czytaj także: Trump wziął się za UFO. Kosmiczne archiwum odtajnioneBrazylia z zakazem eksportu do UEUnia Europejska zamknie od września rynek dla mięsa z Brazylii. Powodem są niespełnione europejskie wymogi dotyczące produkcji żywności. W Brazylii stosowane są m.in. hormony wzrostu i antybiotyki wspomagające hodowlę, których używanie jest zakazane we Wspólnocie. Brazylia jest jednym z czterech państw Mercosuru, które zawarły z UE kontrowersyjną umowę handlową, tymczasowo stosowaną od 1 maja.– Kraje trzecie muszą przedstawić odpowiednie dokumenty potwierdzające, że nie stosują antybiotyków niedozwolonych w Unii Europejskiej. Brazylia nie dopełniła tych formalności i nie przekazała wymaganych dokumentów. W związku z tym od 3 września produkty z Brazylii nie będą mogły trafiać na rynek europejski – powiedział Krajewski w „Gościu poranka”.Prowadzący zapytał ministra, czy oznacza to, że do września na rynek europejski nadal będzie mogło trafiać mięso z przekroczonymi normami dotyczącymi antybiotyków.– Produkty będą trafiały na tych samych zasadach jak przed 1 maja. Umowa oznacza zniesienie ceł i łatwiejszy dostęp do rynku, ale to nie znaczy, że wcześniej produkty z Brazylii czy innych krajów Ameryki Południowej nie były obecne w Europie. W sklepach dostępne były owoce czy mięso z tamtych regionów – powiedział minister. „Prowadzimy kontrole produktów”– Zawsze apeluję do konsumentów, by wybierali produkty oznaczone logo „Produkt polski” z biało-czerwoną flagą. Wtedy mamy pewność, że to produkt lokalny, a nie sprowadzony z innego kraju czy kontynentu – dodał.– Prowadzimy kontrole produktów zarówno na granicach, jak i w portach. Ostatnio wspólnie z Ministerstwem Zdrowia przyjęliśmy rozporządzenie zakazujące wjazdu produktów zawierających pozostałości pestycydów dozwolonych w krajach trzecich, ale zakazanych w Unii Europejskiej – zaznaczył Krajewski. Na początku maja Polska oficjalnie złożyła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej skargę dotyczącą umowy UE-Mercosur. Rząd domaga się również zawieszenia tymczasowego stosowania porozumienia do czasu wydania wyroku przez TSUE.– W skardze opisaliśmy wszystkie nasze zastrzeżenia dotyczące procedowania tej umowy, chociażby podzielenie całości umowy na decyzję polityczną i handlową. Wcześniej w jednej decyzji miało się wszystko zawierać. Wskazujemy też na konieczność stosowania tzw. klauzul lustrzanych, czyli wymogu spełniania przez produkty spoza UE takich samych norm jak w Europie. Zwracamy też uwagę na trudną sytuację konkurencyjną polskich rolników w starciu z produktami wytwarzanymi w zupełnie innych warunkach klimatycznych i przy znacznie niższych kosztach produkcji – powiedział Krajewski.– Złożyliśmy wniosek o wstrzymanie częściowego stosowania umowy. Teraz czekamy na decyzję TSUE. Takie postępowania wymagają czasu i nie da się ich przyspieszyć – dodał minister. „Setki milionów złotych strat”Krajewski został również zapytany o skalę strat rolników i sadowników spowodowanych przymrozkami.– Dziś trudno jeszcze dokładnie ocenić straty, ponieważ komisje nadal prowadzą szacunki. Widzimy jednak, że są one ogromne – w niektórych sadach i na plantacjach zniszczenia sięgają nawet 100 proc. Możemy mówić o setkach milionów złotych strat. Wystąpiłem już do Komisji Europejskiej o nadzwyczajne wsparcie i mamy wstępne zapewnienia z otoczenia komisarza, że pomoc dla Polski zostanie uruchomiona. O konkretnych kwotach będziemy mogli mówić po zakończeniu szacowania strat – powiedział Krajewski. Czytaj także: Truskawkowy szok na targowiskach. Ceny wzrosły o 75 proc.