Echa wywiadu w prasie. Kylian Mbappe jest znów bohaterem mediów nad Sekwaną. Tym razem nie chodzi o jego popisy na boisku, ale krytykę prawicowych nacjonalistów z partii Marine Le Pen. W rozmowie z „Vanity Fair” kapitan reprezentacji Francji stwierdził, że „boi się wygranej Zjednoczenia Narodowego w przyszłorocznych wyborach”. Kylian Mbappe ostatnio nie ma najlepszej passy na boisku. Jego Real Madryt już dawno temu odpadł z Ligi Mistrzów, a kilka dni temu przegrał mistrzostwo Hiszpanii, choć sam zawodnik w El Clasico nie brał udziału, bo wciąż leczy mięśniową kontuzję. We wtorek opublikowany został długi wywiad, którego pod koniec marca Mbappe udzielił miesięcznikowi „Vanity Fair”. Słowa piłkarza od razu wywołały polityczną burzę. Mbappe boi się przejęcia władzy przez Zjednoczenie NarodowePytany o swoje polityczne poglądy wyraził obawy przed objęciem władzy przez Zjednoczenie Narodowe. – Sytuacja polityczna w moim kraju mnie dotyka. Wiem, jakie konsekwencje miałoby to dla Francji, gdyby tacy ludzie doszli do władzy – powiedział. Na jego słowa zareagował Jordan Bardella, przewodniczący ZN i prawdopodobny kandydat tej partii w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.„Wiem, jakie są konsekwencje, gdy Mbappe odchodzi z PSG. Ten klub wygrywa Ligę Mistrzów, a teraz może to zrobić jeszcze raz” – napisał z przekąsem Bardella. Inny polityk ZN Julien Odeul zaapelował do Mbappe, że zwłaszcza w kontekście rozpoczynającego się mundialu, piłkarz PSG będzie „reprezentantem całego kraju, w tym także milionów wyborców ZN”. Zasugerował mu, aby zrezygnował z roli „aktywisty politycznego”.To nie pierwszy raz, kiedy Mbappe zabiera głos w sprawach politycznych. Podczas Euro 2024 piłkarz zachęcał rodaków do głosowania w wyborach parlamentarnych, przestrzegając że triumf Zjednoczenia będzie „katastrofą”.