Chińsko-amerykańska rozgrywka. Od wojny w Iranie, przez dostawy broni na Tajwan, do licencji na import metali ziem rzadkich i wojny celnej. Przedstawiamy kulisy chińsko-amerykańskiej rozgrywki podczas wizyty Donalda Trumpa w Pekinie. Donald Trump przyleciał do Chin po raz pierwszy od 2017 r., gdy wizytował to państwo podczas pierwszej kadencji w Białym Domu. W oficjalnej części wizyty przewidziano powitalną ceremonię oraz dwustronne spotkanie z Xi Jinpingiem.Przywódcy zwiedzą następnie Świątynię Nieba, po czym wezmą udział w bankiecie państwowym. Trump podróż powrotną rozpocznie dopiero w piątek rano, po kolejnym dwustronnym spotkaniu i lunchu z Xi.Zobacz również: Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Dla Chin wojna USA-Iran to geopolityczny bonusWizyta w napiętej atmosferzeNie jest jednak tajemnicą, że spotkanie odbywa się w bardzo napiętej atmosferze, m.in. w związku z wojną w Iranie. Gorące pozostają także chińsko-amerykańskie stosunki handlowe po wojnie celnej wypowiedzianej przez Waszyngton. Stąd też liczne amerykańskie media oceniają, że oczekiwania po tym szczycie są raczej skromne.„Wojna w Iranie położyła się cieniem niepewności na obu supermocarstwach, tłumiąc nadzieje na to, że (Trump i Xi) mogą zacząć rozmawiać o poważniejszych kwestiach, które nadszarpnęły ich stosunki” – ocenia New York Times.Nie oznacza to jednak, że obaj przywódcy nie będą próbowali ugrać jak najwięcej podczas tej wizyty. Oczekuje się, że USA będą naciskać na Chiny by ograniczyły wsparcie i wymianę handlową z Iranem, zwłaszcza jeśli chodzi o import irańskiej ropy.Ale jak wskazuje think-thank American Council, „przełom w kwestii Iranu jest mało prawdopodobny”.„Chiny chcą ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz, jednak nie są zainteresowane wydawaniem prawdziwego kapitału dyplomatycznego, aby ratować administrację Trumpa przed kosztami związanymi z wojną” – analizuje amerykański think-thank.Zobacz także: Trump leci do Chin. W tle kwestie wojny w Iranie i obawy TajwanuChińska gra na osłabienie TajwanuGłównym celem Pekinu podczas wizyty Trumpa będzie prawdopodobnie osłabienie poparcia USA dla Tajwanu. Chiny uznają demokratycznie rządzoną wyspę za część swojego terytorium i protestują przeciwko dostarczaniu jej amerykańskiego uzbrojenia, które w ostatnich miesiącach zaczęło płynąć szerokim strumieniem.Agencja Reutera przypomina, że „w grudniu 2025 roku administracja Trumpa ogłosiła dostawę broni dla Tajwanu o wartości 11 mld dol. – największą w historii”.Przed wizytą Trumpa w Pekinie Chiny wyraziły zdecydowany sprzeciw wobec sprzedaży broni na Tajwan, „wzywając Waszyngton do dotrzymania swoich zobowiązań”.Jak zauważa Atlantic Council, w kolejce czeka następna umowa zbrojeniowa o wartości 14 mld dol., która ma być podpisana w tym roku.„Administracja Trumpa jednak nie zatwierdziła jeszcze umowy o wartości 14 mld dol. – jego zespół podobno opóźnia tę transakcję, aby nie rozgniewać Pekinu przed szczytem. Pekin będzie próbował przekonać Trumpa do przedłużenia tego opóźnienia” – ocenia think-thank.Czytaj więcej: Chiny chcą przejąć uran z Iranu. „Nigdy nie trafi do USA”Biznes poleciał z TrumpemWizyta Trumpa ma także ogromne znaczenie dla amerykańskiego biznesu, o czym dobitnie świadczy fakt, że prezydentowi towarzyszą przedstawiciele największych firm technologicznych i gigantów finansowych, m.in. dyrektor Apple (Tim Cook), właściciel Tesli (Elon Musk), przedstawicielka Mety (Dina Powell), dyrektor Goldman Sachs (David Solomon), czy prezes Master Card (Michael Miebach).Jednym z kluczowych aspektów dla amerykańskiego biznesu jest import metali ziem rzadkich, którego Chiny są głównym importerem na świecie. Amerykańskie firmy potrzebują licencji od chińskich władz na import tych krytycznych materiałów. Pozwolenia zaś są przyznawane indywidualnie dla poszczególnych firm.Zobacz też: Pokoju nie będzie? Wywiad USA: Chiny szykują dostawy broni dla Iranu