Bunt w Partii Pracy. Polityka to brutalna gra. Niektórzy laburzyści wyczuli krew po klęsce w wyborach lokalnych w Anglii i próbują zająć stanowisko brytyjskiego premiera Keira Starmera, ale ten trzyma się mocno i póki co tłumi bunt w swoich szeregach. Brytyjskie media zastanawiają się jednak, jak długo będzie w stanie utrzymać się u władzy. Keir Starmer bierze odpowiedzialność za porażkę w wyborach lokalnych, w których większość mandatów należących dotychczas do Partii Pracy przejęli populiści z Reform UK.Jednocześnie brytyjski premier nie chce żegnać się ze stanowiskiem i zapewnia, że poprowadzi partię i rząd do wyborów parlamentarnych w 2029 roku. Obecny spór jest sporem wewnętrznym. Co najmniej 72 posłów z Partii Pracy zażądało, by Starmer ustąpił.By go jednak pozbawić przywództwa w partii, a tym samym funkcji szefa rządu, potrzeba 81 głosów. We wtorek Starmer zdławił bunt w partii i powiedział, że nadal będzie pełnił swoją funkcję. Oznacza to, że buntownicy nie byli w stanie zebrać 81-osobowej grupy posłów.Czytaj także: Tarczyński z odmową wjazdu do Wielkiej Brytanii. „Spotkamy się w sądzie”Brytyjskie media donoszą, że na czele buntu mógł stanąć minister zdrowia Wes Streeting. Ambitny 43-latek – na ten moment – nie podołał zadaniu i dziś trafił na przysłowiowy dywanik. „To coś niezwykłego, gdy dwóch facetów pijących kawę potrafi wywołać więcej nagłówków i rozmów niż król przybywający do parlamentu na najważniejsze wydarzenie w kalendarzu parlamentarnym” – pisze BBC, przypominając, że dziś ma miejsce uroczyste otwarcie sesji parlamentu przez króla Karola III.O czym rozmawiali – nie wiadomo. Media podają, że spotkanie trwało 20 minut, a po wyjściu z Downing Street 10 Streeting nie udzielił mediom żadnego komentarza. Wśród potencjalnych kandydatów na premiera wymieniany jest burmistrz Manchesteru Andy Burnham.Presja na Starmera zaczyna się nasilać i pochodzi nie tylko z wnętrza partii. We wtorek wieczorem „The Guardian” ujawnił, że 11 związków zawodowych powiązanych z Partią Pracy przewiduje, iż Starmer nie poprowadzi partii w kolejnych wyborach powszechnych.Związki – w tym Unite, Unison i GMB – wydały w środę wspólne oświadczenie, w którym stwierdzono, że „na pewnym etapie” partia będzie musiała opracować plan wyboru nowego lidera.Choć Starmer stara się utrzymać przy władzy i ma wierne grono zwolenników wewnątrz partii, to zdaniem części komentatorów, zmiana szefa brytyjskiego rządu to tylko kwestia czasu. Z drugiej strony – tańce nad polityczną trumną lidera laburzystów już raz okazały się przedwczesne.